Connect with us

Legia Warszawa

Krakowski zimny prysznic

Po pięknej przygodzie w europejskich pucharach przyszła pora na zderzenie się z ekstraklasową rzeczywistością. Niestety po dobrym meczu ze Slavią Pragą przyszedł czas na zimny prysznic w Krakowie od lokalnej Wisły. Legia Warszawa drugi raz w tym sezonie musiała uznać wyższość rywali. Piłkarze Adriana Guli różnicą jednej bramki pokonali obecnych mistrzów Polski.

Delikatne roszady

W porównaniu z meczem ze Slavią mogliśmy ujrzeć zupełnie inne ustawienie. Czesław Michniewicz postanowił ustawić zawodników Legii w diament w środku pola. W obronie znów trener postawił na Jędrzejczyka na prawym wahadle oraz duet Wieteska-Nawrocki. Do tercetu został dobrany Joel Abu-Hanna, a całą linię defensywną uzupełniał na przeciwległej stronie Mateusz Hołownia. Czterech z pięciu obrońców rozegrało pełne 90 minut w meczu ze Slavią.

W linii pomocy mogliśmy ujrzeć osamotnionego Bartosza Slisza, który momentami sam próbował przerywać ataki Wisły Kraków. W ataku trener postawił na wysokiego Czecha i wtedy już wszystko było jasne. Znów taktyka niestety opierała się na wrzutkach w pole karne. Tylko… No ciężko było znaleźć jakiekolwiek sytuacje w niedzielny wieczór. Wisła Kraków wyszła na to spotkanie zmotywowana jak nigdy i od początku spotkania było widać, że szykuje się bardzo trudne spotkanie. Zapewne było to spowodowane obchodami 115-lecia, który były obchodzone po meczu na krakowskich Błoniach.

Wisła napakowana jak kabanosy

Spodziewałem się, że mecz z Wisłą będzie bardzo ciężki, ale szczerze nie spodziewałem się, że aż tak. Gospodarze wyglądali bardzo dobrze na tle Legii Warszawa. Znakomicie wykorzystywali błędy gości w rozgrywaniu piłki i błyskawicznie przechodzili do akcji ofensywnych? Efekt dwukrotnie bramka Artura Boruca zatrzęsła się od uderzeń kolejno w poprzeczkę i słupek. Strzał Felicio Brown Forbesa mógł być ozdobą kolejki, ponieważ niewiele brakowało a Kostarykańczyk zdjąłby pajęczynę z bramki Artura Boruca.

Po 30. minutach gry Wisła dopięła swego. Po stracie Jędrzejczyka na połowie gospodarzy do ataku ruszył Plewka. Młody  Wiślak podaniem uruchomił Yawa Yeboaha, który zrobił 80% akcji bramkowej. Zastanawia mnie jeden fakt. Czemu Slisz nie przerwał tej akcji biegnąc ramię w ramię z ghańczykiem? Kilka minut temu emocje w nim buzowały i starł się czołem ze Skvarką. Nie rozumiem, czemu nie zgasił tej akcji już od samego początku nawet kosztem otrzymania żółtej kartki. Niestety dalej to już bardzo dobre podanie w tempo Yeboaha i chirurigiczne wykończenie Forbesa.

Fatalnie wyglądała gra Legii z Pekhartem. 0 strzałów celnych na bramkę Kieszka przez 45 minut. Mistrzowi Polski takie liczby po prostu nie przystają nieważne z jaką drużyną z naszej ligi grają. Nic się nie układało po myśli zawodników gości. Praktycznie żadna akcja się nie kleiła od samego początku do samego końca. Kilka razy Pekhart próbował wchodzić w drybling, ale skończyło się to jedną wielką klapą. Uważam, że Czech zaliczył najgorszy występ w barwach Legii. Dosłownie czasami wydawało się, że gospodarze grają o jednego zawodnika więcej.

Wszedł Emreli było ożywienie

Po fatalnej pierwszej połowie oczekiwałem, iż trener Czesław Michniewicz zrobi przysłowiową “suszarkę” i pobudzi zawodników do gry w drugich trzech kwadransach. Pomóc miały zmiany w postaci Skibickiego oraz Emrelego. O ile ten pierwszy zupełnie nie zachwycił notował proste błędy oraz raz po raz zagrywał niedokładne piłki, to drugi zaprezentował się o niebo lepiej. Azer znów pokazał, że jeśli ma czystą głowę to potrafi zamieniać okazję na bramki. Tak też było w Krakowie. Jednak sędzia tego spotkania pan Zbigniew Dobrynin dopatrzył się faulu na środkowym obrońcy gospodarzy. Faul iście przypadkowy, ale przepisy w takich przypadkach są bezwzględne. Szkoda, ponieważ Legia zaczynała łapać wiatr w żagle. Dobra może łapać wiatr w żagle to za dużo powiedziane, ale przynajmniej weszła na łódkę.

Jeszcze wcześniej świetną sytuację sam na sam zmarnował również Emreli. Przy ostatnich muśnięciu piłki za daleko odskoczyła mu od stopy co spowodowało gorsze wykonanie niż się tego spodziewaliśmy. Niestety, ale próżno szukać pozytywów w drugiej połowie. Oprócz napastnika Legii ciężko było znaleźć zawodnika, który naprawdę grałby na poziomie swoich umiejętności. Dodatkowo martwi kontuzja Mateusza Wieteski, który tuż przed końcem spotkania dał szansę zadebiutować Yuriemu Ribeiro. Jeśli już o debiutach mowa to swój pierwszy mecz w Ekstraklasie w barwach Legii Warszawa zaliczył również Bartłomiej Ciepiela. Tak, ten Ciepiela, który wystarczy do załatania dziury w środku pola według prezesa Dariusza Mioduskiego.

Zadyszka i przerwa na kadrę

Lepszego momentu na starcie z Legią Warszawa Wisła nie mogła sobie wymarzyć. Było zdecydowanie widać, że zawodnicy uczestniczący w meczu ze Slavią w pewnym momencie opadli z sił. To efekt bardzo wąskiej kadry jaką dysponuje Czesław Michniewicz. Na ten moment to absolutnie nie jest kadra na granie na dobrym poziomie na trzech frontach. Do końca okienka pozostał już praktycznie tylko jeden dzień, aby ściągnąć kogoś wartościowego. Czy tak się zdarzy? Na to pytanie nie zna odpowiedzi chyba sam prezes Mioduski.

Brakuje również gry z napastnikiem, który nie byłby tak schematyczny jak Tomas Pekhart. Okej ratował Legię nie raz z ogromnych problemów. Jednak od pewnego czasu mam wrażenie, że stał się bardzo schematycznym zawodnikiem. Legia z nim w składzie opiera się tylko i wyłącznie na dośrodkowaniach w pole karne. Oczywiście Pekhart świetnie gra głową. Lecz, uważam że nie ma przy tym jakiegoś elementu zaskoczenia. Cała liga wie już, że jeśli wahadłowy ma piłkę w okolicach rogu pola karnego to zaraz powinna iść wrzutka w stronę wysokiego Czecha. Z Emrelim gra wygląda zupełnie inaczej. Jest wiele rozwiązań, których przeciwnicy nie do końca potrafią rozpracować.

***

Na ten moment na kadrę zostało powołanych 10 zawodników i Tomas Pekhart na listę rezerwową. Nie jest to dobra wiadomość w kontekście zgrywania zespołu z nowymi zawodnikami przez Czesława Michniewicza. Sam z resztą w wywiadzie w Lidze+ Extra wspomniał, że nowego pomocnika z Albanii nie widział wcześniej i nie zobaczy go przez najbliższe dwa tygodnie, ponieważ wyjeżdża na kadrę. Ciężko tym samym dać szansę zawodnikowi, który praktycznie nie będzie trenował z całym zespołem.

Legia w tym sezonie gra w kratkę i szuka swojego zwycięskiego szlaku. Mecz z Wisłą pokazał, że jeśli będzie trzeba grać co trzy dni na wysokich obrotach może być bardzo ciężko z obecną kadrą. Kluczem dla Legii będą najbliższe godziny. Okienko transferowe w Europie trwa do 31 sierpnia do godz. 23:59. Do tego czasu Czesław Michniewicz potrzebuje kilku narzędzi, aby sytuacja z Krakowa więcej się nie powtórzyła. Mam nadzieję, że krakowski zimny prysznic podziała motywująco zarówno na ludzi w klubie, jak i na zawodników.

 

 

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Derbowa kolejka #MinąłWeekend - 6. kolejka | WATCH EKSTRAKLASA

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Legia Warszawa