Connect with us

Felietony

Nigdy ponad stan

Przed paroma laty Lechia Gdańsk do ostatnich sekund walczyła o historyczne Mistrzostwo Polski. Wówczas była o włos. W klubie brakowało na pensje, a zaległości ciągnęły się miesiącami. Ale za to wynik sportowy się zgadzał, a jak okazało się sezon później – był ponad stan. W 2021 roku jesteśmy już w innej Lechii, mniej zadłużonej, stabilniejszej.  Ale też i bez większej obietnicy na nawiązanie do pamiętnego sezonu i walki o mistrzostwo.

Gdański region jest niezwykle ciekawym i bogatym regionem. Posiada walory turystyczne, historyczne i przyrodnicze. Dodatkowo inwestycje w rejonie trójmiejskim będą sprawiały, że pozycja Gdańska, nie tylko w województwie, ale i w Polsce, będzie rosła. Nic więc dziwnego, że w tak dobrze rozwijającym się ośrodku miejskim jest potencjał na pojawienie się klubu z prawdziwego zdarzenia.

Problemy kadrowe gdańskiej Lechii

Wielu kibiców i postronnych obserwatorów od lat wskazuje na niewykorzystany potencjał gdańskiej Lechii. Najczęściej mówi się tu o pięknym stadionie, kibicach i olbrzymim głodzie sukcesów piłkarskich. Tutaj w Gdańsku przez wiele lat żyło się wspomnieniami meczu z Juventusem. Z którym to Lechia zmierzyła się po wygraniu pierwszego w historii Pucharu Polski.

Dziś, rozmawiając z gdańszczanami, nie trudno nie wyczuć rozgoryczenia, ale i dojrzałego zderzenia się z gorzką prawdą. Miejscowi doskonale zdają sobie sprawę z tego, że kołdra z sezonu na sezon robi się coraz krótsza. Czego apogeum zobaczymy w następnym ligowym meczu ze Śląskiem Wrocław, gdzie na pozycji środkowego obrońcy mogą być gigantyczne braki. W formacji defensywnej prawdopodobnie wystąpi Bartosz Kopacz, a Michał Nalepa nadal nie może być pewny gry, ze względu na stan zdrowia.

Chude lata

Ciekawy wątek na pomeczowej konferencji podjął Piotr Stokowiec, który między słowami przyznał, że nie ma zbytnio wpływu na transfery. Selekcjoner Biało-Zielonych powiedział między innymi o tym, że szukają kreatywnego pomocnika, ale i warto byłoby wzmocnić pozycję prawej obrony po odejściu Karola Fili. Przy czym oznajmi, że te transfery muszą być przeprowadzane zgodnie z odpowiedzialnością finansową gdańskiej Lechii.

Zdaje się, że wszystko, co robione w Gdańsku, jest jakby bez planu. Nawet w porównaniu z klubem o wiele mniejszych możliwościach, takim jak Wisła Płock wypada blado. Na dziś w Płocku budują nowy stadion, zaczyna działać siatka skautów, a klub nabiera konkretnych kształtów. Druga linia złożona z takich zawodników jak Szwoch, Wszołek i Furman jest jedną z lepszych drugich linii w naszej lidze. Sam Mateusz Szwoch w meczu z Lechią Gdańsk zanotował więcej kluczowych podań (4/5), niż cała linia pomocy Lechii Gdańsk razem wzięta. To wiele mówi o potencjale twórczym, a raczej jego braku. Nic więc dziwnego, że ekipę z Gdańska będzie się oglądać po prostu ciężko.

Czy warto było?

Czy takie zaciskanie pasa to dobry plan? Po tylu latach rozpusty – jak najbardziej. Nie będzie się to podobać kibicom, piłkarzom i trenerom, ale w tym momencie należy powrócić do pewnej pracy u podstaw i daniu silnych fundamentów klubowi z ogromnymi możliwościami. Jestem pewien, że w dłuższej perspektywie ten „krok w tył” wyjdzie Lechii na dobre. Pod warunkiem dobrej i przejrzystej strategii rozwojowej, bo jak na razie wygląda to tak, jakby uczono się żyć w biedzie i nie za bardzo chciano ten stan zmieniać…

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony