Obserwuj nas

Felietony

Szanuj Lettieriego swego…

fot. Paweł Jańczyk

Od dłuższego czasu kibice Korony domagają się zwolnienia obecnego trenera. W ich opinii kompletnie nie radzi sobie w kieleckim klubie i już dawno powinien się z nim pożegnać. Argumenty fanów Korony wydają mi się absurdalne, postanowiłem więc się im przyjrzeć i sprawdzić, czy „Szanuj Lettieriego swego” to rzeczywiście taki zły pomysł?

Pierwsze, co w całym tym „konflikcie” rzuca mi się w oczy, to niezbyt dobra pamięć kieleckich kibiców. Wydawać by się mogło, że to właśnie dzięki Lettieriemu udało się zapewnić Koronie swego rodzaju stabilizację, dzięki której po raz pierwszy od wielu lat nie była ona wymieniana jako główny kandydat do spadku z Ekstraklasy. Osiągniecie jest nawet większe, jeśli weźmiemy pod uwagę ogromne obawy, które wiązano z zatrudnieniem włoskiego szkoleniowca. Lettieriemu szybko udało się jednak je rozwiać i udowodnić wszystkim malkontentom, że jak na polskie warunki jest fachowcem naprawdę wysokiej klasy.

Podobnie sprawa wyglądała z dokonywanymi przez 52-latka transferami. Choć ściągani przez niego zawodnicy nie mogli się pochwalić atrakcyjnym CV, to w większości okazali się sporymi wzmocnieniami. Dzięki takim zawodnikom jak Kaczarawa, Alomerović czy Kovacević, a także wysokiej średniej półtora punktu na mecz, Koronie udało się zająć szóste miejsce na koniec sezonu zasadniczego w poprzednim sezonie. W międzyczasie „Scyzorykom” udało się również dojść do półfinału Pucharu Polski, a nawet wskoczyć na podium Ekstraklasy. W rundzie finałowej podopiecznych Lettieriego dopadła jednak zadyszka, przez którą nie powalczyli oni o udział w europejskich pucharach i spadli na ósme miejsce. Sezon należało jednak uznać za naprawdę udany, a praca wykonywana przez Lettieriego dawała nadzieję na lepszą przyszłość.

Schematy Lettieriego

Schemat powtarzał się też w tym sezonie. To, że kibice Korony domagają się zwolnienia Lettieriego wcale nie oznacza, że ten faktycznie przestał w niej sobie radzić. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie. Jeśli przeanalizujemy ten sezon kolejka po kolejce, to zauważymy, że przez większość dotychczasowych rozgrywek Korona utrzymywała się w pierwszej ósemce. Mało tego — przed 23. kolejką zajmowała nawet czwarte miejsce! Włoski szkoleniowiec osiągał z kieleckim klubem równie dobre wyniki, co w zeszłym sezonie, i to mimo znacznego osłabienia w letnim okienku transferowym. Przypomnijmy — z klubem pożegnały się wtedy kluczowe (Kaczarawa, Cvijanović) lub dość ważne (Alomerović, Gostomski, Kiełb) ogniwa drużyny, a włodarzom nie udało się ich zastąpić w stosunku jeden do jednego.

Za wyniki ponad stan „Koroniarzom” przyszło w końcu zapłacić. Niestety dużo szybciej, niż w zeszłym sezonie, bo nagły spadek formy nastąpił już po wspomnianej 23. kolejce. W siedmiu kolejnych spotkaniach Korona zdobyła ledwo cztery punkty i zaprzepaściła szansę na awans do grupy mistrzowskiej. Kieleccy kibice za ten kryzys żądają ścięcia głowy Lettieriego, co wydaje mi się kompletnie absurdalne. Szczególnie kiedy jako „wzorowych” trenerów wymieniają oni Ojrzyńskiego i Bartoszka. Z całym szacunkiem, ale bliżej im do „poganiaczy mułów” niż prawdziwych fachowców.

Wygląda jednak na to, że zamiast „pierwszego tak nielubianego trenera w historii klubu” (cytując jednego z przedstawicieli kieleckich kibiców”) woleliby oni… kogokolwiek. Jako że Lettieri „wprowadza do klubu niemieckie zasady, które w ogóle się nie sprawdzają„, to pozostaje nam ktoś z polskiej karuzeli trenerskiej. Może doświadczony Bogusław Baniak? Dariusz Kubicki? Przypuszczalnie nawet Jan Urban. Kto wie, może któryś z nich „wprowadziłby świeżość i odbudował wizerunek, o który kibice tak długo walczyli”?

Pomyśl, zanim zrobisz

Fanom Korony coś podpowiem. Proszę, zerknijcie na Arkę, w której nikomu nie pasowały wyniki „na miarę” osiągane przez Leszka Ojrzyńskiego i sprawdźcie, gdzie gdyńska drużyna jest teraz. Zerknijcie na Podbeskidzie, które również nie było zadowolone z dziewiątego miejsca osiągniętego przez Ojrzyńskiego. Zastanówcie się nad tym wszystkim, a następnie doceńcie to, co macie, bo taki fachowiec jak Lettieri może już nigdy się wam nie przytrafić.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Felietony