Obserwuj nas

Minął weekend

Zaostrza się walka na dole tabeli #MinąłWeekend – 21. kolejka

Zwycięstwo Miedzi i Korony sprawiły, że utrzymania nie może być pewnych jeszcze wiele drużyn. Lech przegrał, przez co traci kontakt do Legii. Widzew przerywa serię trzech remisów z rzędu – to wszystko wydarzyło się w 21. kolejce Ekstraklasy.

Przełamanie Makucha

Cracovia Kraków 2:1 Stal Mielec

21. kolejkę Ekstraklasy otwierało starcie Cracovii Kraków ze Stalą Mielec. Gospodarze podchodzili do niego, po mieszanym początku rundy. Wygrali oni spotkanie z Górnikiem, przed tygodniem po zwariowanym meczu wygrali z Legią, ale w międzyczasie przegrali z walczącą o utrzymanie Koroną. Stal zaś zaczęła rundę w dość przewidywalny sposób. Mimo odejścia Hamulicia, po prostu zachowują oni formę z rundy jesiennej.

Od początku dużo się działo. Zarówno jedna jak i druga drużyna, co rusz atakowała bramkę drużyny przeciwnej. Kilka okazji po stronie gospodarzy miał Makuch, zaś po stronie gości, powracający po prawie rocznej kontuzji Mateusz Mak. Niestety, bramek z tego nie było. Jednak do czasu. Otóż, w 37. minucie po ładnie rozegranej akcji Koki Hinokio umieścił piłkę w bramce, po asyście wcześniej wspomnianego Maka. Doświadczony skrzydłowy poradził sobie z Cornelem Rapą, zagrał do Japończyka, a ten zdobył swojego pierwszego gola w tym sezonie. Pod koniec pierwszych 45. minut podwyższyć prowadzenie swojej drużyny mógł Mateusz Matras, ale spudłował.

Już na początku drugiej połowy, gospodarze wyrównali za sprawą świeżo wpuszczonych na boisko Konoplyanki i Kakabadze. Ukrainiec zanotował bardzo ładną asystę, zaś prawy obrońca popisał się precyzyjnym strzałem z ostrego kąta. Po tym szybko strzelonym golu, mecz nam ucichł i wydawało się, że koniec końców zakończy się on remisem. Jednakże, w 85. minucie Patryk Makuch popisał się ekwilibristycznym strzałem piętą, a tym samym zapewnił swojemu zespołowo trzy punkty. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że była to już druga asysta Kakabadze w tym meczu.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1626656337361833989?s=20

Zwycięstwo rzutem na taśmę

Widzew Łódź 1:0 Śląsk Wrocław

Latem w spotkaniu pomiędzy tymi drużynami kibice nie zobaczyli żadnej bramki. W piątkowym spotkaniu także piłkarze wystawili na dużą cierpliwość swoich sympatyków. Jednak w ostatniej chwili Widzew zdołał przełamać serię trzech remisów z rzędu. Więcej o tym spotkaniu przeczytacie w artykule Przełamanie w Sercu Łodzi.

Gra w „10” im niestraszna

Korona Kielce 1:0 Lechia Gdańsk

Podopieczni Kamila Kuzery pod jego przewodnictwem radzą sobie nie najgorzej. Zaczęli grać pewniej, niż jeszcze miało to miejsce jesienią. Obecnie nie stawiają tylko na obronę, ale dołożyli akcenty ofensywne. To przełożyło się już na 4 zdobyte punkty w trzech spotkaniach. Lechia także nie próżnuje. Zdobyli 5 punktów, co także daje im dodatkowy zastrzyk energii na kolejne tygodnie.

Gospodarze potrzebujący punktów nie zamierzali oglądać się na to, co zaproponują przyjezdni. Scyzoryki ochoczo przetransportowywały piłkę pod pole karne gdańszczan. Swoich szans do zdobycia bramki po strzałach z dystansu próbowali Jakub Łukowski, Ronaldo Deaconu oraz Nono. Bezbramkowy remis utrzymywał się, dzięki interwencjom Dusana Kuciaka. W 37. minucie Deaconu dopiął swego i po świetnym uderzeniu po długim słupku nie dał szans na interwencję golkiperowi gości. Dla Rumuna był to pierwszy gol w sezonie.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1626957095252766721?s=20

Do przerwy Korona stworzyła ponad 10 sytuacji bramkowych, z czego aż 5 strzałów było celnych. Przyjezdni oddali tylko jedno takie uderzenie dopiero przed zmianą stron.

Gospodarze w pełni mieli spotkanie pod kontrolą. Po przerwie Korona szturmowała bramkę rywala. Jednak po upływie godziny gry sytuacja się zmieniła. Drugą żółtą kartką ukarany został Kyrylo Petrov. To zdarzenie zmieniło obraz poczynań. Kielczanie cofnęli się do defensywy, dlatego przyjezdni byli w stanie stwarzać zagrożenie pod polem karnym gospodarzy. Do najgroźniejszej sytuacji doszło w 92. minucie, kiedy to piłkarz Korony wybijał piłkę z linii bramkowej. Akcję mógł skutecznie wykończyć Michał Nalepa, ale niefortunnie zabrał się do oddania strzału.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1626966981818691585?s=20

Ostatecznie kielczanie dowieźli wygraną do końca meczu. Swoją postawą zasłużyli na komplet punktów. Lechia nie miała pomysłu na rozgrywanie akcji, dopiero gra w przewadze wymusiła na nich zmianę stylu gry na ofensywny, ale to nie wpłynęło na ostateczne rozstrzygnięcie.

Zwycięski Raków

Raków Częstochowa 2:0 Górnik Zabrze

W sobotnie popołudnie Raków Częstochowa podejmował Górnika Zabrze. Na papierze zdecydowanym faworytem tego spotkania byli gospodarze. Mimo paru słabszych spotkań na wiosnę i tak piastowali oni pozycję lidera z kilku punktową przewagą nad Legią. Górnik, zaś ma za sobą bardzo słaby początek rundy. Nie wygrali oni żadnego spotkania na wiosnę i znacznie zbliżyli się do strefy spadkowej.

Już dziesięć minut po pierwszym gwizdku, gospodarze wyszli na prowadzenie. Kun przerzucił piłkę do Koczergina, Białorusin przytrzymał piłkę, i zagrał do Gutkovskisa, a Łotysz zdobył swoją pierwszą bramkę od pamiętnego meczu z Wisłą Płock, w którym to popisał się strzeleniem czterech goli. Pierwsza połowa wyglądała tak, jak zazwyczaj wyglądają mecze Medalików. Czyli szybko strzelony gol i pełna kontrola meczu. Górnik wyglądał kiepsko i nawet nie próbował strzelić wyrównującego gola. Najlepszą okazję mieli w drugiej połowie, kiedy to Włodarczyk wystawił piłkę Cholewiakowi w bardzo dogodnej sytuacji, ale ten w fatalny sposób spudłował. Inna sprawa, że koniec końców odgwizdany został spalony. Pod koniec spotkania zwycięstwo Rakowa bramką po fenomenalnym rajdzie podwyższył Jean Carlos Silva. Bardzo źle się zachował Dadok, który to w głupi sposób stracił piłkę, nie kontrolując kto znajduje się za nim.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1626987943255482368?s=20

Przełamanie Pogoni

Pogoń Szczecin 3:1 Warta Poznań

Spotkaniem kończącą sobotnią serię gier był pojedynek Pogoni Szczecin z Wartą Poznań. Pierwsza połowa była wyrównana, zaś w drugiej gospodarze zagrali lepiej, strzelili dwa gole i wygrali 3:1. Więcej o tym meczu przeczytacie w tekście Antoniego Malinowskiego.

Miedź odwraca losy meczu

Miedź Legnica 2:1 Wisła Płock

Na cztery spotkania w rundzie wiosennej Miedź przegrała tylko jedno z Lechem. Jednak wciąż brakuje beniaminkowi zwycięstw. Dlatego przed własną publicznością podopieczni Grzegorza Mokrego chcieli powalczyć o premierowy komplet punktów. Przeciwnik, który przyjechał do Legnicy, jest w słabej dyspozycji. Wisła Płock wciąż pozostaje bez zdobytego punktu na wiosnę.

Od mocnego akcentu mogli rozpocząć spotkanie przyjezdni. Po rzucie wolnym strzał głową oddał Adam Chrzanowski. Po jego uderzeniu piłka obiła słupek Stefanosa Kapino. W początkowej fazie spotkania Miedź nie potrafiła przeciwstawić się gościom. Poczynania w obronie beniaminka były dość ofiarne i szczęśliwe… do czasu. W 22. minucie Nafciarze dopięli swego. Na listę strzelców wpisał się Marko Kolar. W tej akcji błąd popełniło wielu piłkarzy Miedzi. Ostatnim, który próbował uratować zespół, był Nemanja Mijusković, który wybił niefortunnie piłkę na poprzeczkę. Następnie futbolówka wpadła pod nogi Chorwata.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1627277686258425856?s=20

Legniczanie przez pierwszą część spotkania mimo prób nie byli w stanie wykreować dogodnej sytuacji bramkowej. Jednak tuż przed przerwą wywalczyli rzut karny po przewinieniu dokonanym przez bramkarza Wisły Krzysztofa Kamińskiego. Jedenastkę na gola zamienił Angelo Henriquez, ale za drugim razem. Przy pierwszym uderzeniu Kamiński za szybko wyszedł przed linię bramkową.

Ten gol wlał nadzieje w serca gospodarzy, że losy spotkania można jeszcze odwrócić. Tak rzeczywiście się stało. Mimo dłuższego utrzymywania się przy piłce przez przyjezdnych, to gospodarze oddawali więcej strzałów, w tym strzałów celnych. Po godzinie gry Mijuskovic zdobył bramkę po strzale głową z rzutu rożnego. Obrona Wisły zaspała, gdyż Chorwat miał wiele wolnej przestrzeni, nie musiał nawet wyskakiwać do nadlatującej piłki.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1627293366944940032?s=20

Nafciarze nie znaleźli sposobu na sforsowanie defensywy Miedzi. Co więcej, to beniaminek był bliższy podwyższenia rezultatu.

***

Płocczanie przegrywają trzecie spotkanie z rzędu, a o przełamanie fatalnej passy powalczą u siebie z Pogonią. Natomiast Miedź, dzięki odwróceniu losów spotkania po raz pierwszy w tym sezonie, traci tylko 4 punkty do bezpiecznego miejsca.

Faworyt przegrał

Lech Poznań 1:2 Zagłębie Lubin

Zrotowany Lech Poznań przegrał na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin 1:2. Jak wyglądało to spotkanie? Kto bardziej zasłużył na zwycięstwo? Tego dowiecie się w tekście mojego autorstwa.

Vuković nie znalazł sposobu na Legię

Piast Gliwice 0:1 Legia Warszawa

Legia nie odpuszcza i konsekwentnie gromadzi kolejne punkty, wywierając presję na Rakowie. Piast prowadzony przez Aleksandra Vukovicia, byłego trenera Legii, chciał udowodnić swoją wyższość nad rywalem ze stolicy. Przebieg spotkania opisuje Krzysztof Dąbrowski w artykule Wymęczone zwycięstwo w Gliwicach.

Bohater Alomerovic

Radomiak Radom 0:0 Jagiellonia Białystok

Na wiosnę Duma Podlasia jeszcze nie przegrała. Choć styl gry prezentowany przez białostoczan pozostawia wiele do życzenia, to z każdego spotkania wyciągnęli maksimum. Przed własną publicznością zdołali nawet pokonać Portowców. Radomiak natomiast jest jedynym zespołem, który po przerwie zimowej nie stracił jeszcze gola.

W pierwszej odsłonie Jagiellonia nie była w stanie wykreować sytuacji bramkowej. Wymieniali więcej podań od przeciwnika, ale nie przekładało się to na zwiększenie zagrożenia pod polem karnym rywala. Bliżej objęcia prowadzenia byli gospodarze. Tuż przed przerwą Rocha uderzał głową, ale idealnie w tempo rzucił się i wybronił nadlatującą piłkę Zlatan Alomerović. Po sekundzie popisał się kolejną instynktowną obroną po dobitce Dawida Abramowicza.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1627743508214984705?s=20

Po przerwie obie ekipy nie potrafiły sforsować defensywy przeciwnika. Większość akcji była przerywana na wysokości pola karnego. Grę utrudniał silnie wiejący wiatr. Z biegiem czasu to radomianie gościli częściej przy piłce. Jagiellonia nie miała pomysłu na przeciwstawienie się solidnej radomskiej obronie.

Bohaterskie dwie interwencje Alomerovicia z końcówki pierwszej części gry ostatecznie przesądziły o podziale punktowym między Jagiellonią a Radomiakiem. Gospodarze kończą kolejny mecz z czystym kontem. Jednak nadal pozostaje problem z poczynaniami ofensywnymi. Do tej pory zdobyli tylko jedną bramkę po zimowej przerwie. Jagiellonia po raz kolejny dopisuje sobie punkty. I to jest największy pozytyw dla drużyny Macieja Stolarczyka.

Terminarz 22. kolejki:

Autorzy:

Mateusz Adamczyk

Adam Kowalewicz

1 Comment

1 Comments

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Minął weekend