Obserwuj nas

Lech Poznań

Raz, dwa, trzy. Pewne zwycięstwo Lecha

Maciej Gostomski był bardzo zawalony pracą w tym spotkaniu. Gdyby nie on, Górnik mógł przegrać jeszcze wyżej. Przed meczem kibice w większości byli pewni zwycięstwa Lecha, ale pamiętali mecz pomiędzy tymi drużynami w poprzedniej rundzie, który skończył się rozczarowującym wynikiem 1:1. Tym razem nie było zaskoczenia. Lech potrzebował 45 minut, by zapewnić sobie zwycięstwo 3:0. Przyszło im to łatwo, bo tego dnia zawodników z Łęcznej dało się tak wkręcać, że po meczu mogły wystąpić u nich zawroty głowy.

Portugalsko-szwedzka zabawa

Atak od pierwszego gwizdka sędziego – taki był plan Lecha Poznań. Plan, który okazał się skuteczny. Pierwsza groźna akcja w 4. minucie spotkania i od razu gol. Joel Pereira kapitalnie, zewnętrzną częścią buta, podał do Joao Amarala, a ten pewnie wykończył tę sytuację. W tej akcji ewidentnie nie popisała się defensywa Górnika Łęczna. Była statyczna, zaspana, a im dalej w las, tym jeszcze gorzej. 

Pereira grał tak, że ręce same składały się do oklasków. Świetnie umie znaleźć kolegów z zespołu i dać bardzo dobre podanie albo dośrodkowanie. Portugalczyk oferuje bardzo dużo w ofensywie. Tomasz Kędziora wygląda lepiej w defensywie i możliwe, że dlatego siada na ławce w starciu z przeciwnikami, którzy będą się głęboko bronili. Polak będzie potrzebny na lepszych rywali, czyli np. w finale Pucharu Polski z Rakowem, gdzie trzeba będzie pamiętać o obronie.

Drugi gol dla Lecha padł w 26. minucie meczu – po rzucie rożnym. Chwilę przed tym stałym fragmentem gry, Jesper Karlstrom był blisko zdobycia gola po uderzeniu z dystansu, które po rykoszecie przeleciało minimalnie obok słupka. Co się odwlecze, to nie uciecze. Szwedowi udało się wpakować futbolówkę do siatki po dośrodkowaniu, choć największą robotę wykonali Milić z Ishakiem. Oboje wygrali swoje pojedynki fizyczne. Dla Karlstroma był to pierwszy gol dla Lecha w Ekstraklasie i można było zobaczyć autentyczną radość na jego twarzy. Doczekał się swojego momentu, na który ciężko pracował.

Skoro Ishak został poruszony, to kibice Lecha doczekali się właściwego wykończenia przez niego. Szwedzki napastnik dostał prostopadłe podanie od Amarala, z tyłu zostawił goniącego go Gersona, wbiegł w pole karne i pewnie wykończył sytuację. Defensywa Górnika była tragiczna i dziurawa jak ser szwajcarski. Jedynym zawodnikiem, który próbował zadziałać był Marcel Wędrychowski. Na niewiele się to jednak zdało. Lech przeważał totalnie, czego dowodem było choćby jego 17 strzałów do przerwy.

Gdzie się podziała skuteczność?

W przerwie doszło do sporych zmian w obu zespołach. Maciej Skorża musiał myśleć o oszczędzaniu swoich piłkarzy przed kolejnymi meczami, a Marcin Prasoł chciał uniknąć kompromitacji.

Obraz gry nie uległ zmianie, choć sam mecz już nie porywał. Inicjatywa wciąż należała do zawodników Lecha, którzy grali ze swobodą, ale z o wiele mniejszą skutecznością. Były sytuacje Marchwińskiego albo Skórasia, który powinien strzelić gola. Najlepszą sytuację zespół z Łęcznej miał po strzale głową Śpiączki. Van der Hart wypluł piłkę przed siebie, biegnąc do niej poślizgnął się, ale futbolówkę szybko wybił Douglas.

Niezadowolenia ze skuteczności swoich zawodników nie ukrywał trener Skorża na konferencji po meczu:

– Po zmianie stron jestem rozczarowany, że nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji. Szkoda mi okazji Michała Skórasia, było to po ciekawej kombinacji, zagranej na dobrym tempie. Dziś skuteczność nie była naszą mocną stroną, ale narzekać nie można. Wygrywamy 3:0, dziękuję drużynie za dobrze wykonaną pracę – powiedział szkoleniowiec Lecha Poznań.

O luzie, z jakim zawodnicy Lecha grali w drugiej połowie może świadczyć fakt, że Douglas z Kvekveskirim zrobili sobie konkurs, który pierwszy załaduje gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Niestety nie udało się żadnemu.

Lech wrzucił Górnika na karuzelę

Górnik Łęczna wyglądał w tym spotkaniu bardzo słabo. Tak, jakby z porażką pogodził się przed meczem i nie pamiętał, jak u siebie wyrwał punkt Lechowi. Zadanie było trudne, ale wywieszenie białej flagi w niczym nie pomaga, a do utrzymania potrzebne są punkty, których trzeba wszędzie szukać. Gdyby Lech był bardziej skuteczny, nie skończyłoby się na 3:0. Adriel Ba Loua bardzo chciał zdobyć gola i jakby wrócił z poszukiwań formy, to strzeliłby przynajmniej jedną bramkę.

Lech nie oddał piłki rywalom. Podopieczni trenera Prasoła byli totalnie bezradni. Nawet jeśli Górnik dostawał się blisko pola karnego, to posyłał strzały z braku innych możliwości. Gospodarze potraktowali to spotkanie w 100% na poważnie. Nie patrzyli, że jest to jedna z najgorszych drużyn w lidze i nie liczyli, że to spotkanie samo się wygra. Piłkarze byli skoncentrowani na meczu i pewnie wykonali zadanie. Każdy inny wynik byłby kompromitacją. Po zwycięstwie Rakowa Częstochowa z Pogonią Szczecin, nie wszystko zależy od Lecha, ale on sam musi zmaksymalizować swoje szanse na końcowy sukces. 

 

Kibic @LechPoznan

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lech Poznań

  • Lider wraca do Poznania

    Istny rollercoaster mieli kibice Lecha. W tydzień ze smutku i zrezygnowania do radości i...

  • Rok Macieja Skorży w Lechu Poznań

    Ponad rok temu Maciej Skorża wrócił do Lecha Poznań i ponownie został trenerem w...

  • Wrocław zdobyty

    Wróciła Ekstraklasa! Szczerze się za nią stęskniłem. Lech Poznań pojechał do Wrocławia, żeby zdobyć...

  • Święto w Poznaniu

    To było prawdziwe święto przy Bułgarskiej. Na setne urodziny Lecha Poznań dopisali nie tylko...