Obserwuj nas

Lech Poznań

Lech rozpoczyna operację „Bodo”

Już dziś Lech rozpocznie wiosenną przygodę w europejskich pucharach. Poznańscy kibice czekają na tę rywalizację od listopada. To pierwsze od dwunastu lat spotkanie Kolejorza w fazie pucharowej międzynarodowych rozgrywek. Rywal poznaniaków solidny, ale w zasięgu drużyny Johna van den Broma. Piłkarze muszą zrobić wszystko, aby mecze z Bodo były jezdynie początkiem pięknej historii.

Średni początek 

Po zimowej przerwie Lech wszedł w ligowe rozgrywki ze zmiennym szczęściem. Remisy ze Stalą i Miedzią w Poznaniu odbierane są jako strata czterech punktów. Następnie poznańska lokomotywa wygrała 1:0 z zespołem z Legnicy, lecz wynik ten zdecydowanie nie oddaje przebiegu meczu – jedynie szwankująca skuteczność nie pozwoliła dołożyć graczom z Wielkopolski kolejnych goli. I wreszcie ostatni, co prawda wygrany, ale dość przeciętny mecz w Płocku. Lech zwyciężył, ale przez całe 90 minut męczył się na murawie z piłkarzami Wisły. Wiele osób podkreśla, że gdyby nie Filip Bednarek, Kolejorz wracałby do Poznania na tarczy. Mam pewien problem z tego typu polemiką. Mianowicie – bramkarz także jest częścią zespołu i może przyczynić się do wygranej swojej drużyny. Jasne, że wolelibyśmy oglądać mecze, gdzie nasz ukochany klub znacznie przeważa i zdobywa kilka bramek więcej od rywala. Jednak w długim sezonie zdarzają się także spotkania, które, kolokwialnie mówiąc, należy „przepchać” kolanem.

Trudny teren

W przypadku rywalizacji polskich klubów w Europie bardzo często pojawia się stwierdzenie „trudny teren”. Przębąkujemy coś o pogodzie, ogromnych odległościach, czy też mentalności rywala, która zwyczajnie nam nie leży. I oczywiście można śmiać się z tego typu „wymówek”, ale jednocześnie trzeba przyznać, że Aspmyra Stadion jest wręcz idealną słownikową definicją wspomnianego wcześniej „trudnego terenu”. Piłkarze Lecha musieli udać się aż za Koło Podbiegunowe, co wiąże się ze specyficznymi warunkami rozgrywanego meczu. Przede wszystkim Bodo rywalizuje na sztucznej murawie. I o ile w piłkę gra się na niej podobnie, to bez wątpienia można wskazać tu minimalną przewagę gospodarzy, którzy są do niej po prostu przyzwyczajeni. Wydaje się, że w czwartek na boisko wyjdą dwa zespoły o podobnym potencjale, a więc o wyniku decydować mogą detale. 

Wysoka wygrana z Romą została już odmieniona w polskich mediach przez wszystkie przypadki. Jednak oprócz włoskiego giganta w Bodo problemy miały również takie zespoły jak Celtic, AZ Alkmaar, czy też Dinamo Zagrzeb. Norwegowie pokazali już kilkakrotnie, że przed własną publicznością są piekielnie groźni.

Bodo – jaki to rywal?

Norweski klub operuje zdecydowanie większymi pieniędzmi niż Lech. Największym transferem Bodo jest pozyskanie Patricka Berga, który kosztował około 4 miliony euro. Na drugim miejscu możemy ujrzeć kwotę 3 milionów euro, a patrząc jeszcze dalej zobaczymy kilka transferów, które oscylowały w granicy miliona. To tylko liczby, ale jednak w pewnym stopniu określają nam przeciwnika, z którym Kolejorz stoczy bój o następną fazę LKE. 

Piłkarzem, na którego należy zwrócić uwagę, bez wątpienia jest już wcześniej wspomniany Berg. Defensywny pomocnik od początku spotkania będzie chciał udowodnić swoją jakość i przejąć kontrolę nad środkiem pola. Bardzo istotna będzie tu rola pomocników poznańskiej lokomotywy, którzy będą musieli, mówiąc po piłkarsku „wyłączyć” czołową postać Norwegów. 24-latek może pochwalić się ponadprzeciętnym przeglądem pola oraz niezłą techniką użytkową. Te cechy sprawiają, że to właśnie od tego piłkarza mogą rozpoczynać się najgroźniejsze akcje Bodo.

Lech może szukać swojej przewagi nad przeciwnikiem w tym, że jest w rytmie meczowym. Kolejorz zdążył po zimowej przerwie rozegrać już cztery ligowe spotkania. Sezon w Norwegii zakończył się natomiast 13 listopada 2022 roku. Od tej pory Bodo mogło sprawdzać swoją formę jedynie w sparingach. A jak wiadomo to nie to samo, co mecze o stawkę.

Wywieźć dobry wynik

Gracze Kolejorza nie mogą zapomnieć, że rywalizacja w tej fazie rozgrywek składa się z dwóch meczów. Nikt nie przyznaje punktów po jednym ze spotkań. Dzisiejsze zmagania są dopiero pierwszą połową. Dlatego też Lech musi postarać się o wywalczenie takiego rezultatu, który sprawi, że w rewanżu poznaniacy będą w stanie sięgnąć po upragniony awans. Oczywiście każdy kibic polskiej kopanej życzyłby sobie zwycięstwa, lecz w moim odczuciu remis w Norwegii także jest wynikiem satysfakcjonującym. Bodo jest jak najbardziej przeszkodą do pokonania. Po rozprawieniu się z rywalem z północy pojawi się możliwość napisania kolejnego rozdziału dość bogatej historii Lecha w europejskich rozgrywkach.

 

 

⚽️

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lech Poznań