Connect with us

Lech Poznań

Logiki brak, ale szczęścia tym bardziej

Lech Poznań

Na prawie każdym kierunku studiów na pierwszym semestrze jesteśmy uczeni logiki. Praktycznie wszystko w naszym życiu da się wytłumaczyć logicznie. Logicznym jest, że jeżeli lider PKO BP Ekstraklasy jedzie do drużyny która wygrała ostatni raz w 3 kolejce to jest murowanym faworytem. A potem przypominamy sobie, że to ekstraklasa.

Asysta sezonu

Lechowi się gra zawsze ciężko na Podlasiu. Nie wiadomo czy to kwestia dalekiej podróży, czy tamtejszego powietrza które jest świeższe niż w Poznaniu, czy unoszącego się w mieście zapachu trawy żubrowej, spirytusu i piwa. Jednak to co sprawiło ich dzisiejszą porażkę wymyka się wszelkim prawom logiki. Salamon zaliczający fenomenalną asystę przy golu Imaza sprawił, że sympatykom Lecha przypomniały się pewnie „mroczne dzieje” Dariusza Żurawia. To podanie było tylko zapowiedzią, że w Lechu nic nie ma cech wspólnych z logiką.

Cytując klasyka „Białystok widział już wiele. Świetne koncerty Maksymiuka (ad. nie to nie literówka moi drodzy, jeżeli ktoś nie wie o co chodzi zapraszam na Wikipedię pod hasło Jerzy Maksymiuk), wielokulturowe targowiska. Jednak tak tragicznego Lecha jeszcze nie.”

Pamiętajmy, że jednak wiele osób żartowało sobie, że zgodnie z logiką ekstraklasy Lech po ogoleniu Wisły Kraków 5-0, musi przegrać w Białymstoku. Może jednak w tej naszej lidze jest jakaś pokrętna logika?

Co to była za pogoń

Jako doświadczony gracz w Football Managera, który doprowadził Lecha Poznań do wygrania Ligi Europy mogę powiedzieć, że gdy przegrywam jedną bramką w 75. minucie robię wszystko by zespół nastawił się na ofensywę, zaatakował, coś strzelił. Tymczasem Lech który przez cały mecz w ataku był nieudolny, po stracie bramki zaczął grać gorzej. Nie wiem czy to kwestia mentalu, czy czego, ale jak drużyna która ma na celu zdobycie tytułu może tak tragicznie gonić wynik. Indolencja ofensywna Lecha, Sobiech na spalonym, Marchwiński walący najgorszą główkę świata. Nawet Ba Loua wyglądał słabo w ostatnich minutach.

Może to kwestia charakteru Lecha? Nie pierwszy raz zauważam, że „Kolejorz” po stracie bramki w końcowej fazie meczu nie potrafi gonić wyniku. Mając takich jokerów jak Ramirez i Sobiech powinniśmy być świadkami pogoni zakończonej sukcesem, bo Lech w końcu ma ławkę. Tymczasem Sobiech w tym meczu zapamiętany zostanie tylko tym spalonym z końca meczu, a Ramirez tragicznym podaniem. Z drugiej strony jednak Lechowi nigdy nie szło w Białymstoku, więc co im zostało.

Pier***nę sobie Ducha Puszczy

Co innego zostało kibicom Lecha? Utrzymają prowadzenie w tabeli, ale przecież za tydzień grają ze Śląskiem. Zespół Jacka Magiery również jeszcze nie przegrał w tym sezonie, a w ten weekend gra z nierówną Wisłą Płock i powinien wygrać. Co gorsza Lechia wygrała w Łęcznej i też jest blisko. Chociaż to zwycięstwo w cieniu tragedii, gdyż w drodze na mecz zginął jeden z kibiców Lechii. Do tego Pogoń gra w Krakowie z Wisłą i o ile nie zagra jak z Cracovią powinna wygrać. W Poznaniu muszą też ściskać kciuki za Raków, który gra z Legią. Nie oszukujmy się warszawianie to główny rywal Lecha w walce o tytuł i chociaż dziś mają 2 mecze mniej to pamiętajmy, że wygrana z Rakowem sprawi, że Legia będzie tracić do Lecha 6 punktów, czyli właśnie te dwa zaległe zwycięstwa. Nie oszukujmy się bowiem Legia raczej nie zgubi punktów z Zagłębiem i Termalicą.

W skrócie Lech nie tylko przegrał mecz, ale przegrał świetną sytuację w tabeli. Śląsk, Legia i bardzo niewygodna Wisła Płock. Trzy kolejne mecze to bardzo niewygodni rywale, a dla Lecha to trzy kolejki prawdy. Jeżeli nie wywiozą z nich 6-7 punktów to Poznań może powoli żegnać się z marzeniem o mistrzostwie na stulecie.

Fot. Adam Piechowiak

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Lech Poznań