Obserwuj nas

Minął weekend

Tytuł mistrza Polski rozstrzygnięty? #MinąłWeekend – 15. kolejka

Raków pokonuje Lecha i pewnie zmierza po koronę mistrza Polski. Widzew spada z fotelu wicelidera po bolesnej porażce w Zabrzu. Lechia opuszcza strefę spadkową, a Leszek Ojrzyński stanowisko trenera w Koronie – to wszystko wydarzyło się w 15. kolejce Ekstraklasy.

Miedź (bezskutecznie) powalczyła z Pogonią

Miedź Legnica 2:4 Pogoń Szczecin

Meczem otwierającym tę kolejkę był pojedynek Miedzi Legnica z Pogonią Szczecin. Portowcy pojechali na Śląsk, żeby zmierzyć się z czerwoną latarnią ligi. Faworyt był znany, ale jak wiemy nasza liga lubi zaskoczyć.

Już na początku spotkania niesamowitą okazję, żeby strzelić gola miał Kowalczyk, ale w fatalny sposób zmarnował podanie Grosickiego. Jak mawia klasyk „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić” i tak też było w tym przypadku. Bowiem gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Koldo Obieta. Dostał kapitalne prostopadłe podanie i wygrał pojedynek sam na sam z Klebaniukiem. Już kilka chwil później Pogoń miała kapitalną okazję, żeby odkupić winy. Otóż za zagranie ręką przez jednego z obrońców Pogoni podyktowany został dla nich rzut karny. Kowalczyk pewnie wykończył i mieliśmy remis. Już chwilę po wznowieniu szczecinianie wyszli na prowadzenie. Po ładnie przeprowadzonej akcji piłkę w siatce umieścił Kowalczyk i mieliśmy już 2:1 po zaledwie kilkunastu minutach spotkania w Legnicy. Piłkarze gości wjeżdżali w obronę legniczan jak w masło. Jednak koło ratunkowe gospodarzom rzucił Kurzawa, który wypuścił Obietę na sytuację sam na sam z bramkarzem. Hiszpan się nie pomylił i na tablicy wyników świecił remis.

Drugą połowę zaczęła dwójkowa akcja Narsingha z Obietą, ale w zagraniu Holendra zabrakło precyzji. Ogólnie początek drugiej połowy w wykonaniu gospodarzy był solidny. Szukali oni tego trzeciego gola. Zabrakło jednak tego przysłowiowego ostatniego podania i skończyło się to dla Miedzi źle. Bowiem Pogoń wyprowadziła dwa szybkie ciosy i spotkanie zakończyło się wynikiem 4:2, a Kowalczyk skompletował hat-tricka.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1586030938693181441?s=20&t=7fdoDuSxEbOwdTJy_VIDKw

Mają patent na Widzew

Górnik Zabrze 3:0 Widzew Łódź

Ostatni pojedynek między tymi uznanymi markami miał miejsce 9 lat temu. Wówczas w 2013 roku Górnik trzykrotnie pokonał Widzew. W każdym z tych spotkań strzelał 3 gole. Po latach RTS chciał zrewanżować się zabrzanom. Lepszego momentu nie mogli sobie wymarzyć. Łodzianie są niepokonani w lidze od 4. września, a Górnicy ostatnie zwycięstwo odnieśli 18. września. Janusz Niedźwiedź nie zmienił podstawowego składu względem ostatnich spotkań. Natomiast Bartosch Gual od pierwszej minuty dał szansę gry Lukasowi Podolskiemu.

Początek spotkania był dość wyrównany. Widzew jak to Widzew próbował rozgrywać piłką od bramkarza. Zabrzanie wywierali presję na przeciwniku, podchodząc wysokim pressingiem. Jednak to nie przez przechwyt i kontrataki Górnik zbudował przewagę w tym spotkaniu. Gospodarze wykorzystali przestrzeń między linią pomocy a defensywą Widzewa. Dzięki czemu najpierw Szymon Włodarczyk, a następnie Lukas Podolski nie mieli problemów z pokonaniem Henricha Ravasa po uderzeniach z dystansu. Chwalony w ostatnich tygodniach Serafin Szota tym razem przy dwóch straconych golach miał duży udział, m.in. nie zawężając pola strzału przeciwnikom.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1586070590951198723?s=20&t=4xBb_9LxKPmNAR_mPq9lfA

Przed przerwą Górnik ponownie zagrał górą długie, prostopadłe podanie omijające formacje gości. Akcję sfinalizował Podolski (asysta) z Włodarczykiem (gol) i w tym momencie było niemal już pewne, że Widzew nie wywiezie z Zabrza choćby punktu. Trener Niedźwiedź dokonał w przerwie trzech zmian: na boisko weszli Karol Danielak (za Pawła Zielińskiego), Mateusz Żyro (za Szotę) i Juliusz Letniowski (za Dominika Kuna). Trzeba przyznać, że Letniowski wniósł wiele ożywienia w poczynaniach ofensywnych. To już nie pierwszy raz. Niewykluczone, że w następnym spotkaniu z Radomiakiem pojawi się na murawie od pierwszej minuty.

***

Gości nie było już stać na zdobycie choćby bramki honorowej. RTS zagrał dużo lepiej niż w pierwszej odsłonie. Zabrzanie, mając bardzo korzystny wynik, kontrolowali uważnie grę w obronie, nastawieni już tylko na kontry. Kilka razy w bramce gospodarzy rewelacyjnie spisał się Daniel Bielica.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1586992117540442114?s=20&t=4xBb_9LxKPmNAR_mPq9lfA

Podopieczni Janusza Niedźwiedzia mimo niekorzystnego rezultatu nie porzucili swojego stylu gry. Górnik perfekcyjnie wykorzystał wszystkie mankamenty gości. Po 9 latach od ostatniej rywalizacji zabrzanie ponownie okazali się zwycięscy przy zdobyciu trzech bramek w spotkaniu przeciwko RTS-owi. Podopieczni Bartoscha Gaula przełamali się po ponad miesiącu, a Widzew musiał tego wieczoru przełknąć gorycz porażki. Dawno nieznany smak łodzianom.

Debiut „Vuko”

Korona Kielce 1:1 Piast Gliwice

Drugim meczem w sobotniej serii gier było starcie Korony Kielce z Piastem Gliwice. Na ławce gliwiczan debiutował Aleksandar Vuković, który na tym stanowisku zastąpił Waldemara Fornalika.

Pierwsze minuty meczu nie powalały tak naprawdę do bramki Łukowskiego. Bardzo duży błąd popełnił Mosór, który niecelnie zagrał do Mokwy, piłkę przejął Błanik i zagrał do Łukowskiego, a ten huknął z dystansu. Nie był to najlepszy początek w wykonaniu nowego trenera. Tak naprawdę Piast od momentu straconego gola cały czas przeważał. Efekt bramkowy przyniosło to jednak dopiero w 77. minucie kiedy to wrzutkę Katranisa wykorzystał Wilczek. Do końca spotkania nic już się nie wydarzyło i zakończyło się ono remisem.

Warto odnotować, że po spotkaniu zwolniony został Leszek Ojrzyński, trener Korony.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1586348965200625666?s=20&t=7fdoDuSxEbOwdTJy_VIDKw

Śląsk wygrywa w Płocku

Wisła Płock 1:2 Śląsk Wrocław

W sobotni wieczór Wisła Płock podejmowała na własnym stadionie Śląska Wrocław. Płocczanie mieli serię kilku spotkań bez porażki, więc trudno było się spodziewać, żeby takowa nadeszła w meczu z chaotycznym Śląskiem. Jak się okazało dla gospodarzy nie było to łatwe spotkanie.

Już na początku spotkania goście mogli wyjść na prowadzenie, ale bramka Yeboaha nie została uznana z racji na wcześniejszy wyjście z piłką za linię końcową. Ogólnie pierwsza połowa można podsumować jednym słowem: Yeboah. To właśnie 22-letni Niemiec napędzał akcje ofensywne wrocławian i to dzięki niemu w pierwszej połowie działo się cokolwiek na boisku. I to właśnie on w 60. minucie wyprowadził przepięknym strzałem z dystansu swoją drużynę na prowadzenie. Mimo, że gospodarze rozgrywali bardzo słabe zawody to udało im się wyrównać za sprawą precyzyjnego uderzenie Warchoła. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i tak było też tym razem. W doliczonym czasie gry zwycięstwo Śląskowi zapewnił Patrick Olsen, który tylko dziubnął podanie Bejgera.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1586442152229445632?s=20&t=7fdoDuSxEbOwdTJy_VIDKw

Młodzieżowcami meczu nie wygrasz

Zagłębie Lubin 0:1 Cracovia

Od kilku spotkań Piotr Stokowiec siedzi na gorącym krześle. Odpadnięcie z Pucharu Polski oraz dwie porażki 3:0 w lidze nie ułatwiają mu zadania utrzymania fotela. W spotkaniu z Pasami lubinianie walczyli o przełamanie. Przyjezdni z Krakowa chcieli doskoczyć do ligowej czołówki po zanotowaniu dwóch remisów z rzędu. Trener Miedziowych ponownie postawił na wielu Polaków w tym 3 młodzieżowców. Natomiast Jacek Zieliński nie mógł skorzystać ze swojego kluczowego młodzieżowca Jakuba Myszora.

Goście chcieli utrzymywać się przy piłce. Jednak początek spotkania to badanie się obu ekip. W 11. minucie lubinianie oddali pierwszy strzał celny za sprawą Łukasza Łakomego. Spotkanie się wyrównało. Zespoły dość często gościły w swoich polach karnych, ale to Zagłębie potrafiło stworzyć sytuację po ataku pozycyjnym, a Cracovia za sprawą kontry czy stałego fragmentu gry.

Za pierwszą część meczu warto wyróżnić Damiana Bohara czy Łakomego, którzy dostrzegali ustawionych kolegów na pozycjach. Jednak Łakomy powinien poprawić jakość strzałów. To samo dotyczy Jewhena Konoplianki z Cracovii. Najbliżej trafienia byli Miedziowi. Strzał z dystansu Filipa Starzyńskiego obił słupek gości.

Po zmianie stron Cracovia była aktywniejsza. Lubinianie nie potrafili uderzyć celnie na bramkę Pasów. W 67. minucie przyjezdni potwierdzili przewagę po golu Benjamina Kallmana. W tej sytuacji duży minus dla defensywy Zagłębia, gdyż w strefie 5. metra pozostawili bez krycia dwóch zawodników gości. Trzeba wyróżnić dobre dogranie Otara Kakabadzego.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1586705681045913603?s=20&t=4xBb_9LxKPmNAR_mPq9lfA

***

Piotr Stokowiec kolejny raz ratował się młodzieżowcami. W 59. minucie na murawie pojawił się Rafał Adamski, a w 70. Tomasz Pieńko. W ostatnim przegranym spotkaniu z Lechią podobna zagrywka się nie powiodła. Tym razem było tak samo. Gospodarze mimo niekorzystnego wyniku nie potrafili przejąć inicjatywy. W 86. minucie Patryk Makuch ustalił wynik spotkania. Zawodnika Cracovii nie upilnował Guram Giorbelidze, który pojawił się chwilę wcześniej na boisku.

Zagłębie przegrało trzeci mecz z rzędu. Z pewnością spekulacje o zwolnieniu Stokowca nieustaną. Po całkiem niezłej pierwszej połowie, w drugiej już nie byli w stanie przeciwstawić się Pasom, które zbytnio nie forsowały tempa.

„200” Zwolińskiego

Lechia Gdańsk 1:0 Stal Mielec

Gdańszczanie coraz wyraźniej widzą światełko w tunelu, którym jest wydostanie się ze strefy spadkowej. Dwa zwycięstwa w ostatnich trzech spotkaniach dały nadzieję Lechii, że można grać skutecznie i punktować. Ewentualna wygrana nad Stalą pozwoliłaby im opuścić to niechlubne miejsce. Podopieczni Adama Majewskiego są niepokonani od czterech spotkań. W Gdańsku chcieli potwierdzić swoją przynależność do czołówki Ekstraklasy. Dodatkowo mieli w pamięci, że gospodarze nie wygrali jeszcze meczu na własnym terenie.

Mielczanie częściej transportowali piłkę w kierunku bramki Dusana Kuciaka. Często wykorzystywali do tego prostopadłe podania. Po jednym takim Maciej Wolski niemalże stanął sam na sam z golkiperem Lechii. Słowak w tym pojedynku okazał się lepszy.

W 35. minucie po podobnym zagraniu piłkę przyjął Adam Ratajczyk i nabił Michała Nalepę. Arbiter Tomasz Kwiatkowski wskazał na jedenasty metr. Jednak po weryfikacji okazało się, że najpierw futbolówka odbiła się od nogi, a następnie od ręki zawodnika Lechii, co w świetle obowiązujących przepisów nie pozwala na odgwizdanie przewinienia. Dla wielu ten przepis jest kontrowersyjny. I trudno się z tym nie zgodzić. Goście oddali pierwszy celny strzał chwilę przed przerwą po uderzeniu nikogo innego jak Macieja Gajosa.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1586740164973445121?s=20&t=4xBb_9LxKPmNAR_mPq9lfA

Obie ekipy miały problem z finalizacją akcji. Rozegranie do pola karnego jeszcze jakoś wyglądało, ale brak konkretów widoczny był w obrębie szesnastki. W drugiej odsłonie to gospodarze byli lepszym zespołem w kreacji lepszych sytuacji. W 73. minucie losy spotkania rozstrzygnął Łukasz Zwoliński po kwadransie od pojawienia się na boisku. Dla 29-letniego napastnika był to dwusetny mecz na poziomie Ekstraklasy. Tego występu nie mógł sobie lepiej wyobrazić, okraszając go golem na wagę 3 punktów i wydostania Lechii ze strefy spadkowej.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1586745753887711232?s=20&t=4xBb_9LxKPmNAR_mPq9lfA

Gdańszczanie po raz pierwszy zwyciężyli przed własną publicznością. W tym starciu nie było wyraźnie lepszego zespołu, ale to Lechia okazała się odrobinę skuteczniejsza i zdobyła kluczową bramkę.

Raków po raz kolejny pokonał Lecha

Lech Poznań 1:2 Raków Częstochowa

Lech Poznań w hicie kolejki podejmował na własnym stadionie Rakowa Częstochowa. O ile pierwsza połowa była wyrównana, tak w drugiej inicjatywę przejęli goście i to oni zwyciężyli w tym meczu. Więcej o tym starciu przeczytacie w tekście Miłosza Cebo.

Mgliste zakończenie kolejki

Radomiak Radom 2:3 Warta Poznań

Radomianie nabierają wiatru w żagle, notując serię dwóch wygranych. Jednak w tym sezonie nie zdołali jeszcze wygrać dwóch spotkań z rzędu u siebie. Warta od 9 spotkań w lidze naprzemiennie albo nie zdobywa żadnej bramki, albo strzela dwa gole. W meczu przeciwko Radomiakowi wypadało, aby goście zdobyli dwa trafienia. Kibice zgromadzeni przed telewizorami i na stadionie musieli wytężyć wzrok ze względu na panującą gęstą mgłę.

Żadna z ekip nie była w stanie przejąć inicjatywy. Wydarzenia boiskowe zmieniła sytuacja z 20. minuty. Fatalny błąd popełnił golkiper gospodarzy Gabriel Kobylak, który nie opanował wolno lecącej piłki. Niefortunne przyjęcie zakończyło się utratą gola. W tej sytuacji złej interwencji bramkarza nawet nie usprawiedliwi otaczająca mgła.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1587150976191905792?s=20&t=7_-0kKJwmKYQDvzxgPKNcg

Mimo dłuższego utrzymywania się przy piłce przez Radomiaka, to w 32. minucie Miguel Luis podwyższył prowadzenie. Portugalczyk wykorzystał błąd Nascimento w środku pola, dzięki czemu zawodnik Warty mógł cieszyć się z pierwszego trafienia w sezonie. Goście z niezwykłą precyzją punktowali każde zawahanie się radomian.

Po zmianie stron Mariusz Lewandowski dokonał po jednej zmianie w każdej formacji. W 45. sekundzie strzał Machado z 15. metra zapewnił kontakt Radomiakowi. Sprawa wyniku w tym spotkaniu pozostawała otwarta. W 64. minucie gospodarze doprowadzili do remisu po golu z rzutu karnego wykorzystanego przez Nascimento.

Tak, jak szybko Radomiak odrobił straty po przerwie, tak też szybko remisowy wynik utracił. Tuż po wznowieniu przyjezdni przeprowadzili akcję bocznym sektorem boiska. Perfekcyjną asystę Kajetana Szmyta jeszcze piękniej wykorzystał Adam Zrelak. Radomiak nie miał już żadnego pomysłu, jak sforsować obronę gości.

Warta zagrała po raz kolejny dobry mecz na wyjeździe. Bardzo wyrachowany futbol, wykorzystujący błędy przeciwnika. Dziś dwa gole nie zapewniłyby im kompletu punktów, dlatego przyjezdni postarali się o trzecie trafienie. Na ten moment Warta jest najlepiej punktującą drużyną na wyjazdach. Radomianie przerwali swoją serię zwycięstw, notując siódmą porażkę w sezonie.

Terminarz 16. kolejki:

Autorzy:

Mateusz Adamczyk

Adam Kowalewicz

1 Comment

1 Comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Minął weekend