Obserwuj nas

Felietony

7 lat czekania

7 lat kibice Lecha Poznań czekali na mistrzostwo. To była długa i wyboista droga. W tym sezonie nie wszystko układało się tak, jak powinno, szczególnie w rundzie wiosennej. Wiele lat czekania i upokorzeń, z miłymi przebłyskami, jak awans do fazy grupowej Ligi Europy w poprzednim sezonie. Teraz już można ogłosić, że Lech Poznań został mistrzem Polski!

Długie lata posuchy

Na 95-lecie Lecha powstał utwór „Nie idziesz sam”. Jest tam wers, który dobrze podsumowuje, dlaczego w Poznaniu wybuchła taka radość.

Pytasz mnie, czy warto było czekać?

Warto. Długo to trwało, ale mistrzostwa Lechowi już nikt nie zabierze.

To był bardzo wyrównany i ciężki sezon. Raków walczył do końca i w 2022 r. przegrał mecz dopiero na finiszu rozgrywek. Pogoń, która wykręciła średnią punktową na poziomie blisko dwóch punktów na mecz może skończyć sezon na trzecim miejscu. To była znakomita walka o mistrza, a ten sezon był pasjonujący.

Jeśli Lech wygra w ostatniej kolejce z Zagłębiem Lubin to wykręci średnią punktową 2,18 pkt na mecz, a ostatni raz tak wysoką średnią pkt na mecz miała Legia w sezonie 13/14 (obecnie Lech ma 2,15 pkt).

***

Zwycięstwo w tym sezonie, ale też wśród tak zaciętej rywalizacji smakuje doskonale, trzeba pamiętać, jaką drogę do tego sukcesu przeszedł Lech Poznań. To była wręcz droga krzyżowa, w której klub wiele razy upadał, ale zdołał się podnieść. Przypięto mu łatkę „przegrywów”, ale teraz osoby zarządzające w tym klubie mają szansę, żeby ją oderwać.

Poprzedni sezon nie zapowiadał, że ten może być tak dobry. Kibice dostali „mokrą szmatą” w twarz. Zaczęli bojkotować doping, domagali się odejścia dyrektora sportowego i chcieli transferów prawdziwych kozaków za dobre pieniądze, a nie ogórków. Wtedy sezon Lech skończył na 11. miejscu w lidze! Brak wiary był zauważalny, a atmosfera wątpliwa. Na początku sezonu przychodziło po 10 tysięcy osób na mecz. Teraz była walka o bilety na ostatnie spotkanie, a nawet na mecz ze Stalą Mielec przyszło ponad 26 tysięcy widzów.

***

W Wielkopolsce jest bardzo duży potencjał kibicowski. Potrzeba tylko dobrej atmosfery i wyników. Ten sezon potwierdził tę tezę. Kibice byli straumatyzowani latami porażek, ale uwierzyli, że w tym sezonie mogą pomóc piłkarzom osiągnąć sukces. Kluczowym spotkaniem był mecz z Wisłą Kraków we wrześniu. Wtedy doping wrócił, a sami piłkarze łatwo wygrali 5:0.

Bohaterowie tego sukcesu

Na boisku wszyscy walczyli, ale Lech ma szczególnych bohaterów tego sezonu:

1. Maciej Skorża

2. Joao Amaral

3. Jesper Karlstrom

4. Jakub Kamiński

5. Pozostali

Maciej Skorża

Można go nazwać ojcem tego sukcesu. Dostał odpowiednich zawodników, ale tego też oczekiwał od klubu. Można powiedzieć, że gdyby Lech nie zdobył mistrzostwa z takim składem, to byłoby to rozczarowanie. Ostatecznie cel został wykonany, a jednym z bohaterów jest Skorża. Obejmował on zespół całkowicie rozbity i sam przyznał, że na początku było trudniej, niż się spodziewał.

***

Zdołał on wszystkiemu zaradzić i odbudował wielu piłkarzy po fatalnym sezonie. Odzyskał Joao Amarala, który był motorem napędowym tego zespołu. Zaufał mu i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby zespól istniał bez niego. Rozwinął Jakuba Kamińskiego. Salamon, Ishak czy Karlstrom wskoczyli na wysokie obroty. Skorża przekonał zimą Dawida Kownackiego do powrotu do Poznania i on też dołożył swoją cegiełkę do tego mistrzostwa.

***

Oczywiście samemu trenerowi zdarzyły się słabsze momenty, kiedy jego wybory nie było optymalne. On też musi jeszcze bardziej się rozwijać i wyciągnąć wnioski.

Pochwalić trzeba Macieja Skorżę za utrzymanie szatni. Nie oszukujmy się, duża część z ławki rezerwowych Lecha grałaby w pierwszym składzie w większości klubów Ekstraklasy. Trener szatni nie stracił, a to jest bardzo ważne. Piłkarze sami się napędzali, żeby osiągnąć sukces, ale rola trenera też tutaj była nieoceniona.

Dla Macieja Skorży to czwarty tytuł i dzięki temu stał się on najbardziej utytułowanym ekstraklasowym trenerem w XXI wieku.

Joao Amaral

Motor napędowy. Czternaście bramek, osiem asyst. Bardzo duży wkład w ten sukces. Napędzał grę ofensywną Lecha. Dariusz Żuraw wypychał go z klubu, ale on spektakularnie wrócił do stolicy Wielkopolski. Skorża zaufał Amaralowi, a Amaral Skorży i widać tego efekty.

To był właściwie gratisowy transfer do klubu i nadal nie wiem, dlaczego poprzedni trener tak łatwo chciał z niego zrezygnować. Gdyby nie rewelacyjna postawa Amarala, mistrzostwa dla Lecha by nie było.

Czy jest to najlepszy zawodnik całej ligi w tym sezonie? On sam zaprzecza.

Prawda jest taka, że na chwilę obecną to nie jest wybór „albo Amaral, albo Lopez”. Na ten moment Ivi jest najlepszy w Ekstraklasie. Ma najlepsze statystyki.

Jesper Karlstrom

Szef środka pola. Trzymał wszystko w ryzach. Karlstrom prezentował się tak dobrze w tych rozgrywkach, że zyskał uznanie w oczach selekcjonera Janne Anderssona. Z Ekstraklasy do reprezentacji Szwecji? Jak widzimy wszystko jest możliwe.

***

Maciej Skorża mówił, że u niego defensywny pomocnik musi grać bardziej ofensywnie. Jesper wpisał się w tę rolę znakomicie. Napędzał akcje Lecha zaraz po odbiorze piłki, szukał wolnych przestrzeni. Szwed bardzo dobrze „czytał” grę i wiedział, kiedy doskoczyć do rywala.

Szwed może i nie ma statystyk, ale wykonuje pracę z drugiego rzędu i komplementy pod jego adresem są jak najbardziej na miejscu.

Jakub Kamiński

Kamiński dowiódł na boisku, że ma ogromny talent i potencjał. Rozpędzał się z miesiąca na miesiąc. Dziewiętnastolatek pokazał odpowiedni charakter, żeby odnieść sukces. W rundzie jesiennej zaczął wykręcać dobre liczby i zaowocowało to transferem do Wolfsburga za 10 milionów euro. Został jednak do lata w Lechu, żeby pomóc klubowi i odejść jak zdobędzie mistrzostwo.

***

W tym tygodniu selekcjoner Czesław Michniewicz ogłosił kadrę reprezentacji na czerwcowe mecze w Lidze Narodów i znalazło się tam miejsce dla Jakuba Kamińskiego.

Kibice Lecha, w tym ja, chcieliby, żeby Kamiński został na kolejny sezon albo chociaż rundę w Lechu. Zżył się z klubem i rósł razem z nim. Dołożył swoją cegiełkę do mistrzostwa i swoje zrobił. Takich historii się nie zapomina.

Pozostali

Mój wybór był tylko i wyłącznie subiektywny, ale nie zapominajmy, że na ten sukces składało się o wiele więcej osób. Nie tylko piłkarzy, bo w klubie pracuje więcej osób. Sztab szkoleniowy. Medyczny czy działacze „Kolejorza”, którzy dali odpowiednie narzędzia i komfort pracy trenerowi i zawodnikom.

Postaci ważna dla tego sukcesu wśród piłkarzy można wymieniać dłużej. Ishak walczył i jego gole dużo dały, nadal ma szansę na koronę króla strzelców, Salamon trzymał całą defensywę, dobrze prezentowali się także Milić, Rebocho, Satka czy Pereira. Ważne trafienia zanotował Kownacki.

Co dalej?

Władze Lecha mogą się skupić na budowaniu kadry na przyszły sezon. Ten może być ekstremalnie ciężki, bo w klubie chcą awansować do fazy grupowej jednych z europejskich rozgrywek, a dobrze wiemy, jak kończy się gra na trzech frontach dla polskich zespołów.

***

Lech zacznie sezon już 5 lipca. Wtedy ruszają pierwsze rundy eliminacyjne do Ligi Mistrzów, a tam „Kolejorz” nie będzie rozstawiony i może trafić na dobre zespoły. Trzeba się przygotować na 8 spotkań w eliminacjach oraz sześć w fazie grupowej, czyli czternaście spotkań w rozgrywkach europejskich. Do tego dochodzi siedemnaście starć w lidze i trzy w Pucharze Polski. Razem to daje 35 spotkań w ciągu 5 miesięcy, od 5 lipca do 12 listopada (koniec grania przed mundialem).

W tym sezonie 35. mecz Lech rozegrał dopiero 20 kwietnia. W klubie mają świadomość, jak to się skończyło w sezonie 2014/15 albo 2022/21. Trzeba nie tylko poszerzyć kadrę, ale ją znacząco wzmocnić.

Kto odejdzie?

Klub poinformował już, że Mickey van der Hart i Pedro Tiba odejdą po sezonie, bo nie zostaną z nimi przedłużone kontrakty.

Z Portugalczykiem jest ciekawa sprawa, bo wiele się w mediach mówi, że dogadał się z Legią Warszawa i tam zagra w przyszłym sezonie. Niektórzy kibice się oburzają. Moim zdaniem nie jest to casus Hamalainena. Fin odchodził będąc w formie i okłamał kibiców, że chce być bliżej rodziny i wraca w tamte strony. Wyszło jak wyszło. Tiba jest długo pod formą, a sam Skorża z niego zrezygnował. On sam wie, że ma ostatnie lata gry i chce jeszcze zagrać na dobrym poziomie i za dobrą kasę. Po komunikacie klubu wyszły informacje, że może wrócić jednak do swojego kraju. Zobaczymy, jak to się skończy, ale nie możemy zapominać, że zrobił dużo dla Lecha i zawsze dawał z siebie 100%.

***

Dalsze pożegnania są nieuniknione. Oprócz dwóch wcześniej wymienionych zawodników jest jeszcze paru. Kamiński odchodzi do Wolfsburga, kończy się wypożyczenie Tomasza Kędziory z Dynama Kijów, ale jego przyszłość nie jest jasna. Podobnie jest z Dawidem Kownackim, za którego Fortuna Dusseldorf oczekuje sporych pieniędzy i mówi się, że Lech będzie próbował przedłużyć wypożyczenie.

Przesądzone jest przejście Mateusza Skrzypczaka do Jagiellonii Białystok, choć on akurat nie odgrywał dużej roli w zespole. Możliwe są odejścia piłkarzy, którzy w tym sezonie cierpieli przez brak gry np. Ramirez, Czerwiński, Sobiech czy Douglas.

Mówi się o zakusach w stronę Satki, Karlstroma czy Ishaka. W pesymistycznym scenariuszu, Lecha czeka rewolucja kadrowa po zdobyciu mistrzostwa.

Gdzie Lech potrzebuje wzmocnień?

Absolutnym priorytetem jest ściągnięcie do Lecha bardzo dobrego bramkarza, który będzie numerem 1. Filip Bednarek podpisał nowy kontrakt, ale najprawdopodobniej pogodzi się z rolą rezerwowego. Lech szykował Krzysztofa Bąkowskiego, który jest młodzieżowcem, ale ten miał problemy ze zdrowiem i musiał poddać się operacji. Możliwe, że ponownie pójdzie na wypożyczenie (do czasu kontuzji bronił w Stomilu Olsztyn).

***

Na środku obrony jest Salamon, Milić i Satka. Na pewno przyda się przynajmniej jeden stoper do rywalizacji, ale jeśli ten ostatni z trójki odejdzie, to potrzebny będzie jeszcze jeden zawodnik. Przypomnijmy Słowak ma kontrakt do 2023 roku i jest to ostatnia szansa, żeby na nim zarobić.

Boki obrony wyglądają stabilnie. Na lewej jest Rebocho i Douglas, zakładając, że ten drugi nie odejdzie. Warto pomyśleć o prawej obronie. Jest Pereira, który ma za sobą świetny sezon, jest Kędziora, ale ten najprawdopodobniej odejdzie, a Czerwiński to jest już chyba nie ten poziom. Kiedy grał to rozczarowywał. Na wypożyczeniu w Zagłębiu Sosnowiec jest Filip Borowski i może on będzie przymierzany do gry. Pamiętajmy, że Lech dalej chce stawiać na młodych z akademii.

***

W środku pola jest względny komfort. Tiba odchodzi, więc zostaje trzech zawodników na dwie pozycje – Karlstrom, Murawski i Kvekve. Potrzeba jeszcze jednego zawodnika. Możliwe, że z wypożyczenia wróci Kozubal, ale on jest jeszcze młody i może nie mieć wystarczających umiejętności. Potrzeba realnej alternatywy. W przypadku ofensywnych pomocników jest podobnie. Absolutnym pewniakiem jest Amaral, a jego zmiennik Ramirez może odejść, ale gra na paru frontach może skusić go do pozostania, bo wtedy najprawdopodobniej będzie mógł liczyć na bardziej regularną grę. Jest jeszcze Filip Marchwiński, ale on rozczarowuje od wielu miesięcy i stoi w miejscu zamiast się rozwijać.

Skrzydła Lecha w liczbie zawodników wyglądają dobrze, ale czy w jakości też tak jest? Tutaj sprawa jest wątpliwa. Kamiński odchodzi, ale na dwie pozycje jest czterech zawodników – Skóraś, Ba Loua, Velde i wracający z wypożyczenia Sykora. Duże pieniądze wyłożone na tych zawodników, a mało pożytku. Możliwe, że Lech będzie szukał tutaj jakiegoś dobrego zawodnika.

***

Przechodzimy do ataku. Tutaj kwestia jest dyskusyjna. Jest Ishak, który jest kuszony przez inne kluby, ale moim zdaniem zostanie w Poznaniu. Jego zmiennikami byli Dawid Kownacki i Artur Sobiech. Jeśli pierwszy z nich odejdzie, to zrobi się luka, bo Sobiech nie dość, że słabo grał to stracił całą wiosnę przez problemy zdrowotne, Dobrze na wypożyczeniu w GKS-ie Katowice spisuje się Filip Szymczak. Możliwy scenariusz jest taki, że klub pożegna się z Sobiechem i jeśli nie uda się zatrzymać Kownackiego, to trzeba sprowadzić innego napastnika, który rywalizowałby z Ishakiem.

Podsumowanie

Wielkopolska się cieszy. Po meczu z Zagłębiem szykowana jest feta z okazji zdobycia mistrzostwa Polski, ale następne dni to na pewno nie będą wakacje dla trenerów czy działaczy klubu. Przygotowania będą krótkie, ale muszą być jak najstaranniej przygotowane. Lech mierzy wysoko i potrzebuje około sześciu jakościowych wzmocnień (jeśli nie więcej), żeby bić się na trzech frontach.

Kibic @LechPoznan

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Felietony