
W pierwszym meczu 4. rundy eliminacji Ligi Konferencji podejmował luksemburskie Dudelange. Lechici mimo słabej gry wygrali to spotkanie 2:0 i bardzo mocno przybliżyli się do awansu do fazy grupowej tych rozgrywek.
Jedni grali, drudzy strzelali bramki
Spotkanie dla poznaniaków zaczęło się bardzo dobrze. Już w 6. minucie wynik spotkania pięknym strzałem otworzył Kristoffer Velde.
https://twitter.com/sport_tvppl/status/1560338517942730753?t=mJF6-dHSA_wtyu3p9fBddA&s=19
Jednak z niewiadomych powodów Kolejorz zamiast atakować i walczyć o kolejne bramki, stracił kontrolę nad tym spotkaniem i zaczął pozwalać gościom na co raz więcej. Zespół z Luksemburga często miał piłkę, ale z racji swoich własnych ograniczeń nie był w stanie przełożyć tego na bramki. Jego piłkarze najbliżej zdobycia gola byli po rzucie rożnym, ale w ostatniej chwili interweniował Ishak.
Największym zagrożeniem po stronie Lecha były wrzutki Pereiry, jednak nic z nich nie wynikało. Raz bardzo dobrą okazję po takim właśnie zagraniu miał Skóraś, ale jego strzał został zablokowany. Pod koniec pierwszych 45 minut przed fantastyczną szansą stanął Amaral, który miał przed sobą tylko bramkarza, lecz fatalnie spudłował. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy.
Po przerwie zasadniczo nie zmieniło się nic. Mimo to Lech zdołał strzelić kolejnego gola. Rebocho pięknie zagrał do Ishaka, a Szwed wolejem pokonał bramkarza rywala. Kapitan poznaniaków był na pozycji spalonej. Jednak z racji braku systemu VAR gol nie został anulowany. Po zdobytej bramce było trochę lepiej. Bardzo blisko podwyższenia wyniku był Filip Szymczak, ale 22-latek przed oddanym strzałem poślizgnął się i trafił prosto w bramkarza.
Awans okraszony ofiarami
Łyżką dziegciu w tej beczce miodu było to co stało się pod koniec spotkania. Antonio Milić sfaulował wychodzącego „sam na sam” Samira Hadjiego i dostał czerwoną kartkę. Jest to niepokojące patrząc na to, że kontuzjowani przed tym spotkaniem byli Czerwiński, Salamon, Dagerstal i Satka. Najprawdopodobniej w spotkaniu rewanżowym zagra Słowak albo Barry Douglas. Martwić może również, że Ishak i Karlstrom zeszli na dosyć wczesnym etapie spotkania. Sam trener John van den Brom powiedział, że zmiany nie wynikały z żadnych kontuzji tylko ze zmęczenia. Jest to przerażające mając na uwadze, że są oni liderami Kolejorza i póki co nie mają odpowiednich zmienników, którzy chociaż w jakimś stopniu byliby w stanie ich zastąpić.
Pasjonat polskiej piłki nożnej, fan talentu Michała Skórasia.