Connect with us

Felietony

Stare demony Wisły powróciły

stadion Wisły Kraków

Nie tak wyobrażono sobie drugi mecz sezonu w wiślackiej części Krakowie. Napędzona po zwycięstwie z Zagłębiem Lubin Wisła miała pojechać do Niecieczy jak po swoje. Tak łatwo jednak nie było…

Biegański, czyli przyszłość!

Ostatnim czasem dotarła do nas informacja, że krakowski klub opuści jej podstawowy golkiper — Mateusz Lis. 24-latek ma dostać bardzo wysoki kontrakt, a do klubu wpłynie łącznie około 4mln zł. Nową drużyną Lisa ma być tureckie Altay SK. Tak więc na sobotni mecz wybór bramkarza mógł być tylko jeden. Między słupkami bramki Wisły stanął młody Mikołaj Biegański. Dosyć ciężko ocenić jego występ, bo z jednej strony to on był winowajcą przy obu straconych bramek, a z drugiej to gdyby nie jego postawa to Wisła mogłaby jeszcze kilka stracić.

Oprócz samej postawy w meczu “Biegiego”, która na marginesie w porównaniu do początków właśnie Mateusza Lisa była o wiele lepsza, w Wiśle będzie spory dylemat dotyczący obsady pozycji bramkarza. Na horyzoncie widnieją dwa warianty. Kupno nowego bramkarza albo pozostanie przy Biegańskim i Rosie. Ja jestem zwolennikiem postawienie na perspektywicznego Biegańskiego, nawet ze świadomością popełniania przez niego sporej ilości błędów. Ten chłopak pokazał już swoje umiejętności, a oczywiste jest, że wraz z kolejnymi spotkaniami w Ekstraklasie będzie się rozwijał i ustabilizuje swoją formę. Drugi wariant, zapewne bardziej realny, czyli zakup kolejnego bramkarz będzie dla mnie w porządku, jeśli “Biała Gwiazda” postawi na jakiegoś bardzo dobrego fachowca. Taki ktoś to na pewno zawodnik z występami w o wiele lepszych ligach. Jeśli Wisła sprowadzi jakiegoś przysłowiowego “Starego Słowaka” będę zdecydowanie rozczarowany, ponieważ tak nie buduje się długofalowego projektu. W ostatnim czasie słyszy się, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest sprowadzenie do Krakowa Pawła Kieszka.

Fatalna postawa

W pierwszej części spotkania Wisła grała zdecydowanie poniżej oczekiwań. “Biała Gwiazda” była niezdecydowana, słaba w pressingu, nie potrafiła się przez dłuższy czas utrzymać przy piłce i ją sensownie oraz mądrze przetransportować do przodu. Najpierw przede wszystkim trzeba wspomnieć o fatalnej dyspozycji linii obrony. Bardzo dużo błędów popełniali obaj stoperzy oraz Konrad Gruszkowski, który nie dość, że nie radził sobie często z Radwańskim, to w dodatku bardzo często zostawiał pustą całą prawą stronę. Nie wymieniłem w tym gronie Mateja Hanouska. Czech jako jedyny wystrzegał się błędów i wszędzie, gdzie miał być — był. Nie funkcjonowała także cała pomoc, bez której nie ma gry. Druga linia, jak pamiętamy, często było głównym problem Wisły w przeszłości. Bez formy pozostawali również wiślaccy skrzydłowi. Starzyński i Yeboah byli cieniami samych siebie.

Ta postawa była wywołana nie tylko samą słabą grą Wisły, ale też tym, jak postawił się zespół gospodarzy. Trener Termaliki, Mariusz Lewandowski świetnie przygotował swój zespół i zarazem wypunktował wszystkie błędy “Białej Gwiazdy”. Bardzo skuteczna dla “Słoni” okazała się gra prostopadłymi podaniami. Te najczęściej lądowały za plecami stoperów Wisły, a tam spustoszenie siali szybcy, lecz nie zawsze skuteczni napastnicy Bruk-Betu.

Różne twarze

Tak, w kontekście tego meczu, możemy mówić  o Macieju Sadloku, ale także Żukowie. Ten pierwszy niestety wpasował się w poziom zespołu, ale w kluczowym momencie zachował się niczym prawdziwy kapitan. Podczas doliczonego czasu gry 32-latek uderzeniem głową skierował piłkę do bramki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dora Hugiego i uratował dla swojego klubu cenny punkt. W przypadku Kazacha jego postawa w obu połowach diametralnie się różniła. W pierwszej części grał dramatyczne i z pewnością był najgorszym zawodnikiem na placu gry. Tracił piłki, miewał “puste przebieżki” i nie radził sobie w odbiorze piłki. Natomiast po zmianie stron Żukow dość szybko zapisał się w protokole meczowym, zdobywając bramkę. Oprócz gola, 26-latek znacznie podniósł poziom swojej gry.

Czas na poprawę

Tak, jak pisałem tydzień temu. Potyczka z Zagłębiem była idealna na inaugurację sezonu. Rywal sportowo słaby, ale wciąż z nazwą. Wówczas Lubin nie postawił praktycznie żadnego oporu i Wiśle można było pokazać pełnie umiejętności. Termalica, jak wiemy, zagrała już o wiele lepiej. Krakowski klub po tym spotkaniu dostał sporo odpowiedzi na pytanie o to, co trzeba poprawić i udoskonalić w swojej grze. Według mnie nadal główną bolączką jest faza przejścia z ofensywy do defensywy i ustawienie linii obronnej. Do poprawy także pozostaje rozgrywanie i transportowanie piłki w pole karne. Na szczęście dla Wisły już w środę czeka ją sparing z Napoli, gdzie pewne aspekty będzie można poprawić.

 

Fan Wisły Kraków, baczny obserwator ekstraklasy oraz piłki niemieckiej.

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Sensacja w Radomiu #MinąłWeekend - 2. kolejka | WATCH EKSTRAKLASA

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony