
Wkład Lecha Poznań w rozwój polskiej młodzieży jest powszechnie znany i doceniany. Jednak inne kluby Ekstraklasy też powoli zaczynają ufać juniorom. Coraz więcej szesnastolatków zalicza debiuty w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kto konkretnie pojawił się na boisku po raz pierwszy i co oznacza to dla polskiej piłki?
Historia Lecha
Lech Poznań od lat znany jest z wypuszczania w świat wielu świetnych wychowanków. W przeszłości za duże jak na możliwości naszej ligi kwoty z Kolejorza odchodzili Karol Linetty i Łukasz Teodorczyk. Lech podtrzymuje tą tradycje, wypuszczając do lepszych lig takich zawodników jak Robert Gumny czy dwaj Jakubowie, Moder i Kamiński. Poznański klub przez długie lata był jednak w takich działaniach osamotniony. W polskiej piłce stawianie na utalentowanych, młodszych zawodników zwyczajnie nie było w modzie.
Brak talentów?
Można by zadać pytanie: dlaczego tak się działo? Czy w Polsce nie rodzą się piłkarskie perełki? Historia pokazuje, że rodzą. Może w takim razie Lech ma po prostu najlepszych skautów? Jest to jakieś wytłumaczenie, ale prawda jest inna. Junior to potencjalnie największy jednorazowy zastrzyk gotówki, której polskie kluby tak potrzebują do rozwoju, ale właśnie. Potencjalny. Wiadomo, że nastolatek nie będzie z miejsca prezentował poziomu solidnego ligowca, ale żeby takiego piłkarsko przerosnąć, musi dostawać minuty. Dodatkowo trzeba mu zaufać, by nie czuł presji grania o życie w każdym meczu. A takiemu młodzieżowcowi może się przydarzyć kontuzja, może nie okazać się tak utalentowany, jak się skautom wydawało, może nie mieć odpowiedniej mentalności i samokontroli. Większość Ekstraklasowych klubów nie była w stanie zaryzykować, bo przecież ważne jest tu i teraz, liczy się ligowa tabela, następny mecz. Niektórzy walczyli o utrzymanie, inni o mistrzostwo, ale zawsze było coś ważniejszego od przyszłości.
Czas zmian
Ostatnio jednak można zauważyć, że coraz więcej klubów zmienia zdanie w tym temacie. Z czego to wynika? Przyczyna jest bardzo prosta. Inne kluby zauważyły, że polityka transferowa Lecha sprawdza się w takiej lidze, jaką jest Ekstraklasa. Pozwala ona na szybki i skuteczny rozwój klubu, zarówno infrastruktury, jak i kadry. Dodatkowo takiemu utalentowanemu juniorowi przerośnięcie kolegów z klubu pod względem umiejętności nie zajmie dużo czasu, więc jest on też wartością dodaną piłkarsko. Przykładem może być tu Kacper Kozłowski, który w swoim ostatnim sezonie w Pogoni Szczecin był jednym z jej kluczowych zawodników. Kluby z czasem zaczęły stawiać na młodzież, czego efekty widzimy dzisiaj.
Adrian Przyborek – następca Kozłowskiego?
18 lutego stanie się zapewne szczególną datą dla tego młodego chłopaka. Urodzony w Koszalinie, do Akademii Portowców trafił latem tego roku. Występował głównie w zespole U-17, zaliczył też jeden występ w Pogoni II grającej w III lidze. Swoimi dobrymi występami wypracował sobie debiut w Ekstraklasie, wchodząc na ostatnie minuty domowego meczu z Wartą Poznań. Zaliczył też występ w wygranym meczu z Wisłą Płock. Co ciekawe, wchodził w 79. minucie przy wyniku remisowym. Kibice Pogoni na pewno pamiętają jeszcze wspomnianego już tu Kacpra Kozłowskiego, więc naturalne jest, że w Adrianie upatrują jego następcy. Pozycje się zgadzają, a czy potencjał ten sam, to już czas pokaże.
Kolejny talent z Poznania
Skoro mówimy o juniorach, musi się pojawić temat miasta koziołków. Trafiamy jednak do jego zielonej części. 22. kolejka Ekstraklasy przyniosła nam wyjazdową egzekucję Korony Kielce. Zdarzyło się w tym meczu jednak jeszcze coś godnego uwagi. W barwach Warty na ostatnie sekundy meczu wybiegł Jakub Paszkowski. Szesnastoletni wychowanek Wigier Suwałki gra na pozycji środkowego pomocnika defensywnego, którego tak brakuje w reprezentacji Polski. Owszem, wybiegam daleko w przyszłość, ale przed Kubą jeszcze wiele lat gry w piłkę, Czy będzie to kolejny Jakub z poznańskiego klubu, który odejdzie do zachodnich lig? Miejmy nadzieję.
Kraków nie może być gorszy
Był Szczecin, był Poznań, to musi być i Kraków. Nie dość, że Kacper Śmiglewski zalicza swój debiut w Ekstraklasie, to jeszcze robi to w meczu z Legią Warszawa będąc wychowankiem Polonii. Co prawda zaraz po wejściu juniora Cracovia straciła bramkę na 2:2, ale nie jest to raczej wina młodego napastnika. Kacper zdobył 4 bramki w 10 występach w kadrze U-17, a ostatnio trafił się też debiut w U-19. Można więc powiedzieć, że luty jest miesiącem przełomowym w jego karierze. Pozostaje czekać na kolejne szanse dla tego młodzieżowca.
Co dalej?
Miejmy nadzieję, że więcej takich debiutów. Utalentowany junior to szansa na duży zarobek dla klubu. Jeżeli każda drużyna w Ekstraklasie wypuści 2/3 talenty, poziom ligi zacznie się wyrównywać dzięki zwiększonym zarobkom transferowym. Dodatkowo z każdą udaną sprzedażą przekonanie do działań tego typu będzie wzrastać. Oczywiście, podnosić się będzie też poziom sportowy kadry. Co będzie, gdy Robert Lewandowski, Wojtek Szczęsny czy Piotrek Zieliński skończą kariery? W moim scenariuszu, a bardzo możliwe, że i w rzeczywistości, znajdą się dla nich godni następcy. Liga na pewno na tym zyska, wyrobi sobie markę. A czy polski kibic narzekałby, gdyby Ekstraklasa stała się drugą Eredivisie, kuźnią talentów?
Fan Ajaxu, znawca Eredivisie, Cruyffista