Obserwuj nas

Lech Poznań

Porażka wliczona w koszta – Lech Poznań 1:2 Zagłębie Lubin

W niedzielę, 19. lutego Lech Poznań w 21. kolejce PKO BP Ekstraklasy podejmował na własnym stadionie Zagłębie Lubin. Kolejorz mimo mnóstwa dogodnych sytuacji nie udało się wygrać. Zaważyła słaba pierwsza połowa, brak skuteczności oraz…błędna decyzja sędziego.

Roszady w składzie

W wyjściowym składzie Lecha doszło do sporej liczby zmian, w stosunku do ostatniego spotkania z Bodo Glimt. Salamona zastąpił Dagerstal, Rebocho wszedł na lewą stronę, Czerwiński przeszedł na prawą i zmienił Pereirę, zobaczyliśmy odświeżony środek pola w postaci Sousy Kvekveskiriego oraz całkowicie nową czwórkę z przodu – Velde, Ba Loua, Marchwiński i Sobiech. Co ciekawe, była to pierwsza obecność Artura Sobiecha w podstawowej jedenastce, odkąd gra w Lechu. Wcześniej nie pojawił się w niej ani razu.

Ogólnie rzecz biorąc, rotacje w składzie były, jak najbardziej zrozumiałe. Priorytetem był i jest rewanżowy z Bodo w ramach rozgrywek Ligi Konferencji, trener tymi roszadami chciał dać odpocząć zawodnikom po  trudnym wyjazdowym meczu. Inna sprawa, że już w przerwie i drugiej połowie musiał szkoleniowiec gospodarzy część tych zawodników wpuścić na plac gry.

Dwa szybko stracone gole i bramka do szatni

Już na samym początku spotkania Lech wypracował sobie optyczną przewagę. Częściej byli przy piłce, ale brakowało tego ostatniego podania lub strzału. W 22. minucie Kvekveskiri zagrał cudowną piłkę do Velde, ale niezbyt lubiany w poznańskim środowisku Norweg trafił w bramkarza. Bezpośrednio po tym nieudanym strzale, miał miejsce kontratak Zagłębia, zakończony pierwszą bramką Dawida Kurminowskiego (nomen omen wychowanka Lecha). Ten gol znów uwydatnił niski wzrost Filipa Bednarka. Jestem przekonany, że bramkarz Kolejorza obroniłby to uderzenie, gdyby miał te 8 centymetrów więcej. Niestety, jest jak jest i bramkarz przez brak wystarczającego wzrostu nie był w stanie wybronić tego uderzenia. Kilkanaście minut później mogliśmy ujrzeć drugą, zabójczą kontrę Zagłębia. Łakomy wygrał przebitkę z Dagerstalem, zagrał na klepkę z Boharem i w sprytny sposób przelobował Bednarka. Nic nie zapowiadało, że Kolejorz strzeli przed końcem pierwszych 45. minut, jednak tak się stało. Czerwiński zagrał do Sousy, Portugalczyk jak po sznurku podał do Sobiecha, a napastnik pewnie wykończył – gol kontaktowy.

W drugiej połowie Lech cudownie tworzył kolejne okazje, ale brakowało skutecznego wykończenia. Fatalnie mylili się choćby Filip Szymczak czy Afonso Sousa. Niestety, to już nie pierwszy mecz, w którym to Lech mimo dużej liczby okazji, koniec końców nie jest w stanie zdobyć bramki na wagę trzech punktów. Moim zdaniem, nie powinniśmy winy zrzucać na kark trenera, tylko piłkarzy. To nie wina trenera, że profesjonalni piłkarze nie są w stanie z pięciu metrów strzelić gola. Trudno mi tak naprawdę stwierdzić, z czego to wynika. Jednakowoż nie zmienia to faktu, że Lech musi jak najszybciej poprawić tę skuteczność, żeby móc wygrywać kolejne mecze. A czasu jest naprawdę nie wiele – już w czwartek mecz z Bodo, a w lidze przewaga nad Widzewem wynosi tylko punkt.

Nieuznana bramka Ishaka

Nie lubię się skupiać na kontrowersjach, ale niestety w tym przypadku nie da się jej ominąć. Otóż w 87. minucie Ishak dostał podanie od Filipa Dagerstala, przyjął  sobie piłkę i umieścił w bramce rywala. Jednak nie została ona uznana. Sprawa rozchodziło się o to, czy Szwed przyjmował futbolówkę ręką, czy barkiem. Żeby rozszerzyć kontekst sytuacji, to odniosę się, do tego jak sprawę z tym golem tłumaczył sędzia VAR, tego spotkania – Szymon Marciniak, w rozmowie z Weszło, w trakcie trwania programu pt. „Liga Minus”:

„Nie jestem w stanie powiedzieć, gdzie piłka dotknęła ręki Ishaka. Niestety, ale mecze o 15:00 nie mają kamer z drugiej strony boiska. Sam jadę teraz wkurzony i nie wiem, czy w końcu ta ręka była, czy jej nie było. Przy jednym ujęciu bliżej mi do barku i bramki, innym razem do odgwizdania ręki i nieprzepisowego zagrania. Sędzia główny gwizdnął rękę, VAR nie miał pewności, więc decyzja z boisku musiała zostać podtrzymana”

Ja prawdę mówiąc, tego gadania o braku pewnej części kamer nie kupuję. Nawet kibice na Twitterze potrafili zauważyć, że Ishak dotknął piłkę barkiem, a przecież mieli oni dostępne te same kamery, co sędzia zeszłorocznego finału Mistrzostw Świata. Skoro nawet fani to wychwycili, to międzynarodowy sędzia powinien, to tym bardziej wyłapać, nie prawdaż? Brzmi to absurdalnie, no ale takie są fakty. Chciałbym też zwrócić uwagę na to, że czas sprawdzania tej decyzji był wyjątkowo krótki. Trwało to około dwóch minut, a koniec końców i tak sędzia Kuźma nie podbiegł do monitora. Uważam, że sędziowie za bardzo pospieszyli się w podjęciu tak ważnej decyzji.

Podsumowanie

Moje oceny:

Bednarek – 4

Rebocho – 3

Milić – 4

Dagerstal – 4

Czerwiński – 5

Kvekveskiri – 5

Sousa – 6 (MVP)

Velde – 4

Ba Loua – 5

Marchwiński – 5

Sobiech – 5,5

Pasjonat polskiej piłki nożnej, fan talentu Michała Skórasia.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lech Poznań