Obserwuj nas

Lech Poznań

Zwycięstwo w hicie kolejki – Widzew Łódź 1:2 Lech Poznań

Lech Poznań wygrał w hicie 25. kolejki PKO BP Ekstraklasy 2:1 w wyjazdowym pojedynku z Widzewem Łódź. Spotkanie to do pewnego momentu było absurdalnie nudne. Przypominało to bardziej pojedynek klubów walczących o utrzymanie, a nie o ligowe podium. Na szczęście ponad godzinę męki wynagrodziło nam ostatnie 20 minut, podczas których padły trzy bramki. Gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Pawłowski, ale koniec końców to Lech odniósł 12. ligowe zwycięstwo.

Ważne zmiany w składzie

https://twitter.com/LechPoznan/status/1637475552805236744?s=20

W porównaniu do meczu z DIF, John van den Brom dokonał zaledwie dwóch zmian w składzie. Patrząc na pierwszy rzut oka – mało. Jednakże byłby to bardzo ważne zmiany.

Otóż zarówno Mikael Ishak, jak i Afonso Sousa usiedli na ławce rezerwowych. Ich miejsca zajęli kolejno Filip Szymczak i Filip Marchwiński. Jak się okazało bardzo wpłynęły one na postawę „Kolejorza”. O ile popularny „Machewa” zdobył bramkę, o tyle Szymczak nie zagrał dobrego spotkania i po raz kolejny pokazał, że lepiej czuje się jako podwieszona dziewiątka. Grając za plecami Ishaka ma więcej miejsca, a tak jako jedyny napastnik został nakryty czapką przez Serafina Szotę. Często przegrywał pojedynki fizyczne.

Nika Kvekveskiri redemption

Nika Kvekveskiri przez ostatnie półtora roku był piłkarzem strasznie chimerycznym. Czasami dawał coś ekstra (patrz gole z Lechią, Górnikiem, czy wrzutka w Gliwicach), ale często tracił też piłki w głupi sposób, czy po prostu grał słabo.

Wielu kibiców (w tym ja) liczyło, że momentem przełomowym będzie sparingowy mecz z Eintrachtem Frankfurt. Może zabrzmieć to absurdalnie, ale Gruzin w bądź co bądź meczu ze zwycięzcą Ligi Europy zagrał fenomenalnie. Strzelił cudownego gola z rzutu wolnego oraz rządził w środku pola, bawiąc się piłką. Początek rundy wiosennej nie był udany dla Gruzina. M.in. w meczu z Bodo został zmieniony już po pierwszej połowie.

Wszystko to jednak zmieniło się w doliczonym czasie gry w meczu z Piastem. Właśnie wtedy 30-latek strzelił fenomenalnego gola zza pola karnego, który dał Lechowi remis. W rewanżowym spotkaniu z Djurgardens IF zameldował się na boisku w 66. minucie i zdobył bramkę oraz brał udział w dwóch pozostałych akcjach bramkowych. W pojedynku z Widzewem zaś zagrał fenomenalne, mięciutkie podanie, które wykorzystał Filip Marchwiński. Gruzin przestał tracić głupio piłki, jak to miało miejsce w poprzednich starciach. Miejmy nadzieję, że jest to stała tendencja, a nie fortunny zbieg okoliczności. Jak większość ekstraklasowych kibiców uważam, że Kvekve ma potencjał na zostanie gwiazdą ligi. Musi tylko ustabilizować swoją formę.

https://twitter.com/Oliwier1922/status/1637523793571618817?s=20

Zmiennicy i Marchewa na wagę trzech punktów

Jak już wcześniej wspominałem – mecz do 60. minuty nie porywał. Kilkukrotnie okazje na wyprowadzenie jakiejś kontry lub składnej akcji marnował Velde. Ogólnie przebieg meczu do gola Widzewa nie wystawiał ofensywnym zawodnikom „Kolejorza” zbyt dobrej laurki. Nikt z ofensywnego kwartetu nie grał na miarę swoich możliwości.

Gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Bartłomiej Pawłowski. Napastnik wykorzystał chwilową drzemkę poznaniaków, którzy pozostawili mu masę wolnego miejsca w polu karnym. Zawodnik urodzony w Zgierzu strzałem po krótkim rogu zdobył swoją 8. bramkę w sezonie. Moim zdaniem ciut więcej przy tej bramce mógł zrobić Filip Bednarek. Na bramkę rywali natychmiastowo zareagowali Lechici. Gola strzelił wcześniej wspomniany Marchwiński, po asyście Kvekveskiriego. Już w 78. minucie było 2:1 dla gości. Pereira wrzucił w pole karne, a tam odnalazł się Kristoffer Velde i głową skierował piłkę do bramki Ravasa. Fatalnie przy drugim straconym golu zachowali się łodzianie. W piątkę nie byli w stanie upilnować dwóch zawodników Lecha.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1637517237710987265?s=20

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1637519534079848573?s=20

Podsumowanie

Nie ma co ukrywać, nie był to wielki mecz „Kolejorza”. Cieszyć jednak może fakt, że mimo słabej gry zawodnicy Johna van den Broma byli w stanie wywieźć komplet punktów z bardzo trudnego terenu. Często brakowało tego w tym sezonie. Brakowało wygranych w trybie ekonomicznym. Często Lech musiał się strasznie męczył, a koniec końców i tak mecz kończył z zaledwie punktem, bądź porażką. Wygrana w Łodzi znacznie polepszyła nastroje wokół drużyny. Było to chyba najcenniejsze ligowe zwycięstwo Johna van den Broma, odkąd został trenerem poznańskiej drużyny.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1637765302019674113?s=20

Moje oceny pomeczowe w skali 1-10

Bednarek – 5

Rebocho – 6

Milić – 6

Salamon – 6

Pereira – 6

Karlstrom – 5

Murawski – 5

Velde – 6

Marchwiński – 6

Ba Loua – 4

Szymczak – 3

Pasjonat polskiej piłki nożnej, fan talentu Michała Skórasia.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Lech Poznań