Obserwuj nas

Felietony

Rok Macieja Skorży w Lechu Poznań

Ponad rok temu Maciej Skorża wrócił do Lecha Poznań i ponownie został trenerem w tym klubie. Cel był i nadal jest jasny. Mistrzostwo, a najlepiej dublet na 100-lecie Kolejorza. Gdy Skorża przychodził, kibice sięgnęli do pamięci i przypomnieli sobie piękne chwile z 2015 roku. Wtedy ostatni raz świętowali mistrzostwo, właśnie pod wodzą tego trenera. Odżyła nadzieja, a w serca wielu wlał się entuzjazm. Jak bardzo drużyna się zmieniła? Co jest na plus, a jakie kamyczki można wrzucić do ogródka Macieja Skorży? Zapraszam na analizę.

Poprawa stylu i wyników

Maciej Skorża przejął zespół w bardzo trudnym momencie. Drużyna zajmowała 11. miejsce w tabeli, dawno odpadła z Pucharu Polski, a sami piłkarze byli mentalnie i fizycznie słabi. Już w pierwszym meczu po powrocie Lech przegrał z Rakowem, a do końca sezonu Kolejorz wygrał dwa spotkania, raz zremisował i dwa razy poniósł wstydliwe porażki. Z Podbeskidziem i Stalą Mielec. Efektu nowej miotły nie było i po zakończeniu sezonu Maciej Skorża mógł sobie uświadomić, że będzie to większe wyzwanie niż się spodziewał.

Lato było czasem rozmów i analiz. Trener zapowiedział, że z każdym zawodnikiem będzie chciał porozmawiać i tak wyglądało zgrupowanie w Opalenicy. Zadania były jasne. Oprócz przeorganizowania stylu grania, trzeba było podnieść zespół mentalnie. Do poprawy miała być przede wszystkim defensywa, ale żeby zacząć trenować taktykę, najpierw trzeba było trafić do głów piłkarzy. Mieli uwierzyć w siebie, a poprzedni sezon wymazać z pamięci.

Pomogło wejście do szatni nowych zawodników. Murawski i Sobiech zintegrowali polską część zespołu. Ishak został kapitanem po decyzji Skorży i miał zostać liderem na boisku, ale też w szatni, żeby zintegrować zagranicznych zawodników. Kluczowy był początek rozgrywek. Remis z Radomiakiem na inaugurację sezonu mógł zaniepokoić fanów, ale następne zwycięstwa i odrabiane wyniki, nakręcały zespół sportowo i mentalnie.

Poprawa przez moment była też widoczna przy stałych fragmentach gry. Lech ściągnął trenera, Macieja Kędziorka, którego jedną ze specjalizacji są stałe fragmenty gry. W ataku drużyna widocznie się poprawiła i umie strzelać gole, ale w defensywie pojawiają się stare koszmary. Dośrodkowania latają nad głowami piłkarzy Lecha, a oni częstą nie umieją sobie z tym poradzić.

Dobry psycholog

Trener Maciej Skorża jest doświadczony i czujny. Wystarczy zobaczyć jego wypowiedzi nie tylko przed meczami, ale i po. Wypowiedzi pokazują mądrość 50-letniego szkoleniowca, który trochę w życiu widział i przeżył. Takiego, który wie, że konkurencja nie śpi, a walka o mistrzostwo jest bardzo wyrównana. Terminarz dla Lecha jest bardzo korzystny. Z trudniejszych spotkań – czekają starcia z Wisłą Płock i Piastem Gliwice. Skorża na pewno chce, żeby drużyny nie zgubiła pycha i zawodnicy byli w pełni skoncentrowani. Ma w pamięci wpadki z tego sezonu, gdzie byli faworytami, a zgubili cenne punkty. Przykładem pierwszym z brzegu było ostatnie spotkanie z Legią Warszawą, ale w tej rundzie też jeszcze mecze z Cracovią, Lechią czy Wisłą Kraków.

Odpowiednie psychologiczne podejście do zawodników zaowocowała tym, że wielu z nich udało się odbudować po poprzednim sezonie. Jednym z takich przypadków jest Joao Amaral, który jest kluczowy dla Lecha i jego ofensywy. Jeśli Portugalczyk jest bez formy, to cała formacja wygląda gorzej. Maciej Skorża chciał go sprawdzić w okresie przygotowawczym i okazało się, że drzemie w nim ogromny potencjał, którego nie widział poprzednik, Dariusz Żuraw. Ten popadł w konflikt z Portugalczykiem i wysyłał na wypożyczenia.

Dobre podejście poskutkowało także wzrostem formy Bartosza Salamona i Jespera Karlstroma. Pierwszy z nich po przybyciu nie wyglądał jak zawodnik, który spędził wiele lat we włoskich drużynach. Był cieniem samego siebie, a teraz kibice nie wyobrażają sobie drużyny bez niego. Po dobrych występach w Lechu wrócił do reprezentacji Polski i niestety złapał tam kontuzję. Właśnie wtedy miało miejsce to przerażenie kibiców, którzy bali się, że defensywa bez niego będzie o wiele uboższa.

Karlstrom przyszedł jako następca Jakuba Modera. W tym sezonie pokazuje, że był to odpowiedni wybór. Szef środka pola, kibice go bardzo lubią, Ten zawodnik także został powołany do reprezentacji swojego kraju, czyli Szwecji. Wszystko było zasługą bardzo dobrych spotkań w Ekstraklasie.

Ba Loua

No właśnie nie jest tak kolorowo, jakby mogło się wydawać. Dosyć dużym kamyczkiem do ogródka Skorży w Lechu jest niewykorzystanie potencjału niektórych zawodników. Latem było wiadomo, że potrzebni są nowi piłkarze, ale przede wszystkim skrzydłowy z prawdziwego zdarzenia. Kibice domagali się wydatków na transfery. Trener, ale też fani dostali to czego chcieli.

Dużym echem odbiło się pozyskanie Adriela Ba Louy. Dlaczego? Po pierwsze został sprowadzony za ok. milion euro, a po drugie – o transfer do klubu walczył z Damianem Kądziorem. Kądzior chciał wrócić do kraju po nieudanym pobycie w hiszpańskim Eibarze, z którego był wypożyczony do tureckiego Alanyasporu. Podobno z reprezentanta Polski zrezygnować miał sam Maciej Skorża, a zawodnik kosztowałby o połowę mniej. 

Każdy kibic Lecha wraca do tej sytuacji po kolejnym słabym występie Ba Louy. Na palcach jednej ręki wyliczyłbym w ilu spotkaniach Iworyjczyk zagrał dobrze. Tym bardziej martwi fakt, że Kądzior daje coś ekstra. Dobrze gra i jest kluczowym zawodnikiem Piasta. Przede wszystkim ci piłkarze różnią się też stylem gry i to mogło być kluczowe przy decyzji Macieja Skorży. Jednak gdy spojrzę na suche fakty, okazuje się, że skrzydłowy Lecha w zasadzie w niczym nie pomaga drużynie.

Damian Kądzior rozegrał łącznie 27 spotkań. Zdobył w nich 4 bramki, a jego częstotliwość trafień wynosi – co 488 minut, czyli jedno trafienie na ok. 5 spotkań. Pomoc kolegom bardziej widać w statystykach asyst, których ma 7.

Ba Loua rozegranych ma łącznie 19 spotkań. Zdobył, uwaga, jedną bramkę. Jego częstotliwość trafień wynosi – co 1012 minut, czyli trafienie na 11 spotkań. Iworyjczyk ma także dwie asysty. Zatrważające statystyki jak na piłkarza, który przyszedł za około milion euro… Dodatkowo często wygląda jak dziecko we mgle. Jakby nie rozumiał czego oczekuje od niego trener i jak ma się poruszać w ataku i obronie.

Norweski wynalazek

Niestety drugi kamyczek, można powiedzieć, przyszedł w zimowym okienku transferowym. Kristoffer Velde był ściągany jako potencjalny zastępca Kamińskiego, który odejdzie po sezonie do niemieckiego Wolfsburga. Norweg też miał przyjść za sporo pieniędzy. Na początek puścił zasłonę dymną i w meczu z Termalicą zanotował asystę, a na tle zawodników z Niecieczy wyglądał bardzo dobrze. Był to jakiś promyczek nadziei, ponieważ Ba Loua nawet na tle takich zawodników wygląda marnie.

Niestety rzeczywistość okazała się brutalna, a sam Velde norweskim wynalazkiem. Nic nie daje, a w ostatnich spotkaniach trener nie widzi dla niego miejsca w kadrze meczowej. Maciej Skorża widział kogo bierze, chyba że skauting Lecha ładnie opakował ten “wynalazek” i pokazał jako nowego Kyliana Mbappe z kraju fiordów. Z jednej strony to przykre, że klub ściąga takiego zawodnika, ponieważ przyszedł on za spore pieniądze. Z drugiej dobrze, że trener na siłę nie próbuje udowodnić, że ten piłkarz do czegoś się nadaje.

Kristoffer Velde na mecz z Legią nie znalazł się w kadrze ze względu na kwestie taktyczne – powiedział Maciej Skorża na konferencji przed spotkaniem z Wisłą Płock.

Słaba wiosna

Jesień w wykonaniu piłkarzy Lecha Poznań była efektowna i efektywna, ale wiosna już taka nie jest. Kolejorz szybko roztrwonił przewagę 4 punktów po rundzie jesiennej i nadal często głupio je gubi. Gra pod koniec roku nie była taka jak wcześniej. Widać było, że Lechici się męczyli. Wiele miał zmienić obóz w Turcji. Sam Maciej Skorża przyznawał, że przygotowania idą tak, żeby formę uzyskać na kluczowe spotkanie na starcie rundy. Remis z Cracovią, porażki z Lechią i Rakowem. Na osłodzenie była efektywna wygrana z Pogonią Szczecin 3:0. Jak widać, trener ze sztabem nie przygotowali zespołu tak, żeby powiększył on przewagę nad resztą stawki. Może to martwić, skoro sam szkoleniowiec mówił, że szykują formę na te spotkania. Możliwe, że forma została na bramkach na lotnisku. Trwają poszukiwania. Może na te 6 finałowych spotkań, a w zasadzie 7, bo jeszcze finał Pucharu Polski, forma się odnajdzie.

Właśnie, Puchar Polski. Lech awansował po 5 latach do finału dochodząc tam bez straty gola. Raków będzie ciężkim przeciwnikiem, co pokazały spotkania w ekstraklasie. Kibice mają nadzieję, że Kolejorz przełamie klątwę finałów krajowego pucharu i tym razem się uda w tym szczególnym sezonie.

Wiara w trenera

Podsumowując mimo kilku wpadek trenera Macieja Skorży i zawodników, jego powrót na Bułgarską na ten moment można ocenić bardzo pozytywnie. Odbudował wielu piłkarzy, Lech jest liderem z realnymi szansami na mistrzostwo, a może i dublet. Trener porwał za sobą kibiców, którzy znowu uwierzyli w mocnego Lecha Poznań i sukcesy, które nie są tylko pustymi frazesami. 50-letni szkoleniowiec przez rok dał nadzieję na lepsze jutro i teraz przychodzi pierwsza weryfikacja jego pracy. W najbliższych tygodniach rozstrzygnie się, kto zgarnie trofea, z których trener będzie rozliczany.

Fot. Lech Poznań; Przemysław Szyszka

Kibic @LechPoznan

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Felietony