Obserwuj nas

Felietony

Dwa lata upadków i wzlotów | Liga po mojemu odc. 51

liga-po-mojemu grafika

Często mam głupie pomysły, ale chyba odpalenie Watch Ekstraklasy to jeden z moich najciekawszych. Właśnie mija dwa lata od pierwszego tekstu w tym serwisie. Pierwszy tekst nie był relacją z meczu, nie był też zapowiedzią meczową, był rozprawką na temat „Dlaczego jeże nie grają w piłkę?„.

Watch Ekstraklasa to dla mnie świetna zabawa i mnóstwo nauki. Robię tu wiele rzeczy, których nie potrafiłem wykonać, wstydziłem się albo tak mi się przynajmniej wydawało. Zacząłem pisać teksty, oczywiście niskich lotów, z mnóstwem błędów i nielogicznych wywodów. Zacząłem tworzyć podcast, choć nie cierpię swojego głosu, nie jestem dobrym mówcą i nie mam wielkiego zasobu słów. WE pozwala mi stawiać czoła własnym słabościom, ale nade wszystko – sprawia mi to wielką frajdę.

Czym jest Watch Ekstraklasa dla mnie?

Watch Ekstraklasa to mnóstwo znajomości. Poznaję wiele ciekawych ludzi, ale też ludzi zazdrosnych, butnych i takich, którzy życzą mi źle. Poznałem środowisko piłkarzy, działaczy i dziennikarzy. Zobaczyłem jak to działa od środka. Fajna sprawa.

Udowodniłem sobie i innym, że można zrobić coś z niczego, że można wykonać kawał fajnego serwisu praktycznie bez wkładu finansowego, że można robić coś z miłości do piłki nożnej, do Ekstraklasy.

Oczywiście, jak to w życiu, były upadki, wzloty i chwile zwątpienia. To normalne, bo żaden z nas nie jest profesjonalistą. Żaden z nas nie był profesjonalnym redaktorem, dziennikarzem, nie obsługiwał Social Mediów. Watch Ekstraklasa to kibice, to ludzie różnych profesji, lekarze, kierowcy, pracownicy zakładu pogrzebowego, bumelanci (pozdrawiam Krupsona). Po prostu ludzie z pasją i sercem do piłki. Zbiór niesamowitych osobowości, którzy oddają swój wolny czas, swoje serce temu projektowi. Bardzo Wam dziękuję za pomoc i wsparcie. Dominik, Paweł i Łukasz Wam szczególnie dziękuję, bo jesteście ze mną od początku i to dzięki Wam ten serwis istnieje.

Po cholerę Ci Watch Esktraklasa?

Wiele osób zadaje mi pytanie: po cholerę założyłem Watch Ekstraklasę. Tak się zastanawiam po tych dwóch latach i chyba wychodzi na to, że z przekory.  Chciałem połączyć ogień z wodą, chciałem by serwis należał do wszystkich kibiców. Chciałem by każdy miał miejsce, gdzie może przeczytać lub napisać o swoim klubie. Moje założenia już na początku zostały poddane dużej próbie. Kowalski nie lubił Nowaka, a Nowak nie lubił Kaczmarka. Podziały między kibicami okazały się bardzo duże, a każdy tekst zaczęto utożsamiać z preferencjami serwisu. Z założenia przecież serwis miał być bezstronny, ale szybko znalazły się osoby, które zaczęły przyprawiać gębę Watch Ekstraklasie. To najbardziej mnie bolało i do tej pory z tym walczę. Każdy, kto ze mną współpracował, wie jak podchodziłem do kwestii obiektywizmu. Ludzie mylili Watch Ekstraklasę z innymi serwisami dziennikarskimi. Pisali, że ja, jako kibic Legii, mam wpływ na teksty. Oczywiście to bzdura. Na Watch Ekstraklasie może pisać każdy – kibic Lecha, Wisły czy Sandecji.

(Przekonajcie się sami, klikając w zaznaczony przycisk)

Co mnie zdziwiło?

Kibice są bardzo wymagający i o tym dowiedziałem się dość szybko. Myślałem, że jako portal kibiców, będziemy mieć taryfę ulgową, że na nasze błędy przymkną oko, że niedociągnięcia zostaną niezauważone. Bardzo się myliłem. Mam wrażenie, że wymagają od nas większego profesjonalizmu niż od dziennikarzy z wieloletnim stażem. Każdy nasz błąd był na świeczniku i powodował masę hejtu. Niesamowita nauka dla mnie, i dla zespołu.

Z czego jestem dumny?

Kibice wreszcie mają głos. Nie każdemu on może się podobać, ale z dumą mogę powiedzieć, że jesteśmy jedynym niezależnym serwisem o Ekstraklasie. Nasz głos był słyszalny wiele razy. To my często zaczynaliśmy swoimi tekstami dyskusje o problemach polskiej piłki. To bardzo trudne zadanie, bo zwykle przysparzało nam wiele wrogów. Jednak ja jestem z tego dumny. Nigdy kibice nie chowali głowy w piasek, a my mamy możliwość wreszcie ten głos rozpowszechnić w mediach. Udowodniłem sobie i innym, że jak się chce to można wszystko, nawet nie dysponując wielkimi pieniędzmi i zapleczem specjalistów. Wielu z kibiców wypromowało się dzięki Watch Ekstraklasie, spełniają się jako dziennikarze, eksperci – jestem z tego dumny.

Co dalej?

Minęły dwa lata. Ciągle się uczymy, rozwijamy. Ludzie odchodzą i przychodzą nowi. Pomysłów mnóstwo, nie wszystkie udaje nam się wdrożyć lub kontynuować. Dziękuję naszym krytykom za motywację. Dziękuję każdej osobie, która przyczyniła się do trwania serwisu. Zapraszam wszystkich, którzy chcą tworzyć, chcą coś pozytywnego zrobić. Watch Ekstraklasa będzie trwać i na pewno się rozwijać. Kibice dla kibiców to brzmi dumnie! Sto lat!

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony