
Jutro najważniejszy mecz dla polskiej piłki klubowej od 20 lat. Legia Warszawa ma wielką szansę na awans do upragnionej Ligi Mistrzów. Wojskowi, dzięki rozstawieniu, na które zapracowali przez 5 lat, wylosowali Dundalk FC. Oczywiście nazwa nikomu nic nie mówi i pewnie przed losowaniem statystyczny Janusz o tym zespole nie słyszał. Mistrz Irlandii, z której strony by na niego nie patrzeć, jest słabszy na papierze od Legii Warszawa i tylko powtórzenie kupy z Lublina może nie dać awansu Wojskowym.
O dziwo ujawnili się polscy fani Dundalk FC i co mniej dziwi najwięcej ich w Poznaniu – niestety. Bardzo ciekawe zjawisko i bardzo miłe dla kibiców Legii. Pewnie sobie pomyślicie: co ty pierdolisz Pablo? Już spieszę wyjaśniać. Wiecie, najgorsza jest obojętność, a tu mamy pokaz najczystszej zazdrości, pięknie opakowanej w „miłość” do klubu znikąd. Kibice z Poznania swoją pozytywną energię, niezagospodarowaną przez Kolejorza, wypuszczają niestety dupą w kierunku Legii – bardzo ciekawe zjawisko, małostkowe, ale ciekawe. Na szczęście to margines, większość kibiców ogarnia temat i wie, że taki awans do Ligi Mistrzów to szansa dla naszej Ekstraklasy i okazja do zobaczenia gwiazd europejskiej piłki na polskich boiskach. Można śmiało powiedzieć, że cała Polska trzyma kciuki.
Jedyny znak zapytania to forma Legii, a raczej jej brak. Trener Besnik Hasi zanotował najgorszy start od czasów Stefana Białasa. Drużyna wygląda jak zlepek przypadkowych kopaczy, którzy spotkali się na meczu o puchar proboszcza gminy Brańszczyk. Kibice Legii są podzieleni, co do przyczyn takiego stanu rzeczy.
Duża część obwinia trenera. Trudno nie przyznać im racji, nie widać przygotowania fizycznego, nie ma taktyki, nie wiadomo jak ma grać Legia. Nie widać więzi trenera z zespołem. Gdybym teraz miał niewidomemu opowiedzieć o stylu Legii, miałbym z tym problem. Pressingu nie ma, zawężania pola gry nie ma, szybkiej gry nie ma, stałych fragmentów brak – właściwie nie ma niczego czym mógłby pochwalić się Besnik.
…
Inni kibice obwiniają piłkarzy i tu mamy kilka wersji: oszczędzają się, grają przeciwko nielubianemu trenerowi, nie dostali premii i są poślizgi w wypłatach, no i oczywiście koronny argument – są po prostu słabi.
Są też tacy kibice, którzy zwracają uwagę na przemęczenie zawodników grających praktycznie bez urlopów po Euro we Francji. Legia od lipca gra systemem środa-sobota, co odbija się na grze zespołu.
Jest część, która wini klub. Transfery zrobione przez Legię są efektowne, ale mało efektywne i mocno spóźnione. Nowi zawodnicy nie są w stanie zastąpić przemęczonych graczy. To raczej piłkarze, którzy potrzebują ogrania i dojścia do formy zrzucenia pięciu kilogramów. Zmiana trenera też nastąpiła w niefortunnym momencie, a i sam Besnik to kolega Żewłakowa i chuja się zna.
Jak widzicie diagnoz jest sporo, a jaka jest prawda? Sam biję się z myślami, może i naiwnie myślę, że to kwestia zmęczenia, braku treningów i czasu dla nowego trenera. Mam nadzieję, że wszystko po awansie do Ligi Mistrzów ułoży się pozytywnie, a problemy znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki – w końcu jestem kibicem Legii Warszawa.
2 Comments