Obserwuj nas

Felietony

Stan Wisły Kraków przed rundą wiosenną

Do wznowienia rozgrywek jeszcze dużo czasu, jednak przygotowania do nich ruszyły już pełną parą. Sporo może się jeszcze zmienić, ale pod Wawelem już dokonano paru ruchów transferowych. Czas więc skomentować to, co się wydarzyło i to, czego mi brakuje, by „Biała Gwiazda” dobrze weszła w rundę wiosenną.

Co zawiodło jesienią?

Zdecydowanie szereg kwestii boiskowych, których od tak nie można załatwić, ponieważ każdy piłkarz – w przypadku Wisły – będzie potrzebował czasu. Czas w kontekście Wisły to słowo klucz. Czasu potrzebuje trener, czasu potrzebuje cały sztab, czasu potrzebują także piłkarze, by robić na boisku to, czego trener od nich oczekuje. Na razie Gula zawiódł, nie robi świetnych wyników, lecz zarząd pokłada w nim nadzieje i wierzy, że z biegiem czasu efekty przyjdą. Jest to postawa dobra, ponieważ „taktyka” zwalniania szybko szkoleniowców zdecydowanie w Krakowie nie działała w ostatnich latach dobrze. Teraz mądrze zaufano słowackiemu trenerowi i wiślackie środowisko musi uzbroić ogromną cierpliwość.

Obecna Wisła z tą „starą”, która wygrywała mistrzostwa i grała w Europie, ma jedynie wspólną nazwę. Wszystkie działania przy Reymonta powinni być procesem, by spokojnie i roztropnie przygotować cały klub, aby mógł za parę lat znów stanowić o silę polskiej, klubowej piłki. Dlatego nie chcę traktować rundy wiosennej jako wielkiego zawodu, tylko jako naukę i okres wyciągania sensownych wniosków.  Natomiast potrzebni do budowania takiego procesu są odpowiedni ludzie, którzy zdaje się, aktualnie w Wiśle są.

Jakie pozycje po jesieni potrzebowały wzmocnienia?

Proces, procesem, ale jego częścią powinno i musi być też regularne wzmacnianie kadry. Zacznijmy od dołu. Bramkarz to dość dobrze obsadzona pozycja i jest tam utalentowany Mikołaj Biegański, który powinien być 1. wyborem oraz Paweł Kieszek i tu nie ma co zbyt wiele dyskutować.

Obrona

Prawą stronę „zablokował” młody Gruszkowski, za którym bardzo solidna rudna. Przez to stracił dużo Dawid Szot, który nie mógł wystarczająco grać, żeby nie zaspotować swojego rozwoju. Według mnie Szot powinien udać się na wypożyczenie (nawet do 1.ligi), a do rywalizacji z Gruszkowskim należałoby ściągnąć jakiegoś doświadczonego obrońcę. Środek obrony wygląda całkiem przyzwoicie, gdzie prym wiedzie Michal Frydrych, zaraz za nim jest Alan Uryga. Jako rezerwowe opcje są Maciej Sadlok oraz Serafin Szota, który jednak prawdopodobnie nie przedłuży umowy z krakowskim klubem. W Wiśle jest sporo utalentowanych młodych stoperów i według mnie teraz powinno się zacząć intensywnie wprowadzać choć jednego, np. Pawła Koncewicza-Żyłkę.

Na lewej stronie defensywy mamy wypożyczonego ze Sparty Pragi Mateja Hanouska, po którym można było się więcej spodziewać. Pierwsze kolejki wlały dużo optymizmu w serca kibiców Wisły. Czech zaczął bardzo dobrze, natomiast później jedynie zawodził. Stał się typowym ekstraklasowym lewym obrońcą, który większość spotkania gra „na radar”. Drugi w kolejce do gry był Krystian Wachowiak. Ten jeszcze nie jest gotowy do gry w Ekstraklasie w obronie. Na skrzydle, w mojej opinii, byłby w stanie dać wiele jakości albo chociaż wprowadzić ożywienie. Oczywiście po wejściach z ławki. Dlatego, w obliczu problemów na lewej stronie, Tomasz Pasieczny zdecydował się sprowadzić Sebastiana Ringa. Nie podejmę się oceny piłkarza przed zobaczeniem go na boisku, ponieważ m.in. transfery letnie pokazały, że po prostu nie ma to sensu. Ktoś mógł się świetnie prezentować na papierze, a stanie się największym zawodem.

Pomoc

W drugiej linii gwiazdą  Aschraf El Mahdioui, który jest ostoją zespołu. Przy nim dobrze prezentował się Patryk Plewka. Nie można tego powiedzieć natomiast o Żukowie. Kazachowi kończy się kontrakt po tym sezonie i nie widzę żadnej możliwości, by pozostał w Krakowie. Prezentował się bardzo źle i powinno się go po prostu puścić, a do Krakowa postarać się ściągnąć kogoś do rywalizacji z Patrykiem Plewką. O Nikoli Kuveljicu w kontekście Wisły da się mówić tylko i wyłącznie negatywnie, i w jego miejsce też trzeba kogoś pozyskać. Za to Serba jak najszybciej postarać się pozbyć. W tym aspekcie widzę sporo pracy przed pionem sportowym.

Przechodząc dalej, mamy pozycję numer „10”. Jest tu Michal Škvarka, na którego można narzekać, jednak należy też mu oddać to, co zdołał zdziałać, a przede wszystkim docenić za naprawdę dobry występ w derbach. Kolejna opcja – Stefan Savić. Austriak przebłyski miał, końcówkę rundy zaliczył nawet dobrą, lecz to dalej nie jest ta oczekiwana jakość. Runda wiosenna powinna być dla obu weryfikacją, ponieważ mają potencjał. Nie widzę tu wielkiej potrzeby ściągania kogoś innego. Są jeszcze bardziej „potrzebujące” pozycje. W dodatku na „10” może występować Luis Fernandez, czyli nowy nabytek Wisły.

Na skrzydłach największą jakość dawał Yaw Yeboah, który niedawno odszedł za dobre pieniądze do MLS. Transfer Ghańczykowi się zdecydowanie należał, ponieważ czasami wydawało się, że jest on jedynym, który wie o co chodzi w tej grze. Wraz z jego odejściem przyjść może większa szansa dla Piotrka Starzyńskiego, Mateusza Młyńskiego oraz Dora Hugiego. Siłą rzeczy, któryś z tych graczy musi wziąć na siebie ciężar gry i pociągnąć ten zespół na bokach. Każdy z tej trójki jest w stanie to zrobić, ale trener musi odpowiednio ich ustawić.

Napastnicy

O tę pozycję jest najwięcej szumu. Poważnie w kontekście grania liczyli się jedynie Jan Kliment oraz Felicio Brown Forbes.  Co by nie mówić, obaj zawiedli. Jan Kliment na początku dużo tracił na tym, że był rzucany po pozycjach i nie mógł zaprezentować pełni umiejętności. Następnie oczywiście zawodził, ale błyski formy i pojedyncze mecze (głównie z Widzewem) pokazywały, że jest to bardzo dobry napastnik. Problem jednak stanowił zaprezentowanie pełni umiejętności. Co do Forbsa, to zacznijmy od tego, że przed transferem do Polski był on prawym obrońcą i widać to po jego grze w ataku. Jest to typowy „defensywny napastnik”, który może być dobrym wyborem dla drużyn grających prymitywny futbol, a nie starającej się grać nowocześnie. Najlepszą opcją dla „Białej Gwiazdy” byłoby jego odejście.

Ostatnio do drużyny powrócił Zdeněk Ondrášek. Transfer ten osobiście oceniam pozytywnie. Wolę jego, niż Kostarykanina. Zdeněk jest tu lubiany, pokazał swoją jakość, mówi po polsku i jest przede wszystkim w stanie dać Wiśle coś extra. Stać się po prostu gościem od atmosfery, który na boisku także nie zawiedzie. „Biała Gwiazda” ściągnęła też Luisa Fernandeza. Hiszpan – jak to Hiszpan – przychodzi do Krakowa i jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że wniesie jakość do zespołu. 28-latek zaliczył parę niezłych klubów, jak Huesca czy Deportivo La Coruna. Zabłyszczał nawet w Grecji, natomiast w trakcie kariery zdobywał mało bramek. To może być lekki problem, ale jak wspominałem – nie ma co oceniać transferu takich nieznanych piłkarzy, zanim nie rozegrają kilku spotkań.

Podsumowując, Wisła na pewno potrzebuje jeszcze kilku zmian w kadrze, ale ta wygląda całkiem przyzwoicie. Głównym celem zarządców  musi być rozwijanie tego projektu, który ma zaowocować za parę lat. Ta runda wiosenna powinna być czasem weryfikacji kilku zawodników i czasem dalszej pracy nad taktyką.

Fan Wisły Kraków, baczny obserwator ekstraklasy oraz piłki niemieckiej.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Felietony