Minął weekend
Raków wyrasta na głównego pretendenta do mistrzostwa #MinąłWeekend – 9. kolejka
-

Autor
Mateusz Adamczyk

Raków gromi na własnym terenie Legię. Liderzy z Płocka nie potrafią wygrać od trzech spotkań, a Lech Poznań po emocjonującym meczu w Szczecinie traci zwycięstwo w doliczonym czasie gry. Natomiast beniaminkowie z Kielc i Legnicy dzielą się punktami, a Duma Podlasia gromi Stal – to wszystko wydarzyło się w 9. kolejce Ekstraklasy.
Miedziowi po raz kolejny bez zwycięstwa
Warta Poznań 2:2 Zagłębie Lubin
Pierwszym piątkowym spotkaniem był pojedynek Warty Poznań z Zagłębiem Lubin. W początkowej fazie meczu obydwie drużyny były aktywne, ale brakowało bramek. Najbliżej był Zrelak, ale jego fantastyczne uderzenie odbił Bieszczad. Po kilku próbach to właśnie Zieloni wyszli na prowadzenie. Żurkowski wykiwał obrońców Zagłębia i zagrał do Grzesika, a ten z najbliższej odległości umieścił piłkę w bramce. Po straconym golu goście ruszyli do ataku. I przyniosło to natychmiastowe skutki. Łakomy zagrał precyzyjną wrzutkę, a tam stał Dolezal, który wykorzystał swój wzrost i zdobył wyrównanie dla Zagłębia. Chcieli wyjść na prowadzenie jeszcze przed przerwą, ale zabrakło czasu.
Mimo osłabienia jakim było zejście kontuzjowanego Żurkowskiego to Warta na początku drugich 45 minut miała fenomenalną okazję do zdobycia bramki. Giorbelidze podał wprost pod nogi Maenpaa, ten wystawił piłkę Zrelakowi i gdy wielu kibiców gospodarzy cieszyło się już z bramki to Słowak zawiódł w najmniej spodziewanym momencie. Z odległości kilku metrów nie trafił na pustą bramkę. Powiedzenie „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić” miało zastosowanie i w tym przypadku.
Miedziowi po składnie wyprowadzonym ataku wyszli na prowadzenie. Obrona Warty się kompletnie rozjechała. Bohar zagrał na wolne pole do Adamskiego, który pewnie wykończył. Dla 20-latka była to debiutancka bramka w Ekstraklasie. Od razu jednak odpowiedzieli gospodarze. Wcześniej wspomniany Fin zagrał do Zrelaka, który tym razem się nie pomylił i mieliśmy wynik 2:2. Bezpośrednio po wznowieniu gry Warciarze narobili stracha Zagłębiu. Dwukrotnie piłkę z linii bramkowej musieli wybijać gracze grający w pomarańczowych koszulkach. Do końcowego gwizdka nie stało się już jednak nic i w pierwszym meczu dziewiątej kolejki mieliśmy remis.
Czerwono-biało-czerwoni nabierają rozpędu
Widzew Łódź 2:0 Cracovia
Cracovia po efektownym zwycięstwie nad Rakowem liczyła, że w Sercu Łodzi pójdzie za ciosem. Jednak inne plany na to spotkanie mieli gospodarze, którzy zneutralizowali najgroźniejsze atuty Pasów. Relacja z tego spotkania dostępna jest tutaj.
Lechia w opałach
Śląsk Wrocław 2:1 Lechia Gdańsk
Mecz Śląska z Lechią był pojedynkiem drużyn w kryzysie. Gdańszczanie nie wygrali od 31 lipca, a gospodarze w ostatnich pięciu spotkaniach zdobyli zaledwie pięć punktów. Przez pierwsze pół godziny piłkarze WKS-u grali w głębokiej defensywie, nastawiając się głównie pod kontry. Nie przyniosło to jednak efektów. Lechia zdobyła dwie bramki, ale pierwsza z nich nie została uznana. Lechia rozegrała swój rzut rożny na krótko i Gajos swoim przepięknym strzałem z dystansu zaskoczył Szromnika. Gol nie został uznany z racji popchnięcia Verdasci przez Nalepę. Druga jednak została zdobyta w pełni prawidłowo. Conrado zagrał piłkę w pole karne. Do wbicia ją do bramki był gotowy Zwoliński, ale uprzedził go Janasik. Dla 25-latka jest to już kolejny samobój. Pamiętamy przecież jego gola samobójczego z lutego tego roku ze starcia z Piastem Gliwice. Fantastyczną okazję na podwyższenie wyniku miał Nalepa, ale w ostatniej chwili strzał wybronił Szromnik.
W drugiej połowie to Śląsk ruszył do ataku. Strzelali Verdasca, Olsen i Yeboah, ale brakowało celności. Udało się jednak strzelić najlepszemu piłkarzowi Śląska z zeszłego sezonu czyli Erikowi Exposito. Wcześniej wspomniany Niemiec zagrał do niego piętką, a Hiszpan uderzył precyzyjnie w prawy dolny róg bramki. To właśnie ta dwójka była najgroźniejsza w tym meczu po stronie gospodarzy. Częściowym architektem zwycięstwa Wrocławian był też Dusan Kuciak. Słowak popchnął jednego z zawodników rywala w polu karnym i podyktowany został rzut karny. 37-latek jednak „wypił naważone wcześniej piwo” i obronił tą jedenastkę. Jednak „co się odwlecze to nie uciecze”. W doliczonym czasie gry zaliczył on „pusty przelot” przy dośrodkowaniu Garcii. Futbolówka odbiła się od głowy Poprawy i wpadła do siatki.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1568614881225572354?s=20&t=YzUl_JpxlQNisQhXwGr-Gw
Kryzys na horyzoncie
Radomiak Radom 2:0 Wisła Płock
Podopieczni Mariusza Lewandowskiego po niezłym meczu ulegli Legii. Natomiast Wisła zremisowała z Górnikiem na swoje życzenie. Kolejna kolejka była szansą na zrehabilitowanie się za ostatnie niepowodzenia. Pavol Stano dokonał czterech zmian. Oczywiście w wyjściowej „11” nie znalazł się Rafał Wolski, który został zawieszony na 4 spotkania. Natomiast Radomiak nie zmienił nic w swoim zestawieniu.
Od początku spotkania żadna z drużyn nie potrafiła zarysować znaczącej przewagi aż do 19. minuty. Wtedy to Machado zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka szczęśliwie odbiła się od Jakuba Rzeźniczaka i po rykoszecie wpadła do bramki Bartłomieja Gradeckiego. Oficjalnie zaliczono bramkę samobójczą Rzeźniczakowi. Kreacja akcji przez Wisłę w tym spotkaniu wyglądała źle. Ewidentnie brakowało Wolskiego, który dawał jakość Nafciarzom. Słabą dyspozycję dnia gości znakomicie radomianie wykorzystali.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1568629974298677248?s=20&t=5GKJA3ZLKhP3aIsMaPuitA
Tuż po zmianie stron do bramki przyjezdnych trafił Alves. Szwajcar został pozostawiony bez opieki w polu karnym. Tego dnia Wiśle nie szło niemalże na każdej pozycji. Przyjezdni w drugiej części meczu częściej gościli przy piłce, ale to gospodarze mieli więcej wykreowanych sytuacji bramkowych. Pavol Stano w końcówce próbował ratować się zmianami, ale na niewiele się one zdały.
Nafciarze nie wygrali w lidze od trzech spotkań. Czy to już koniec efektownej i skutecznej gry ekipy Pavola Stano? Za wcześnie, aby to weryfikować. Siłę płockiej drużyny poznamy teraz, kiedy będą musieli się zmierzyć z wyzwaniem zażegnania kryzysu. Natomiast radomianie po dwóch porażkach z rzędu ponownie zgarniają komplet punktów. Obecnie zajmują 5. miejsce, zaś płocczanie utrzymują pozycję lidera, ale już tyle samo punktów ma Pogoń oraz Legia.
Szalone derby
Górnik Zabrze 3:3 Piast Gliwice
Zwieńczeniem sobotnich zmagań miały być Derby Ślaska. I tak też się stało. Był to bezapelacyjnie najbardziej emocjonujący mecz tej kolejki.
W 4. minucie Kotzke nadepnął na rękę Wilczka. Piastunki dostali rzut wolny, który wykorzystał… Jensen. Kądzior wrzucił w pole karne, a Duńczyk przeciął je wprost do własnej bramki. Bezpośrednio po wznowieniu ze środka boiska Górnik mógł odpowiedzieć. Jednak Krawczyk w koncertowy sposób spartaczył podanie Olkowskiego.
Parę chwil później było już 2:0 dla gości. I po raz kolejny był to gol strzelony po dośrodkowaniu. Niepilnowany Wilczek strzelił głowa pod poprzeczkę. Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry Górnik zdobył bramkę kontaktową. Janza oddał klasyczny „centrostrzał”. Nie było to mocne uderzenie, ale Plach był w tej sytuacji kompletnie zdezorientowany. Tak naprawdę Piast po strzelonych dwóch bramkach zaprzestał atakować. Liczył, że samym murowaniem uda im się dowieźć wynik. I to się na nich zemściło. Górnicy nacierali i przyniosło to skutek. Katranis szarpał Dadoka za koszulkę i został podyktowany rzut karny, którego na gola zamienił Krawczyk. Do przerwy wynik się nie zmienił.
Goście z pazurem weszli w drugą połowę. Tomasiewicz zagrał do Wilczka, a ten wystawił piłkę Kądziorowi, który strzelił prosto w okienko. 14-krotni mistrzowie Polski mieli problem, żeby wyrównać, ale udało się im to w samej końcówce. Za nim jednak to to warto przypomnieć o incydencie, który miał miejsce chwilę przed tym golem. Mosór wjechał w Janickiego. Przednią nogą trafił w piłkę, ale tylną przejechał 30-latka po więzadłach. Sędzia po konsultacji z wozem VAR wręczył 19-latkowi czerwoną kartkę. Uważam, że była to niesłuszna decyzja. Ariel nie zrobił tego celowo, a po za tym koniec końców musnął futbolówkę. Tak czy siak bezpośrednio po tej akcji padł gol wyrównujący dla zabrzan. Pacheco zagrał górne podanie w pole karne, Broll przedłużył, a na dalszym słupku stał Jensen, który tyłem do bramki skierował piłkę do bramki. Po tej akcji arbiter odgwizdał koniec spotkania.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1568693164655128577?s=20&t=YzUl_JpxlQNisQhXwGr-Gw
Za wyrównane mecze zwycięstw nie przyznają
Miedź Legnica 2:2 Korona Kielce
Pojedynek beniaminków zawsze dodaje emocji ligowym rozgrywkom. Dla nowych drużyn w Ekstraklasie zdobycze punktowe są niezwykle ważne. W tym przypadku bardziej dla legniczan, którzy mieli w dorobku tylko 4 punkty. W lepszym położeniu byli kielczanie mający na koncie 10 oczek.
Gospodarze mogli wejść w to spotkanie z przytupem. W jednej z pierwszych akcji Olaf Kobacki uderzył w słupek. Było to pierwsze ostrzeżenie dla przyjezdnych, że w tym meczu legniczanie łatwo skóry nie sprzedadzą. Korona nie była dłużna, która w krótkim odstępie czasu oddała kilka strzałów. Jednak w 28. minucie Miedź pierwsza trafia do bramki, ale arbiter Tomasz Wajda szybko odgwizdał spalonego. Dwie minuty później nie było już żadnych wątpliwości. Ponownie Luciano Narsingh podał do Angelo Henriqueza, a ten po uderzeniu głową umieścił piłkę w siatce.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1568922315336957953?s=20&t=5GKJA3ZLKhP3aIsMaPuitA
***
Dość wyrównany przebieg pierwszej połowy gospodarze zapisali na swoją korzyść. Po przerwie przyjezdni szybko odpowiedzieli. Już w 52. minucie Jakub Łukowski po obrocie na 16. metrze zdobył bramkę dającą wyrównanie. Asystował mu Dawid Błanik, który po raz pierwszy dostał szansę gry od pierwszej minuty. W drugiej części meczu Miedź wzięła na siebie rozgrywanie akcji. Była bardziej konkretna. To przyniosło korzyść w 80. minucie, kiedy to po pewnym wykonaniu rzutu karnego przez Henriqueza gospodarze wyszli na prowadzenie. Radość nie trwała długo. Zbytnie rozluźnienie w obronie Miedzi pozwoliło Koronie zdobyć bramkę na wagę remisu. Strzelcem okazał się Kyrylo Petrov.
Ostatnie minuty należały do przyjezdnych. Piłki meczowe mieli Jacek Podgórski oraz Bartosz Śpiączka. Miedź po kolejnym wyrównanym spotkaniu musi uznać wyższość rywala. Jak dotąd legniczanie odnieśli jedno zwycięstwo i to nad Lechią będącą czerwoną latarnią Ekstraklasy. Lepsza sytuacja jest w Kielcach, gdzie Korona plasuje się na 12. pozycji, ale ma tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową.
Szkocki sabotaż
Pogoń Szczecin 2:2 Lech Poznań
Pogoń Szczecin w meczu kolejki podejmowała rozpędzającego się Lecha Poznań. Kolejorz kontrolował mecz i powinien to spotkanie wygrać, ale na ich drodze stanął ich własny piłkarz czyli Barry Douglas. Szkot popełnił błąd przy pierwszej bramce, sprokurował rzut karny oraz zakończył spotkanie z czerwoną kartką. Pełne podsumowanie jest dostępne tutaj.
Pretendent do mistrzostwa
Raków Częstochowa 4:0 Legia Warszawa
Trener Rakowa Marek Papszun twierdzi, że ekipa spod Jasnej Góry nie jest głównym kandydatem do mistrzostwa. Chociaż wyniki jak ten przeciwko Legii zdaje się mówić co innego. Jak wypadły poszczególne zespoły? Co interesującego wydarzyło się w tym spotkaniu? Wszystkie odpowiedzi na te pytania dostępne są tutaj w komentarzu Krzysztofa Dąbrowskiego.
Białostocki pogrom Stali
Jagiellonia Białystok 4:0 Stal Mielec
Duma Podlasia nie przegrała od czterech spotkań, ale wciąż pozostaje w strefie spadkowej. Białostoczanie remisują, zamiast wygrywać. Dobrą okazją na opuszczenie zagrożonej strefy było spotkanie na własnym terenie przeciwko Stali. Mielczanie nie są chłopcami do bicia, ale Piast pokazał, że można ich skutecznie zaskoczyć. Na ten moment dzieli ich aż 9 pozycji w tabeli, ale punktowa różnica wynosi tylko cztery oczka.
Jagiellonia już w 5. minucie sforsowała obronę przyjezdnych, ale gol Tarasa Romanczuka nie został uznany. Polak ukraińskiego pochodzenia znalazł się na minimalnym spalonym. Po pół godziny pojedynku białostoczanie byli zdecydowanie lepszym zespołem. Pewnie rozgrywali akcje i kończyli je strzałami. Do tego momentu Stal może zawdzięczać remisowy wynik Bartoszowi Mrozkowi, który w bramce wyczyniał cuda. Jednak między 32.; a 40. minutą 22-latek musiał uznać wyższość przeciwników. Jego pogromcami okazali się Jesus Imaz oraz dwukrotnie Marc Gual. Przy tych uderzeniach Polak był już bez szans.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1569383947880071174?s=20&t=EKTDsNGa_z-b-701j6wBAA
Do przerwy Duma Podlasia zdeklasowała przyjezdnych. Jagiellonia potrafiła wykreować aż 14 sytuacji bramkowych przy zaledwie dwóch Stali. Istny pogrom. Po zmianie stron te proporcje zmieniły się na korzyść mielczan, ale to gospodarze wciąż oddawali częściej strzały celne. Jedno z takich uderzeń zakończyło się bramką Imaza. Hiszpan na długo zapamięta tego gola. Niecodziennie się zdarza, aby strzelić z przewrotki. I to w dodatku skutecznie. Przyjezdni mogli zdobyć honorową bramkę po rykoszecie, ale przytomnie między słupkami zachował się Zlatan Alomerović.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1569393515506933761?s=20&t=EKTDsNGa_z-b-701j6wBAA
Po prostu tego dnia Mielczanie nie dojechali na mecz. Doznają drugiego w sezonie pogromu 4:0. Wcześniej Piast potrafił wypunktować niefrasobliwość defensywy Stali. Jagiellonia, mimo że zakończyła spotkanie na 4 trafieniach, to spokojnie miała szansę, aby na jej koncie wpadły przynajmniej jeszcze z trzy bramki. Tym samym białostoczanie wydostają się ze strefy spadkowej. Obecnie plasują się na 9. pozycji tuż za Stalą.
Terminarz 10. kolejki:
![]()
Autorzy:
Mateusz Adamczyk
Adam Kowalewicz
1 Comments