Obserwuj nas

Felietony

Nowe rozdanie i pracowite lato Jacka Zielińskiego [KOMENTARZ]

Radosław Kucharski to osoba, która na pewno zostanie zapamiętana na długo przez kibiców Legii Warszawa. Czy w samych superlatywach, czy jednak w negatywnym odczuciu? To już zależy od kibica. Potrafił ściągać dobrych zawodników, ale głównym argumentem, przejawiającym brak profesjonalizmu ze strony byłego dyrektora sportowego był brak odbierania telefonów. Ku uciesze fanów Legii od 27 grudnia 2021 roku funkcję przejął dobrze znany Jacek Zieliński. Czas wprowadzić nowe rozdanie, które ma wydostać Legię z głębokiego dołka.

Czas posprzątać i wybrać trenera

Jacek Zieliński od pierwszego dnia u swojego nowego pracodawcy nie miał łatwo. Zostało przed nim postawione zadanie wyboru nowego szkoleniowca. Dużo mówiło się o tym, że być może Vuković pozostanie na swoim stanowisku przy Łazienkowskiej na kolejny sezon. Zieliński, udzielając wywiadów, starał się nie zdradzać, kto będzie w kolejnym sezonie walczył o najwyższe cele. Koniec, końców Vuković pożegnał się z Legią Warszawa. 23 maja oficjalnie ogłoszono, że nowym szkoleniowcem byłych mistrzów Polski został Kosta Runjaić. Dotychczasowo kojarzony z Pogonią Szczecin, w której w ostatnim sezonie pomógł zdobyć brązowy krążek mistrzostw Polski.

https://twitter.com/LegiaWarszawa/status/1528709004838555648

Z tego, co dało się usłyszeć w mediach Niemiec dostał pełną swobodę wraz z dyrektorem Zielińskim na kształtowanie kadry na sezon. Nie ma co ukrywać, ale były dyrektor zostawił niesamowity bałagan i trzeba było szybko reagować. Sytuacja była o tyle trudna, że klubowy sejf nie błyszczał złotymi monetami, a raczej świecił pustkami. Wielu kibiców Legii było sceptycznych, co do wyboru Jacka Zielińskiego. Uważali, że i tak za wszystko będzie odpowiedzialny Dariusz Mioduski. Tymczasem właściciel Legii oddał sprawy sportowe w ręce wcześniej wspomnianego dyrektora oraz Marcina Herry. W wywiadzie dla serwisu Legia.Net wypowiadał się następująco:

– Odpowiadam za zarządzanie wszystkimi obszarami związanymi z komunikacją, marketingiem, za działania pro frekwencyjne tak na trybunach, jak i lożach, komercyjne, za wszelkie partnerstwa biznesowe, za kwestie ticketingowe czy też organizacji dnia meczowego i wydarzeń(…). Za całą część sportową odpowiedzialny jest Jacek Zieliński, który mimo, że nie jest formalnie członkiem zarządu bierze czynny udział we wszystkich zebraniach i spotkaniach. Jarosław Jurczak odpowiada w zarządzie za klubowe finanse i sprawy administracyjno-prawne. – mówił Marcin Herra w wywiadzie, który znajdziecie TUTAJ

 

Wietrzenie szatni

Nie ma co ukrywać, ale już pod koniec fatalnego sezonu 2021/2022 dało się wyczuć, że niektórzy piłkarze pożegnają się z Łazienkowską. Zwłaszcza, że trener Runjaić, mając do dyspozycji bardzo małe moce finansowe, musiał przemyśleć dokładnie dwa razy każdą decyzję. I tym samym z klubem wraz z początkiem lipca pożegnał się Tomas Pekhart. Czech na Łazienkowskiej zagrał sezon życia, gdzie zdobył koronę króla strzelców PKO Ekstraklasy. Jednak kolejny rok to już wielkie rozczarowanie. Władze Legii mogą teraz nieco żałować, że nie zdołały spieniężyć reprezentanta Czech przed końcem kontraktu.

https://twitter.com/LegiaWarszawa/status/1542447989087682560

***

Ku zaskoczeniu wszystkich z klubem pożegnał się również „nowy” bramkarz Legii Richard Strebinger. W zeszłym sezonie po pięciu występach w bramce Wojskowych kontrakt został automatycznie przedłużony. Tym większe zdziwienie było wśród kibiców, gdy klub ogłosił, że kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. Szczerze? Nie ma się tutaj co zdziwić. Już w poprzednim klubie Austriak narzekał, że nie jest numerem jeden i odszedł właśnie do stolicy Polski. Runjaić dał mu jasno do zrozumienia, że nie będzie wiodącym bramkarzem. Golkiper nie czekał, nie chciał iść na wojnę z nowym trenerem, wiedział, jaka jest sytuacja, więc rozwiązał kontrakt. Z perspektywy czasu, można zaliczyć ten „transfer” do mocnych niewypałów.

https://twitter.com/Oskar_M04/status/1535962505058598913

 

***

Z klubem odszedł Szymon Włodarczyk, który zasilił szeregi Górnika Zabrze. I ten transfer wywołał u mnie największe rozczarowanie… Dlaczego? Szymon od wielu lat w rezerwach oraz zespołach juniorskich pokazywał wyższy poziom niż jego rówieśnicy. W jedynce tak naprawdę nie dostawał szans gry. Nawet kiedy żaden z napastników Legii nie brylował w ataku. Chociażby ostatnie mecze poprzedniego sezonu pokazały, że Vuković nie starał się o rozwój Szymona. W końcu jego tata nie wytrzymał i podziękował za współpracę Legii Warszawa. Włodarczyk wybrał Górnik, głównie ze względu na Jana Urbana, a trenera… Już nie ma. Więcej o Górniku i o całym zarządzaniu przeczytacie w tekście Jakuba Białka z Weszło TUTAJ.

https://twitter.com/UKASZ44337065/status/1529669849273847810

Oprócz wyżej wymienionych zawodników z drużyną pożegnali się: Artur Boruc (relacja z pożegnania już niebawem na naszej stronie), Benjamin Verbić, Bartłomiej Ciepiela (wypożyczenie), Jasurbek Yaxshiboyev oraz Rafael Lopes. Najdziwniejszy transfer byłego dyrektora Kucharskiego to właśnie Jasurbek. Uzbek, który został polecony Kucharskiemy przez czeską firmę, składającą się z analityków, był kompletnym niewypałem. Z opowieści oraz różnych źródeł klubowych można było usłyszeć, że zawodnik nawet nie chciał integrować się z drużyną. Mało mówił, mało spędzał czasu z kolegami. Niestety, ale z takim charakterem nie ma czego szukać w Warszawie. Uważam, że nawet nie ma czego szukać również w poważnej piłce. Typ amatora.

Natomiast Lopes to prawdziwy Żołnierz. Trafił z Cracovii i dawał z siebie wszystko. Nigdy nie narzekał, nigdy nie można było powiedzieć o nim złego słowa. Oczywiście kwestia gry to zupełnie inna sprawa. Czasem zdarzały mu się mecze, w których można było odnieść wrażenie, że uprawia inną dyscyplinę. Jednak kibice będą pamiętać jego ważne bramki, takie jak z Lechem czy Florą Tallin.

 

Z pustego to i Salomon… A jednak!

Nie od dziś wiadomo, że Legia Warszawa nie dysponuje jakimś niesamowitym budżetem na transfery. Jacek Zieliński wiedział, na co się pisze, podpisując umowę z klubem. Wielu kibiców martwiło się, czy będą jakiekolwiek wzmocnienia w letnim okienku transferowym. Sam zainteresowany w wywiadzie z Piotrem Kamienieckim dla sport.tv.pl wspomniał, że Legii nie stać na transfery gotówkowe.

– Budżet płacowy musi zostać na odpowiednim poziomie. Jeśli mamy walczyć o mistrzostwo Polski, to niezbędne są środki na wzmocnienie zespołu. Nie będziemy szaleć w kwestii zakupów, ale kwoty na warunki kontraktowe mogą być konkurencyjne w kontekście wielu drużyn w Europie. Znamy siłę Lecha, Pogoni, Rakowa. Musimy mieć argumenty. Szkoda w tym wszystkim Pucharu Polski, bo to byłaby szansa na walkę o Ligę Konferencji. – powiedział w WYWIADZIE dla sport.tvp.pl.

Było wiele hejtów oraz krytyki w stronę dyrektora sportowego. Zwłaszcza, gdy do klubu został sprowadzony Robert Pich. Słowak, który nie należy do najmłodszych zawodników. Wcześniej do klubu zameldował się Blaz Kramer. Słoweniec występował w mistrzu Szwajcarii – FC Zurich. Napastnik w poprzednim sezonie nie imponował liczbami (w 23 meczach – 4 bramki), ale można go usprawiedliwić, że w większości sezonu był kontuzjowany. W pierwszych sparingach już można było zobaczyć, że jest to zupełnie inny typ piłkarza niż Pekhart. Bardziej mobilny, potrafiący zachować się w bocznych sektorach boiska z piłką przy nodze. Jestem bardzo ciekaw, czy jego licznik bramek rozkręci się na dobre w PKO Ekstraklasie.

https://twitter.com/Ola_Kalinowska/status/1529527782912544770

***

Następnie drużynę wzmocnił Dominik Hładun z wolnego transferu. I jestem naprawdę zaskoczony tym transferem. Mając dwóch dobrych, młodych golkiperów w postaci Miszty oraz Tobiasza do klubu zostaje sprowadzony kolejny. Zwłaszcza, że Legia nie gra w tym sezonie w europejskich pucharach, więc aż tak szeroka kadra nie będzie potrzebna. Jedynym sensownym wytłumaczeniem tego kroku jest fakt, że lada moment może wpłynąć „oferta nie do odrzucenia” za jednego z młodych adeptów akademii Legii. Mam nadzieję, że Dominik podniesie rywalizację w bramce pomiędzy dwoma wcześniej wspomnianymi golkiperami.

https://twitter.com/LegiaWarszawa/status/1537118100088299521

***

Każdy kibic logicznie myślący widział, że praktycznie do pełni szczęścia z pustą sakiewką brakuje tylko i wyłącznie wzmocnienia na pozycji skrzydłowego. I wtedy wchodzi on cały na biało – Jacek Zieliński, który dokonuje dwóch naprawdę z punktu widzenia kibica rozsądnych transferów. Makana Baku oraz Paweł Wszołek zawitali na Łazienkowską i w nadchodzącym sezonie będą stanowili o sile zespołu w bocznych sektorach. Obaj są dobrze znani kibicom PKO Ekstraklasy. Pierwszy z nich zanotował świetne występy w Warcie Poznań. Byłem zdziwiony, że taki klub jak Warta pozyskał do siebie takiego kozaka. Baku po dobrym okresie w Wielkopolsce postanowił udać się na tureckie rewiry, gdzie nie poszło mu zbyt dobrze. W 19 spotkaniach rozegrał tylko 770 minut. W których zdobył tylko 2 bramki i zanotował jedną asystę. Oczywiście Niemiec pewnie nie narzekał na pieniądze, ale jednak w jego wieku to rozwój jest najważniejszy.

– Widzowie Ekstraklasy doskonale znają Makanę – pokazał się w naszej lidze z bardzo dobrej strony. Opuścił Ekstraklasę na rok. Dlaczego wraca? Jest to piłkarz, który pasuje nam profilowo, jest w odpowiednim wieku. Ma 24 lata, duże doświadczenie, jednocześnie kilku lat mu brakuje do piku rozwojowego, więc może być jeszcze lepszym piłkarzem. Ma dobre statystyki piłkarskie i kinematyczne, które wskazują, że ma duży potencjał – może biegać dużo i szybko. Pewnie na początku może być wykorzystany w mniejszym wymiarze czasu i będzie odpowiednio wprowadzony. W bardzo krótkim okresie będzie gotowy, żeby grać 90 minut, jeśli wygra rywalizację. Makana jest przewidziany na pozycję skrzydłowego, gdzie potrzebujemy zawodników. Mam nadzieję, że uda nam się zrealizować kolejne transfery na tę pozycję – mówi dyrektor sportowy Jacek Zieliński.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1388536793826537473

***

W ostatnim czasie społeczność warszawskiej drużyny mocno żyła transferem Pawła Wszołka. Polak po wypożyczeniu do Warszawy powrócił do Unionu Berlin. Jednak od razu miał on oferty z wielu zagranicznych klubów, chociażby z Anderlechtu Bruksela. Pierwszy informację o możliwym powrocie Pawła Wszołka podał Sebsatian Staszewski z Interia.pl. Wtedy nadzieje kibiców z Warszawy wzrosły do niewyobrażalnych rozmiarów. Wszyscy codziennie żyli i śledzili informacje na temat skrzydłowego. Sam Paweł ze względu na rodzinę oraz inne prywatne okoliczności postanowił odrzucić zagraniczne oferty i wrócić do domu. Do Warszawy, gdzie każdy kibic Legii przyjął go z otwartymi ramionami. Zwłaszcza, że w poprzednim sezonie Wszołek zrobił naprawdę dobre liczby – 13 występów, 6 bramek i 3 asysty. Trzeba trzymać kciuki, aby szybko zaczął nadawać na tych samych falach co Kosta Runjaić.

https://twitter.com/s_staszewski/status/1544384929764614144

https://twitter.com/LegiaWarszawa/status/1544984702980857857

 

Są transfery, czas na weryfikację

Wow. To słowo chyba najlepiej opisuje, jaką pracę obecnie wykonuje Jacek Zieliński w Legii Warszawa. Sam nie spodziewałem się, że po Radosławie Kucharskim może przyjść osoba, która naprawdę będzie starała się racjonalnie dobierać zawodników, a przede wszystkim współpracować z obecnym szkoleniowcem. Wszyscy dobrze wiemy, jak wyglądała współpraca na linii Kucharski – Michniewicz. Właściwie to tej współpracy nie było. Dziś widzimy, że zawodnicy są dobierani pod konwencję gry, jaką będzie preferował Runjaić. Po czym to stwierdzić? Chociażby po Robercie Pichu, który gdyby nie Kosta w życiu do Legii by nie trafił.

https://twitter.com/LegiaWarszawa/status/1543240146442649600

Byłem również pod wrażeniem przede wszystkim wcześniej wspomnianych skrzydłowych Baku oraz Wszołka. Pierwsza transakcja skończyła się na transferze gotówkowym. Dyrektor Zieliński musiał się mocno nagimnastykować, aby znaleźć kilka groszy w pustym sejfie i przekonać samego Makanę do przybycia do stolicy Polski. Jestem przekonany, że z byłym dyrektorem sportowym taka transakcja by nie wypaliła. Również legendę Legii trzeba pochwalić za ściągnięcie na Łazienkowską Pawła Wszołka, który do końca nie był przekonany na powrót do Warszawy. Jednak Zieliński był nieustępliwy w swoich działaniach i cały czas „męczył” byłego skrzydłowego Legii, aby ten wrócił do ojczyzny mimo wielu ofert zagranicznych.

Widziałem, jak w Warszawie wszystkim zależy, abym wrócił. To fajny projekt, wiem, na co stać drużynę. Za wcześnie, by deklarować, o co gramy. Od Legii zawsze się oczekuje, by walczyła o najwyższe cele, ale my w tym momencie musimy zachować chłodne głowy. Najważniejsze, abyśmy wszyscy szli w jednym kierunku, jechali tym samym pociągiem. Oczywiście chcemy być na podium, grać o jak najwyższe cele. Kto się boi presji, nie powinien być zawodowym sportowcem, tylko musiałby siedzieć w domu. Zaraz startuje ekstraklasa, chcę wnieść do niej dużą jakość i pokazać kibicom najlepszą wersję siebie. – mówił Paweł Wszołek na łamach Przeglądu Sportowego.

***

Oczywiście można chwalić Zielińskiego za obecne transfery, bo na papierze wyglądają świetnie. Jednak trzeba pamiętać, że i tak na końcu wszystko weryfikuje boisko. Co z tego, że Jacek Zieliński namachał się jak nigdy przy wszystkich transakcjach, jak kilka akcji może przeważyć o ocenie danego zawodnika. Choć mam wrażenie, że przy transferach robionych przez Radosława Kucharskiego nie było, aż takiego entuzjazmu jak w tym momencie. Owszem byli to ciekawi piłkarze, jak Emreli czy Josue. Jednak wszyscy wiemy, do jakich sytuacji dochodziło poza boiskiem z udziałem jednego z nich. Jest się z czego cieszyć, lecz trzeba pamiętać, że to nie koniec.

Przed Jackiem Zielińskim najbardziej pracowity okres, gdzie zawodnikom „oferty życia” zaczną uciekać sprzed nosa. To idealna okazja, aby zostać „planem B” i złowić takiego zawodnika, który nie ma zbytnio czasu na zastanawianie się, ponieważ lada moment zamknie się okienko. Pomimo wielu lat grania w piłkę przez Jacka Zielińskiego, to lato zapamięta chyba najbardziej. Brał udział w wielu przedsezonowych przygotowaniach, ale chyba nigdy ten okres nie był dla niego tak wyczerpujący i intensywny. Jednak czuć, że idzie normalność, oby boisko tylko oddawało w postaci trzech punktów dopisanych do tabeli.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Felietony