piłkarz Lecha klęczy przed Koroną zdobyć stadion Lecha

Korona po raz pierwszy w tym roku zagra mecz przed własną publicznością. Podopieczni Gino Lettieriego podejmą poznańskiego Lecha, który ma problemy z punktowaniem na wyjazdach. Runda wiosenna trwa w najlepsze, ale czy na pewno…? Synoptycy zapowiadają bardzo niską temperaturę w trakcie spotkania, która może liczyć nawet -15 stopni!

Będzie to ważny mecz dla obu zespołów, gdyż zwycięstwo którejś z drużyn umocni lub zbliży ją do czołówki ligowej tabeli. Lech Poznań, z pewnością będzie chciał wykorzystać stratę punktów Legii, w spotkaniu przeciwko Cracovii. 3 punkty byłyby bardzo istotne w pościgu po mistrzostwo Polski, a taki cel zapewne założyli sobie włodarze klubu z Poznania. Koronę natomiast w najbliższą środę czeka wyjazd do Krakowa i mecz z “Białą Gwiazdą”, czyli zespołem, który idzie niemalże łeb w łeb z Koroną. Kibice z Kielc na pewno liczą na odskok od zespołów znajdujących się tuż tuż za Koroną. Pozwoli to na chwilę oddechu, spokoju i wiążę się z jak najszybszym zapewnieniem sobie lokaty w grupie mistrzowskiej. Z kolei kibice “Kolejorza” czekają na przełamanie swojego zespołu na meczach wyjazdowych. Zespół z Wielkopolski nie wygrał na stadionie przeciwnika już od 9 spotkań, a ostatnie zwycięstwo przypada na dzień… 20 sierpnia 2017 roku! Jak na zespół walczący o mistrza Polski, jest to bardzo niechlubna statystyka.

Bilans tegorocznych spotkań Korony i Lecha jest identyczny. Oba zespoły notowały remis oraz zwycięstwo. Kielczanie pokonali Bruk Bet Termalikę, oraz podzielili się punktami z Sandecją. Oba spotkania rozgrywane były w Niecieczy. Zespół “Kolejorza” najpierw bezbramkowo zremisował z Arką w Gdyni oraz pokonał na własnym obiekcie Pogoń Szczecin.

Zarówno Korona jak i Lech lubią grać otwartą piłkę. Nie wiadomo czy warunki atmosferyczne pozwolą na to, aby oba zespoły prezentowały widowiskowy futbol. Mimo wszystko, zapowiada się bardzo ciekawie. Piłkarze zapowiadają, że dołożą wszelkich starań, aby kibice którzy przyjdą na stadion nie pożałowali, a ich gra sprawi, że wszyscy zapomną o niskiej temperaturze.

W szeregach Korony bardzo możliwe są zmiany. Po ostatnim meczu z Sandecją, trener Gino Lettieri nie ukrywał swojego niezadowolenia oraz rozczarowania. Włoski szkoleniowiec twierdzi, że jego zawodnicy zlekceważyli drużynę z Nowego Sącza. Bramki, które traciła Korona w tym meczu były kuriozalne i wynikały głównie z błędów kieleckich piłkarzy, m.in Djibrila Diawa lub Zlatana Alomerovicia. Wprawdzie Senegalczyk odkupił swój słaby występ strzeloną bramką, aczkolwiek wcześniej kilka razy fatalnie interweniował czym korzystali piłkarze Sandecji. Bardzo dużo mówi się, że od pierwszej minuty na pojedynek z Lechem wybiegnie Piotr Malarczyk, a więc zawodnik, który tej zimy wrócił do kieleckiej Korony. Popularny “Malar” nie zagrał w tym roku nawet minuty, ale jak sam przyznaję czuje się coraz lepiej fizycznie i jest gotowy do gry w pierwszym składzie. Obsada bramki to też problem, z którym boryka się Gino Lettieri. Bowiem Alomerović nie daje pewności przy swoich interwencjach.

Pozostaje czekać do godziny 18 i wtedy wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane. Spotkanie zapowiada się emocjonująco, a kibice mają pojawić się w niemałej liczbie. Arbitrem tego meczu będzie Mariusz Złotek ze Stalowej Woli.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here