
Walki o spadek to jeden z tych momentów, kiedy w rodzinach dochodzi do potężnego rozłamu. W tym sezonie w naszej ekstraklasowej rodzinie też do niego może dojść. Potyczki na opinie, kto się utrzyma albo nie, mogą nie mieć końca. Na ten moment trzy puste zloty czyhają na połowę ligi.
Trochę historii
![]()
Przy tworzeniu powyższej tabeli nie wziąłem pod uwagę punktów zdobytych na koniec sezonu. W ostatnich latach zachodził szereg zmian odnośnie liczby rozgrywanych kolejek. Dlatego tak naprawdę ostateczny rezultat zakłamywałby rzeczywistość.
Historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. I chociaż jako kibice Ekstraklasy ciągle przyznajemy, że polska liga jest nieprzewidywalna, to jeśli chodzi o spadkowiczów – można zauważyć pewną tendencję. Mianowicie, jeśli w pierwszym miesiącu nie punktujesz, można śmiało zakładać, że nagle nie wymyślisz magicznej receptury na utrzymanie. Przypadki poprzednich spadkowiczów pokazują, że drużyny, które po 5. kolejce zebrały 4-5 punktów mogą śmiało liczyć się z opuszczeniem ligi.
Jakby dobrze przyjrzeć się obecnej tabeli, to można założyć, że w “walkę o spadek” jest zamieszana tak naprawdę połowa Ekstraklasy.
![]()
Z: Fctable.com
Murowani faworyci przed sezonem
Kilka tygodni temu wśród spadkowiczów upatrywano głównie: Radomiaka i Stali. Niektórzy do tego grona dołączali któregoś z obecnych beniaminków. I trzeba przyznać, że dwa pierwsze wybory były jak najbardziej logiczne. Przecież Dariusz Banasik osiągał w Radomiu wyniki ponad stan, nie mając do tego dogodnych warunków. W nagrodę dostał wypowiedzenie i propozycję, że „w sumie może zostać, tylko w innej roli”. Dodatkowo jego zastępca – Mariusz Lewandowski na start swojej pracy zremisował z Górnikiem Zabrze i dostał w czapkę od Lubinian aż 1:6. Gdyby ktoś wtedy powiedział, że po 5. kolejkach nowego sezonu Radomiak rzeczywiście nie wygląda jak drużyna do spadku – odesłałbym go do Tworek.
Stal to kolejny zespół, który przeczy prawom logiki. Najpierw na Piaseckim próbowano ratować Ekstraklasę i m.in. na tej przewadze dojechano do końca sezonu. Z nim przyszły osłabienia, a przynajmniej się tak wydawało. Mielec na Bordeaux zamienił Strączek. Do tego nowy ligowy rywal – Widzew wykupił od razu parę stoperów. W zamian nie zrobiono żadnych konkretnych transferów. Zatem jak nakazuje logika Ekstraklasy, Stal potrafi wygrać z mistrzem Polski czy typowaną do wysokich lokat – Cracovią.
Beniaminkowie na spadek
Skoro zespoły z Radomia i Mielca bronią się efektywnie przed dnem tabeli, trzeba spojrzeć na beniaminków. Tam sytuacja także nie zawsze jest klarowna. Dużą niespodzianką wydaje się dyspozycja Miedzi, która w poprzednim sezonie zdominowała zaplecze Ekstraklasy, a dziś zalicza mocne zderzenie z najlepszą ligą. Tym bardziej dziwi ten fakt, gdy spojrzy się na transfery legniczan rodem z Ameryki Południowej. Natomiast 1 pkt. po pięciu kolejkach mówi sam za siebie i śmiało wskazuje Miedź do spadku.
Inaczej sprawa wygląda z Widzewem i Koroną. Łodzianie to zespół nieprzewidywalny, który może wygrać i przegrać dosłownie z każdym. Przed sezonem postanowili nieco zmienić powiedzenie z “kupujesz graczy ze spadkowicza, grasz jak spadkowicz” na “kupujesz graczy z drużyny, która się utrzymała, grasz jak zespół, który się utrzyma”. Na ten moment dyspozycja Widzewa jest tak naprawdę nijaka. Niby jest pomysł, gra jest atrakcyjna dla oka, ale ostatecznie może zabraknąć punktów. Dodatkowo z biegiem sezonu sprawa utrzymania może się pogarszać, bo potrzeba wzmocnień. O ile Stal utrzymała się na Piaseckim, to Widzew na Pawłowskim niekoniecznie musi.
Ekstraklasowa Korona od lat kojarzyła się jako średniak tabeli wiecznie typowany do spadku. W tym sezonie jej piłkarze pokazują, że utrzymanie chcą sobie wywalczyć i to dosłownie. Mecz z Wartą pokazał, że kielczanie stawiają na twardą, agresywną i przede wszystkim prostą piłkę. Czy jeżdżenie na “czterech literach” i “granie” na kościach rywali przyniesie sukces? Jako fan dobrej piłki – wolałbym nie.
Nie pamiętają co to 1. liga
Kibice Jagiellonii i Piasta już zdążyli się przyzwyczaić do Ekstraklasowych warunków. Ba, czasem udaje im się skosztować gry na europejskich wojażach. Niestety na ten moment muszą liczyć się z tym, że za rok będą ich czekać podróże do takich ośrodków jak Nowy Sącz czy Niepołomice. Tym natomiast, którzy mogą uważać, że oba wspomniane kluby są za duże na 1. ligę – kłania się przypadek Wisły Kraków.
Walka o spadek – “normalnie lepiej się to ogląda niż gołe baby”
Wielu kibiców obawiało się, że po zlikwidowaniu “Esa 37” liga stanie się nudniejsza. Do tej pory obserwujemy coś zupełnie odwrotnego. Szczególnie w tym sezonie. Mogę zaryzykować tezę, że walka o utrzymanie będzie o wiele ciekawsza niż o tytuł mistrzowski. Czy Stal i Radomiak przestaną w końcu naginać prawa logiki? Czy “Waldek King” wyciągnie drużynę z marazmu? A może Miedź nauczy się ekstraklasowego języka? Na wieść o oczekiwaniu na odpowiedzi, aż pocą się ręce!
Kibic. Piłka Nożna: od A-Klasy do Ekstraklasy.