Obserwuj nas

Felietony

Panie, ja Rosję potępiam. Z kanapy

„Rybus z Szymańskim zostali w Rosji? Pewnie ruskie onuce! Ponitka – nasz kapitan kadry koszykarskiej został w państwie Putina i gra nadal? To samo! Jeszcze siatkarka Smarzek nie rozwiązała kontraktu?! No nie wytrzymie, aż muszę wstać z kanapy i przejść się po pokoju.”

O rosyjskich zbrodniach napisano przez lata wiele, a jak wiemy, niestety badacze będą mieli więcej materiałów do opracowania. I chociaż w tym wszystkim, co się dzieje w Ukrainie, piłka czy nawet cały sport jest najmniej ważny, nie można bagatelizować jego zasięgu i wpływu zachowania sportowców. Żeby była jasność: takie postępowanie jak np. Grzegorza Krychowiaka zasługuje na szacunek. Opuszczam kraj agresora, nie będę tam grał – to się chwali. Jednak sprawa nie zawsze jest tak zero-jedynkowa jak się wydaje, o czym świadczą przypadki innych sportowców.

Krychowiak wybrał jedyną słuszną drogę?

No właśnie, czy tylko polski pomocnik i jemu podobni zachowali się „jak trzeba”? Nam, gdy sobie wygodnie usiądziemy przed ekranem monitora, łatwo widzieć sprawę w czarno-białych barwach. Bo przecież nie żyjemy w Rosji od kilku lat, bo przecież nie musimy brać pod uwagę nic innego niż sytuacja polityczna. Bo wreszcie – kierujemy się ważnymi wartościami, które należy wyznawać.

Rybus został w Rosji przez wzgląd na swoją rodzinę. I myślę, że to zyskało odpowiednie zrozumienie. Jednak jak ktoś nam mówi, że nie może rozwiązać kontraktu przez odszkodowania, kwestie finansowe – to coś nam ewidentnie zgrzyta. Dbanie o własny interes, w sytuacji gdy giną niewinni ludzie, niezbyt dobrze pasuje do sportowca. Jednostki, z którą mniej lub bardziej się utożsamiamy.

Jasne, Szymański mógł z dnia na dzień rzucić to wszystko i powiedzieć „tutaj nie gram”. FIFA przecież umożliwiła mu zmianę klubu. Chociaż na pół roku. Niby Dynamo też nie było skłonne wypuszczać czołowego gracza, ale jakby się uparł, to siłą go na boisko nie zaciągną. Tylko co z innymi ważnymi kwestiami? Nagle musisz przeprowadzić się i żyć w innym kraju. Występować w drużynie, do której stylu musisz się dostosować. A to już po tym, jak trzeba było się szarpać z Dynamem i zostawić po sobie niezbyt stabilny most na powrót. Zachowanie Krychowiaka jest piękne i godne pochwały, ale zwykły pragmatyzm i dbanie o swoje cztery litery też jest po prostu naturalne. Nie jest złe, nie jest dobre – naturalne.

„Ponitka zdrajca narodu”

Kapitan koszykarskiej reprezentacji Polski – Mateusz Ponitka został w Rosji i w barwach Zenita gra nadal. Zanim się oburzymy wszyscy, pamiętajmy, że nie wszystkie rosyjskie kluby schowały uszy po sobie i gdy świat potępiał ich kraj, dla dobrego PR wypuszczali swoich obcokrajowców w świat. To są firmy, które umówiły się ze swoimi pracownikami na wykonywanie danych obowiązków. I żaden z tych ludzi nie może sobie od tak stwierdzić:

Albo inaczej – może. Tylko to by się związało z niemałymi kosztami. Wątek został opisany przez koszykarskiego eksperta poniżej:

Nie męczennicy –  zwykli pracownicy

 

Nie chcę robić ze sportowców, którzy zostali w Rosji, współczesnych męczenników. Jakby im się działa wielka krzywda, to i tak znalazłoby się rozwiązanie. Jednak w ich przypadku chodzi o wybranie rozwiązania najbardziej optymalnego dla ich dobra. Myślenie o Ukraińcach jest potrzebne i bez takich sportowców jak Krychowiak świat by zwariował. Chociaż na końcu też trzeba dbać o samego siebie, swoją karierę, rodzinę itp. I szczerze powiedziawszy, a raczej napisawszy, osobiście nie wiem, jakbym się zachował na miejscu wspomnianych zawodników. Są w takich sytuacjach, których nie rozwiązuje się poprzez siedzenie sobie wygodnie w fotelu i wystukiwanie liter, które właśnie przeczytaliście.

Mem z: paczaizm.pl

Kibic. Piłka Nożna: od A-Klasy do Ekstraklasy.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Felietony