Connect with us

Felietony

Savić… czyli co poszło nie tak? Czy może być lepiej?

Biała Gwiazda stadion

Stefan Savić dołączył do drużyny spod Wawelu 6 sierpnia 2020 roku. Transfer ten był bardzo dobrze przyjęty przez „wiślackie” środowisko. Kibice i dziennikarze mieli dosyć duże oczekiwania względem Austriaka, ale niestety jak dotąd Savić ich nie spełniał.

Przeszłość piłkarska

Zacznijmy od początku. Stefan rozpoczynał karierę i wychowywał się w najlepszym austriackim klubie – Red Bull Salzburg, gdzie spotkał się nawet z… obecnym trenerem Wisły – Peterem Hyballą. Niemiecki szkoleniowiec pracował tam jako trener juniorów w 2012 roku. Warto wspomnieć, że w tym samym roku Savić wystąpił dwa razy w barwach pierwszej drużyny Salzburga, dzięki czemu uzyskał status mistrza oraz zdobywcy Pucharu Austrii.

Przełomowym momentem jego kariery okazała się przygoda na Słowenii, gdzie występował w barwach Olimpiji Ljublany. Austriak grał tam przez trzy sezony. Był wyróżniającą się postacią i notował bardzo dobre liczby. Dowodem tego jest poniższe nagranie:

Bezobjawowa jesień nad Wisłą

Zacznijmy może od tego, jak sam piłkarz został ustawiony przez ówczesnego trenera Wisły – Artura Skowronka. W mniemaniu Bytomianina był on stworzony do gry na skrzydle i właśnie tam występował za jego kadencji. Gdy jesienią grał w bocznym sektorze boiska, zanotował ledwie dwie asysty. Nie zdobył żadnej bramki, a najbliższej trafienia do siatki był podczas spotkania w Zabrzu, gdzie dwukrotnie trafił w obramowanie bramki. Zawodnik nie prezentował się jakoś nadzwyczajnie dobrze i grał jak tzw. ”ligowy dżemik”. Po upływie czasu śmiało możemy stwierdzić, że Artur Skowronek popełnił – kolejny zresztą – błąd.

Co zrobić, by wykrzesać z niego 100%?

No właśnie… co zrobić? Wydaje się, że fundamentalną rzecz w wykorzystaniu potencjału Stefana zrobił Peter Hyballa –  ustawia go na pozycji nr ”10”. Od jego drugiego meczu na ławce trenerskiej (Wisła 1-2 Legia) konsekwentnie stawia Savicia w roli ofensywnego pomocnika. Widać, że coś drgnęło po okresie przygotowawczym, Austriak wygląda coraz lepiej.

W spotkaniu z Piastem (o którym więcej przeczytacie tutaj: https://watch-esa.pl/2021/02/03/przegrany-wygrany-mecz/) widać było większą mobilność, lepszą grę oraz przede wszystkim Stefan wypracował gola, którego zdobył Felicio Brown Forbes. Z kolei w meczu z Jagiellonią popularny Felo ”okradł” Savicia z przynajmniej dwóch asyst. Przeciwko Śląskowi Stefan nie zagrał dobrego meczu, był dosyć niewidoczny. Przyczyna? Ciężko powiedzieć, może warunki atmosferyczne. Mimo tego według mnie wszystko zmierza w dobrym kierunku i będzie tylko lepiej.

***

Stefan Savić podwieszony pod napastnika jeszcze da dużo dobrego Wiśle Kraków.

Fan Wisły Kraków, baczny obserwator ekstraklasy oraz piłki niemieckiej.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony