Connect with us

Felietony

Niełatwa walka na trzech fontach

Po dwóch porażkach w Lidze Europy, Lech zwyciężył pierwszy mecz w Europie. W międzyczasie zagrał mecz w Pucharze Polski. Teraz czekają go kluczowe mecze w lidze. A wąska kadra nie pomaga. 

Pierwsze punkty w Europie

Mecz w Szkocji był bardzo dziwny. Lech zagrał w optymalnym zestawieniu jeśli chodzi o obronę, ale były braki w pomocy. Pierwszą połowę można uznać za przyzwoitą – skończyła się bezbramkowym remisem. Druga połowa była szalona. W ciągu pierwszy pięciu minut, Lech miał trzy świetne sytuacje. Żadnej nie wykorzystał i wiadomo jak to się skończyło. Od 50 do 70 minuty meczu Rangersi kompletnie zdominowali „Kolejorza”. Przypominało to obronę częstochowy, bramka była kwestią czasu. Zespół Gerrarda dopiął swego w 68 minucie. Oglądając ten mecz, mogło by się wydawać, że piłkarze Lecha nie mają sił. Jednak po stracie bramki ruszyli do przodu.

To starcie dobitnie pokazało, że kadra w Poznaniu jest zbyt wąska. Wystarczyło, że zabrakło Tiby oraz Kamińskiego i w zespole brakuje jakości. Ławka rezerwowych jest śmiesznie krótka. Dodatkowo mecz w Szkocji został źle rozegrany. Pokazał, że zespół Lecha nie ma planu B, jeśli nie może grać swojej piłki.

Tydzień później trener Żuraw miał już cały zespół do dyspozycji. Nadszedł mecz ze Standardem Liege i pierwsza wygrana. Oczywiście zespół z Belgii przyjechał osłabiony z powodu kontuzji i koronawirusa. Jego formacja obrony była zupełnie nowa i niezgrana. Jednak osłabienia rywala trzeba umieć wykorzystać i Lech to zrobił. Pierwsza połowa do momentu strzelenia dwóch goli była świetna. Potem zdarzył się błąd Bednarka i Belgowie prawie wyrównali. Drugą połowę Lech zagrał mądrze i mógł wygrać wyżej. Ostatecznie skończyło się 3:1. Pomogła szybko zdobyta bramka na początku drugiej połowy. Ten mecz pokazał jak zależny od Pedro Tiby jest „Kolejorz”. Lech z Benficą i Standardem grał tak jak eliminacjach. Za to spotkanie w Szkocji można nazwać wpadką i nie chodzi o wynik, a styl. Mecz Benfica – Rangers zakończył się remisem 3:3. Ten wynik otwiera szansę na awans Lecha z grupy, ale kluczem jest teraz wygrana w Liege.

Męczarnie w Pruszkowie

Między meczem w Szkocji, a starciem z Standardem, Lech udał się do Pruszkowa na mecz Pucharu Polski. Znicz w drugiej lidze nie należy do potentatów, jednak sprawił poznaniakom duże problemy. Do przerwy było 1:1, ostatecznie Lech zwyciężył tylko 3:2. Zespół „Kolejorza” zagrał w dość rezerwowym składzie i nerwowo czekał na ostatni gwizdek. Nawet z drużyną z drugiej ligi poznaniacy stracili bramkę ze stałego fragmentu gry. Awans jest, ale ten mecz pokazał, że w kolejnych fazach z mocniejszym rywalem i tyloma zmianami w składzie nie będzie można wiele zrobić.

Kluczowe mecze w lidze

Jak wspominałem na początku, kadra jest bardzo wąska. I na dłużą metę gra na trzech frontach będzie piekielnie trudnym zadaniem. Na dodatek coraz więcej graczy dostaje powołania do swoich reprezentacji. Po przerwie na kadrę, gdzie pewnie piłkarze Lecha zagrają sporo minut, „Kolejorz” podejmie lidera, czyli Raków. Matematyka jest prosta – porażka w tych dwóch meczach sprawi, że strata do lidera będzie wynosiła już 16 punków. To będzie wielka katastrofa nie tylko dla kibiców, ale też dla całego klubu z Poznania. Jednak pomimo porażki w stolicy, jeśli uda się wygrać z Rakowem, a do tego dołożyć wygraną w zaległym meczu z Pogonią (16 grudnia) to Lech będzie miał szansę bić się o wysoką lokatę. Dlatego po przerwie na kadrę nadejdzie czas na najważniejsze mecze.

Lech nadal ma szansę odnieś sukces, we wszystkich trzech rozgrywkach. Jednak jeśli przegra najbliższe mecze to okaże się, że po nowym roku już tylko Puchar Polski będzie ważny. Lech w lidze za często gubi punkty. Dariusz Żuraw na razie ma szczęcie, bo zespół unikają kontuzje i Covid. Co prawda zdarzają się drobne urazy, ale jeszcze żaden piłkarz nie wypadł z gry na dłużej. Przy tak wąskiej kadrze każda poważna kontuzja jednego z graczy podstawowego składu może sprawić, że wszystko zawali się jak domek z kart. Zimą przydałaby się większa liczba transferów, żeby ławka przestała być krótka.

Fot.: lechpoznan.pl/fot. Adam Jastrzębowski

Pasjonat polskiej piłki

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony