
Filip Marchwiński ucierpiał na początku meczu Ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań, a Widzewem Łódź. Do wydarzenia doszło już w 2. minucie spotkania. Wychowanek Lecha zderzył się z Hanouskiem i jak można było zobaczyć w powtórkach dostał łokciem w głowę. Zawodnik momentalnie padł na murawę, musiał zostać zniesiony na noszach i został przetransportowany do szpitala na badania. Sytuacja wyglądała bardzo groźnie. Dziennikarz będący na murawie dowiedział się, że Filip stracił na chwilę przytomność. Klub wydał komunikat w sprawie stanu zdrowia swojego wychowanka.
Krótka przerwa
20-letni pomocnik przeszedł badania, które wykazały wstrząśnienie mózgu, ale nie doszło do żadnych złamań. To jest bardzo dobra informacja. Poznański klub poinformował w poniedziałek, że ich zawodnik zostaje na obserwacji w szpitalu do wtorku. Potem ma odpoczywać od treningów przez co najmniej 10 dni. W takim razie opuści dwa spotkania. Czwartkowy mecz z Villarrealem w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy i niedzielne starcie z Pogonią Szczecin w ekstraklasie.
https://twitter.com/LechPoznan/status/1566771236671201280?s=20&t=Z8uopKLkBuY4o4GzDMuFiQ
Wpływ na zespół
Mecz z Widzewem Łódź był dla Filipa Marchwińskiego nie tylko drugim z rzędu w wyjściowej jedenastce, ale także setnym w barwach Lecha Poznań. Kilka dni wcześniej rozpoczął od pierwszej minuty mecz z Lechią Gdańsk. Nie będzie za dobrze wspominał tego jubileuszu. Za niego wszedł Joao Amaral, który oprócz bramki nie zaliczył porywającego spotkania.
Kibice byli zdziwieni, że Marchwiński dostał po raz kolejny szansę gry. Na ławce siedli wspomniany Amaral i Afonso Sousa, którego forma – wydawało się – rośnie. Możliwe, że Portugalczycy nie są gotowi fizycznie, dlatego gra wychowanek poznańskiej drużyny.
Druga strona medalu jest taka, że władze Lecha dalej bardzo mocno wierzą w talent Filipa Marchwińskiego i to pewnie ma być ten sezon przełamania i ukazania go szerszej publiczności. W klubie chcą pewnie na nim coś zarobić, a jedyną możliwością jest to, żeby zawodnik grał i pokazywał się na boisku. Problem w tym, że ten mecz z Lechią nie był dobry w wykonaniu Filipa. Zaliczył on asystę, ale tak samo jak Amaral w meczu z Widzewem. Nie zachwycał, ale jakąś liczbę z tego meczu może sobie dopisać.
W takim razie kto może wyjść na Villarreal? Ciężko przewidywać ruchy kadrowe trenera Johna van den Broma. Skoro Sousa po niezłym meczu z Piastem Gliwice (gol na wagę zwycięstwa), potem wcale nie podniósł się z ławki w tych dwóch, ostatnich spotkaniach to sądzę, że nie wyjdzie w pierwszym składzie na drużynę z Hiszpanii. Możliwe, że wystąpi Amaral wobec swojego przebłysku z meczu ligowego.
Na co może liczyć Filip Marchwiński po tej krótkiej nieobecności? Pewnie dalej dostanie swoje szanse. Lech Poznań wchodzi teraz w intensywny okres gry co trzy dni. Można powiedzieć, że wszystkie ręce na pokład i każdy zawodnik się przyda. Wychowankowi Lecha możemy życzyć zdrowia i ukazania nam tego talentu, na który kibice czekają już długi czas.