W poniedziałek zakończyła się runda jesienna. Tak, runda jesienna, bo według przepisów trwa ona od pierwszego meczu sezonu do ostatniego spotkania danego roku kalendarzowego. I tak, według przepisów, mistrzem jesieni została Legia Warszawa. Wisła Kraków po 21 kolejkach uzbierała 31 punktów i przezimuje na ósmej pozycji w ligowej tabeli. Według kibiców Wisły – wynik tragiczny, bo przecież mieliśmy walczyć o puchary. Ba, o mistrzostwo! Z kolei zdaniem ekspertów i sympatyków innych ekstraklasowych drużyn jest to wynik co najmniej przyzwoity.

Letnia rewolucja:

  • Carlitos (1852/1890 [maksymalna liczba minut])
  • Jesus Imaz (963/1890)
  • Vullnet Basha (1079/1890)
  • Victor Perez (660/1890)
  • Fran Velez (495/1890)
  • Ze Manuel (348/1890)
  • Zoran Arsenić (1401/1890)
  • Tibor Halilović (368/1890)
  • Kamil Wojtkowski (607/1890)
  • Julian Cuesta (594/1890)
  • Martin Kostal (96/1890)
  • Denys Balanyuk (76/1890)
  • Marko Kolar (1/1890)
  • Marcin Wasilewski (290/1890)

W lecie doszło w Krakowie do prawdziwej rewolucji. Do klubu przybył wagon z czternastoma nowymi zawodnikami z różnym statusem i całkiem innym momentem w karierze. Pozyskano zarówno młodych: Marko Kolara, Denysa Balanyuka, Martina Kostala czy Kamila Wojtkowskiego, ale także bardziej doświadczonych graczy jak Fran Velez, Julian Cuesta i Victor Perez.

Jako że minęło już 21 kolejek sezonu 2017/2018, można się pokusić o pierwszą ocenę przydatności nowych nabytków, lecz jest jeden problem… kilku z nich ciężko sklasyfikować, bo dostali zbyt mało czasu do pokazania się. Marko Kolar doznał poważnej kontuzji w momencie, gdy coraz częściej znajdował się w meczowej osiemnastce, Denys Balanyuk najprawdopodobniej wdał się w konflikt z Kiko Ramirezem, Martin Kostal został szybko odłożony do szafy, a Fran Velez i Julian Cuesta leczyli długotrwałe urazy.

Z pewnością można uznać Carlitosa za najlepszy transfer w Wiśle, a najprawdopodobniej i w całej lidze. Hiszpan strzelił 15 goli w lidze i dał Białej Gwieździe mnóstwo punktów, a tworzone kompilacje z jego najlepszymi zagraniami oglądało się z bananem na twarzy. Rzadkość w Ekstraklasie. Pozytywnie rozpatrzyć można również pozyskanie Zorana Arsenicia i Jesusa Imaza. Chorwat już teraz zapracował na miano solidnego ligowca, a biorąc pod uwagę jego wciąż młody wiek można liczyć, że jeszcze się rozwinie. Jesus pod koniec rundy zaczął grać naprawdę dobrze, co potwierdzają jego dwie bramki w derbach Krakowa, a także drugie miejsce na liście najskuteczniejszych piłkarzy Wisły w tym sezonie. Według mnie na wiosnę wyrośnie na lidera tej drużyny.

***

Jako wtopę trzeba szczególnie wyróżnić Portugalczyka Ze Manuela, który miał stworzyć z Carlitosem zabójczy duet, ale skończyło się tylko na zabójczo słabych minutach na boisku. Wypożyczony z Porto zawodnik zostanie najprawdopodobniej w zimie odesłany do domu, bo Wiśle żadnego pożytku nie dał. Również kibice mogą być zawiedzeni z tego, jak toczy się w Polsce kariera Denysa Balanyuka, nazywanego “ukraińskim Messim”. Obecnie słyszymy tylko o problemach egzystencjalnych, jakie Denys przeżywa w Krakowie.

Ciężko wciąż ocenić tych, którzy mieli zastąpić Petara Brleka i Krzyśka Mączyńskiego, czyli Bashę, Pereza i Halilovicia. Albańczyk radzi sobie dość dobrze i jest z tej trójki piłkarzem zdecydowanie najlepszym, natomiast Victor zrobił już na naszych boiskach tyle głupstw, że ciężko sądzić, iż może się to w przyszłości zmienić. Halilović jak na razie zaczyna tak jak Petar, czyli źle. Czy skończy tak dobrze jak Brlek? W to wątpię.

Żegnamy Hiszpana, witamy Hiszpana

Co prawda mówi się, że w zimie nie dojdzie do sporych zmian i będzie ona w miarę spokojna, ale poniekąd do wielkiej zmiany w Wiśle doszło. Wymiana trenera w czasie trwania sezonu to zawsze śliska sprawa, zwłaszcza jeśli do klubu przychodzi ktoś z zewnątrz, nieznany dla ligi i taki, który sam ligi nie zna. Kiko Ramireza zastąpi Joan Carrillo. Patrząc na CV obu dżentelmenów można stwierdzić: “Wow, to serio dobra decyzja”. Czy jednak w parze z lepszym CV idzie lepszy warsztat trenerski? Tego dowiemy się dopiero za parę miesięcy.

Grzechy Kiko

Grzechów Kiko Ramireza było sporo. Słaba i męcząca piłka, uzależnienie od jednego zawodnika, faworyzowanie rodaków, niechęć do grania młodzieżą, mniejsze lub większe konflikty z szatnią, kontuzje piłkarzy. Nie wiemy ile z tego to świadome decyzje Hiszpana, a ile błędy wynikające z braku doświadczenia. Z pewnością podstawowym i najważniejszym zarzutem stawianym Ramirezowi była mozolna, defensywna i boląca oczy gra, do której krakowscy kibice przyzwyczajeni nie byli. I faktycznie, to był duży problem, a im dłużej się na to patrzyło, tym nadzieje na progres były coraz mniejsze.

Wyniki osiągane przez Kiko Ramireza to już całkiem inna sprawa. Ich ocena zależy od tego kto ocenia, a więc jest to rzecz indywidualna. Kibice Wisły wraz z zarządem twierdzą, że ósme miejsce jest zdecydowanie poniżej potencjału Białej Gwiazdy, podczas gdy sympatycy innych drużyn, a także bezstronni dziennikarze są zdania, że z obecnym potencjałem ludzkim Wisła jest tam, gdzie być powinna.

Co ja uważam? Uważam, że zmiana trenera była niekonieczna, ale skoro już nastąpiła, to liczę na lepsze wyniki i lepszą grę. Bo przecież po to się zmienia – by było lepiej, prawda?

Joan Carrillo chce “z buta” wejść do ligi

Z prasy zdążyliśmy już dowiedzieć się wielu dobrych rzeczy na temat nowego trenera Wisły. Mistrzostwo Węgier, dobry wynik z Hajdukiem, chęć nauki języków i kultury kraju, w którym pracuje, ofensywna i szybka piłka. W skrócie przeciwieństwo Kiko Ramireza.

W ostatnim wywiadzie, który Joan Carrillo udzielił SuperExpressowi (http://sport.se.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/nowy-szkoleniowiec-wisly-krakow-joan-carillo-z-wisa-do-europy_1032792.html) możemy tak przeczytać:

Jestem trenerem z jednym defektem: nie umiem grać na remis. Nigdy, niezależnie kto jest rywalem. Jestem nienasycony. Interesuje mnie tylko zwycięstwo. Nie wystarczy mi 1:0, 2:0, ja chcę zawsze więcej, 3:0, 4:0, a nawet wyżej.

Brzmi pięknie, zwłaszcza dla kibiców Wisły, którzy właśnie tego od swojego ukochanego zespołu oczekują. Budować może fakt, że trener Carrillo zna potencjał kadrowy Białej Gwiazdy, gdyż pozostawał z nią w kontakcie przez ostatni rok i oglądał spotkania, więc wypowiada te słowa jak najbardziej świadomie. Czytamy dalej:

Wisła ma duży potencjał, więc trzeba zająć miejsce w pierwszej ósemce i walczyć o puchary. Kiedy? Najlepiej już w tym sezonie. Nie chcę tracić czasu! Nie chcę czekać na dobre chwile z Wisłą zbyt długo.

Trzeba przyznać, że Joan Carrillo potrafi ukoić słowem. Mówi dokładnie to, co chcą usłyszeć od niego kibice. Mógłby zrobić karierę w polityce. Ale nie zrobił, ponieważ jest dobrym trenerem. Przynajmniej ja w to wierzę. Słowa o walce o puchary brzmią trochę absurdalnie – to prawda. Jeśli zimą z Wisły odejdzie Carlitos to brzmią już bardzo absurdalnie. Jednak skoro padły i Carrillo jest przekonany o możliwości ich spełnienia, to takiemu kibicowi jak ja nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za niego, za piłkarzy, za klub, i wyegzekwować je po zakończeniu sezonu. Powodzenia!

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here