Connect with us

Lech Poznań

Kolejna wpadka

Lech Poznań zaliczył wpadkę. Drugą z rzędu. W obu spotkaniach znowu najwięcej strzałów miała drużyna z Wielkopolski, ale gra była słaba. Brak skuteczności, czasem pomysłu na defensywę rywali, a do tego decyzje trenera Skorży, które nie pomagają. Takimi spotkaniami zdobywa się mistrzostwo, a niestety Lech zamiast powiększać przewagę, to stracił ją kompletnie i zrównał się punktami z Lechią Gdańsk. 

Dwa różne spotkania

Po meczu ze Stalą Mielec można było czuć spory niedosyt. Mimo dobrej gry w obronie rywali, Lech dochodził do sytuacji strzeleckich. Zawodziła skuteczność zawodników. Najbardziej zawiódł Ishak, który nie był sobą. Miałem wrażenie, oglądając wcześniejsze spotkania Górnika Łęczna, że ten mecz będzie bardziej otwarty, a co za tym idzie, drużyna z Wielkopolski będzie miała dużo sytuacji. Szybko się okazało, że miałem rację i obrona drużyny z Lubelszczyzny nie jest tak dobrze zorganizowana jak defensywa Stali Mielec. A przynajmniej szybko zdarzyło się jej popełnić duży błąd. W 18. minucie meczu Rebocho dośrodkował z lewej strony boiska, tam strącił ją Ishak, piłka odbiła się od obrońcy Kamila Pajnowskiego, a z najbliższej odległości dobił ją Amaral. Był to szósty gol tego zawodnika, który także w tym meczu napędzał większość ataków Lecha Poznań.

W zasadzie na tym mógłbym skończyć wymieniać pozytywy w grze Kolejorza w tym spotkaniu.  Sytuacje jakieś były, bo strzelał Ishak czy Kamiński, który bardzo chciał mieć gola. Czasami, aż za bardzo. Za dużo było niecelnych podań czy po prostu złych decyzji samych zawodników. Lech stawał się coraz bardziej nerwowy, a druga bramka najprawdopodobniej zamknęłaby to spotkanie. Drużyna Macieja Skorży wcale nie miała dużej dominacji nad Górnikiem Łęczna.

Kwekwe na spacerze

Zamiast drugiej bramki dla Lecha Poznań, sensacyjnego gola zdobył Górnik Łęczna. Po wrzutce Serhija Krykuna z lewej strony, ładnym strzałem głową popisał się Janusz Gol. Obrona Lecha Poznań zaspała. Chwilę przed golem dla Górnika, trener Skorża krzyczał, żeby być bliżej zawodników. Dośrodkowania nie zablokował Satka, a Nika Kwekweskiri zachował się tragicznie. Odpowiadał za zdobywcę gola, a jak można było zobaczyć w powtórkach, zawodnik Lecha był w innym świecie. Może myślał, czy na pewno w Poznaniu wyłączył żelazko albo czy kupił mleko. To wie on sam, ale za takie wejście z ławki należy się przyspawanie do niej na parę spotkań.

Złe zmiany Skorży

Jeśli Lechowi nie układała się gra w pierwszej części spotkania w jakimś meczu, to kibice mieli nadzieję w trenerze Skorży. Zawodnicy zawsze wychodzili odmienieni po przerwie albo poprzez korektę w składzie gra się poprawiała. Od paru spotkań mam wrażenie, że trener Lecha Poznań zaczyna kombinować i wcale nie pomaga w tym zespołowi, a wręcz go osłabia. Po meczu ze Stalą Mielec mówił, że wierzył w wyjściową jedenastkę, dlatego nie dokonał zmian, np. w środku pola. W meczu z Górnikiem była aż za duża wiara w ławkę rezerwowych. Ze skrajności w skrajność. Maciej Skorża po godzinie gry ściągnął z boiska najlepszego – w mojej ocenie – Amarala, a także dobrze wyglądającego Pereirę.  Za nich weszli Ramirez, który, próbował, szarpał, do tego pozwolił na dośrodkowanie Krykuna w akcji bramkowej. Nie jest to ta sama jakość co Portugalczyk oraz Satka. Z boiska zszedł także Tiba, ale akurat w jego przypadku była to słuszna decyzja. Niestety Kwekweskiri nie dał jakości w środku pola i popełnił, wcześniej wspomniany, błąd przy bramce. 

 Zdjęcie: Lech Poznań , fot. Przemysław Szyszka

Kibic @LechPoznan

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Lech Poznań