Obserwuj nas

Korona Kielce

Korona ogrywa Lecha!

Korona_Kielce_radość

Bardzo niska temperatura, atrakcyjne widowisko, gol Cvijanovicia oraz obroniony rzut karny przez Zlatana Alomerovicia w ostatniej minucie gry! Prawdziwe emocje w Kielcach. Korona pokonała Lecha 1:0!

Korona już w drugiej minucie mogła objąć prowadzenie. Kaczarawa wbiegł z piłką w pole karne i wycofał do Jacka Kiełba, ale strzał „Ryby” obronił Burić. Dobry początek w wykonaniu gospodarzy. Korona przez pierwsze 20 minut stworzyła sobie więcej dogodnych sytuacji do objęcia prowadzenia. Nie był to najlepszy występ Mariusza Złotka – arbiter ze Stalowej Woli nie widział spalonych, na którym znajdowali się piłkarze Lecha oraz nie skorzystał z system VAR, gdy w polu karnym ręką zagrał zawodnik poznańskiej drużyny.

Z minuty na minutę zespół gości rozkręcał się i momentami Korona miała problem z wyjściem z własnej połowy. Oliver Petrak dostał dobre podanie na 3 metr i… nie trafił. Wielka szkoda… Bardzo dużo gospodarze marnowali, powinni spokojnie prowadzić przynajmniej dwoma bramkami. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Korona na pewno ma czego żałować. Miała dużo więcej sytuacji niż Lech, a jednak nic nie chciało wpaść.

Druga połowa była równie żywa, jak pierwsza. Sporo się działo w środku pola, a akcje podbramkowe były konstruowane w sposób kombinacyjny, co mogło podobać się kibicom. W 70. minucie spotkania wreszcie padł długo oczekiwany gol. Goran Cvijanović oddał strzał z 16 metrów – pozornie niegroźny, ale rykoszet całkowicie zmylił Buricia. Robert Gumny zmienił tor lotu piłki i totalnie zaskoczył golkipera Lecha. Korona na tę bramkę zasługiwała. Lech natychmiast wziął się do odrabiania strat.

Cały napór „Kolejorza” powstrzymywała jednak kielecka defensywa. Gra była co chwilę przerywana, ponieważ sędzia wszędzie doszukiwał się nieprzepisowych zagrań. Trzeba przyznać, że psuło to widowisko. Doliczony czas gry Korona przeznaczała tylko na wybijanie piłek jak najdalej od własnej bramki. W ostatniej minucie arbiter podyktował rzut karny dla Lecha. Była to dość kontrowersyjna decyzja, ale Mariusz Złotek nie chciał skorzystać z systemu VAR. Zlatan Alomerović obronił strzał z 11 metrów Gytkjaera i został bohaterem Korony! Korona Kielce wygrała i może dopisać sobie 3 punkty! Bardzo emocjonująca końcówka, ale z happy endem. Zasłużony komplet oczek zostaje w Kielcach i Korona awansuje na 5. miejsce w ligowej tabeli.

Korona zasługuje na duże pochwały i słowa uznania. Tytaniczna praca jaką wykonuje Gino Lettieri z całym sztabem i zawodnikami przynosi bardzo zadowalające efekty. Wreszcie Korona jest klubem poważnie postrzeganym w oczach fanów polskiej ligi. To jest kolejny dowód na to, że nie trzeba mieć w składzie gwiazd z bogatym CV, by liczyć się w walce o górne lokaty. Większość zawodników broniących barw kieleckiej Korony prezentuje równy, dość wysoki poziom, a przede wszystkim odpowiednie zaangażowanie, które doceniają kibice.

Atmosfera w kieleckiej szatni to już inna bajka. Dzięki niej drużyna scala się jeszcze bardziej. Zawodnicy się zmieniają, przychodzą nowi, a atmosfera pozostaje niezmienna. To pokazuje, że klimat do piłki w Kielcach jest bardzo korzystny. Korona nie pozwoliła Lechowi, czyli drużynie walczącej o najwyższe cele, na zbyt wiele. Podopieczni Gino Lettieriego przez większość meczu dominowali nad rywalem i totalnie zaskoczyli atakami.

Pozostaje czekać, aż zespół swoją bardzo dobrą grę potwierdzi choćby zdobyciem Pucharu Polski. Cel ten jest bardzo realny, zważywszy na to, że od finału na Stadionie Narodowym dzieli ich tylko dwumecz z Arką Gdynia, a więc drużyną w zasięgu Korony. Kibice w Kielcach są głodni sukcesu, gdyż jeszcze nie było im dane posmakować europejskiej piłki. Kto wie. Może to jest ten czas…

Po meczu powiedzieli:

Nenad Bjelica: Gratuluję Koronie. W pierwszej połowie Korona dominowała. Byliśmy zaskoczeni systemem gry Korony. Nie radziliśmy sobie z długimi piłkami. Dopiero po strzelonej bramce, zaczęliśmy grać, ale niestety przegraliśmy.

Gino Lettieri: Na koniec bardzo dramatyczny mecz, ale do tej pory powinniśmy prowadzić 2 lub 3 do zera. Znowu nie potrafiliśmy strzelić bramki. W końcówce Lech długimi piłkami próbował nam zagrozić. Te długie piłki kontrolowaliśmy, później była sytuacja z karnym. Nie widzieliśmy jeszcze tej sytuacji.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Korona Kielce